Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą STW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą STW. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lutego 2020

Fizycy spłodzili potwora i zaplątali się w pępowinie

Prof. Eine też.

Ja nie obaliłem STW, obalają ją fizycy, bo ona ich kompromituje. Bo teraz jest wyobrażalna, euklidesowa - taką ją zrobiłem.
    Obroniłem STW, teraz wiadomo dlaczego jest podstawą fizyki. A nie hokus pokus.

    Próżnia (próżnia a nie pustka!) jest kwantowa. Rojem Plancka kwantów h.
    - Równanie próżni - energia Plancka
=====


PS. - @Eine do @Tumalskiego:
"taki model matematyczny  struktury  przestrzeni  w skali  Plancka, zaproponowali  wymienieni w książce autorzy  LQG  i  ma  on  tę własność  że można  formalnie wyprowadzić z niego  krzywiznę  przestrzeni  tak  zdefiniowaną jak  to  Einstein  zrobił,  a ponieważ  w tym  modelu przestrzeń  jest  ziarnista  (kwantowa)  to  i  krzywizna (czyli grawitacja) jest skwantowana. Duże osiągnięcie matematyczne- pozostaje  tylko  sprawdzenie  eksperymentalne  istnienie  :
a)kwantów  przestrzeni
b)  wynikania  z  a)  kwantów  krzywizny/grawitacji.

Może kosmici  to  zrobią(lub  zrobili) bo  mają dostęp  do  dowolnych  wartości energii  ,przecież  u  nas  bywają  często."

@deda do @Einego
"No i dodatkowo takie podejście usuwa różne przykre nieskończoności i rozbieżności z teorii pola."

To jest granie ze mną w kotka i myszkę. Ale coraz bardziej ze mną.
.

sobota, 25 stycznia 2020

W roku 2005 na cały Świat trąbiono 100 lat ! Szczególnej Teorii Względności (STW)

a Ogólnej Teorii Względności (OTW) nie trąbiono, choć to jeszcze większe Einsteina nieeuklidesowe bzdury. Kosmologiczne ... . . .
  
W tej książce jest także Einsteina! Szczególna teoria względności 
- nią Einstein spaskudził fizykę
Ale ja ją wyratowałem - pseudoeuklidesową Einsteina STW uczyniłem euklidesową.
Teraz należy to zrobić z OTW - jej pseudoeuklidesowe paradoksy
zastąpić euklidesową oczywistością.

Nie ma czego się wstydzić.
.

sobota, 18 stycznia 2020

Fizykę współczesną powinna zastąpić fizyka

Przecież to możliwe - ja to zrobiłem, zbudowałem euklidesowo STW (szczególną teorie względności) Einsteina, już w 1986 roku. - Profesorze ,  nie udawaj że o tym nie wiesz.
    Profesorzy udają że STW już nie ma i grzebią w tensorach OTW (ogólna teoria względności). - OTW też należy zamienić w fizykę.

Ale Krzysztof J. Wojtas  (17 stycznia 2020, 22:47) wie już prawie to co ja, a przynajmniej to uważa, bo w komentarzu napisał: "Higgsa" to, po takich inwestycjach, [fizycy] musieli znaleźć i znaleźliby nawet gdyby go nie było (taki jest, moim zdaniem, stan faktyczny).
- A co do kierunków?
Znowu - moim zdaniem,  fizyka poszła w złym kierunku, a przyczyną jest TW, która na min. 100 lat zablokowała inne kierunki myślenia.  Trzeba się wyzwolić z obecnych okowów mentalnych i otworzyć na inne możliwości.
To już coś. Się wyzwala.
.

niedziela, 6 października 2019

Interesuje mnie tylko Zasada Świata

A nawet mniej - chciałem tylko zrozumieć szczególną teorię względności Einsteina, STW, jej relatywistyczne "paradoksy". A że zrobiłem więcej, to nie moja wina. Ani wasza zasługa. Wy nadal zatruwacie fizykę kosmologiczną matematyką, hieroglifami.
A rzemieślnika interesują tylko hieroglify.

Za parawanem wybujałego matematycznego formalizmu ukryliście ubóstwo fizycznej myśli
- napisał o was prof. Michał Gryziński.
.

sobota, 5 października 2019

Wystarczająco głupie poglądy na moją fg

napisał zikuk w https://www.salon24.pl/u/anty/679409,zbit-logicznie-stw-euklidesowo
- napisał to niedawno, bo w 2015 r.
- I pojawiły się komentarze! A w nich jeszcze większe bzdury - ja bym takich nie wymyślił. Nawet totalna opozycja. - Też nie rozumiem tego co oni piszą. - To nawet nie dowcipy. A domyślam się że miał być to generalny atak na moją fizykę.

Te bzdury częściowo usprawiedliwia to, że zostały napisane przed marcem 2016. Dlatego Mek napisał:
"Zbit ma jeszcze „niezdecydowane pomysły”, jak sam pisze. Według mnie ma genialne, ale też i błędne (za dużo:). Ze swoim myśleniem wybiega do przodu i widzi dużo więcej, od innych."
      - Czy mogę prosić Meka o pokazanie moich błędów? - Choćby jednego.


STW jest teorią relatywistycznych "paradoksów".
ale nie czterowektorów, czterotensorów i innych renormalizacji ...
.

piątek, 19 lipca 2019

Gość Anonimowy pod moją notką
"Gość radjo nadaje", napisał

w komentarzu:
"Byłem ostatnio na konferencji, gdzie w kuluarowej rozmowie leciwi profesorowie zgodnie twierdzili, że STW funkcjonuje zgodnie z goebelsowskim stwierdzeniem: kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą."
To ważna informacja. - Ale dlaczego kuluarowa? - Czy ci sędziwi profesorowie się boją, czy się wstydzą?

    A "czysta matematyka" … - To tylko matematyka. - Gdy za wysoka, to zaćma i jaskra, kosmiczne śmieci.
    „Za parawanem wybujałego matematycznego formalizmu ukryto ubóstwo fizycznej myśli.”
    - napisał prof. Michał Gryziński.

    Fizyka pozbawiona fizycznego modelu nie jest fizyką.
 

środa, 12 czerwca 2019

To o mnie

Napisał to i namalował  C11 vel patyki
Ale prof. Eine był pierwszy.
Nawet przyznał że Jestem autorem polskiego euklidesowego ujęcia STW
czyli szczególnej teorii względności.
    - Wartość spoczynkowa (klasyczna) dotyczy źródła,
a wartość relatywistyczna (paradoksalna) dotyczy źródła i jego obrazu.

    - Tego na ekranie?
Cząstkami elementarnymi są może tylko elektron i proton. Z nich zbudowany jest atom, i z ich obrazów, czyli bozonów. A z atomów jest cząsteczka (cząsteczka, czyli molekuła, a nie cząstka)
    A sub-cząstką, czyli cząstką fundamentalną, jest kwant h, czyli kwant Plancka - z nich jest wszystko. Ich chaosem jest eter (ich chaos jest eterem).
    A czym jest foton? - Cząstką czy obrazem czegoś? Bo jest bozonem. - Może fluktuacją próżni, eteru.
    Fluktuacją próżni są także kwarki. Jeśli istnieją.

    Może tak jest. A może inaczej.
    Ale cyraneczka na pewno jest ptakiem. A mion i pion są obrazami elektronu. - Ale one są fermionami... (i leptonami).
 
    Czas tym się zająć.
 

sobota, 8 czerwca 2019

"Wielkim wyzwaniem dla fizyki jest stworzenie takiego modelu świata, który da się zrozumieć"

Ale fizycy współcześni wolą by było tak jak jest, bo najłatwiej udowadniać to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza gdy wystarcza udowodnić tak, by nadal nikt nie rozumiał. A tak teraz dowodzi się w fizyce, współczesnej.

 Motto: 
Cała współczesna zawiła relatywistyczna interpretacja świata ma na celu obronę tych dwóch wzorów Einsteina


- Gdyby nawet śmieszni byli ci co eteru bronili, to nie aż tak jak ci co teraz bronią tych wzorów.

A ja w roku 1986 zbudowałem model pozwalający zrozumieć tajemnicę wyniku eksperymentu MM (Michelsona-Morleya) - jakim światłem (sygnałem elektromagnetycznym) oddziaływa materia. - Oto dwa modele - Einsteina eR i mój eT.

Opis w mojej witrynie WWW.

Einsteina wzorami eR ze zmierzonych chwil t0 , t2 radar echolokalizuje relatywistyczne zdarzenie B1R o współrzędnych t1R , x1R  a moimi wzorami eT ten sam radar, z tych samych zmierzonych chwil  t0 , t2  echolokalizuje "spoczynkowe" zdarzenie B1T o współrzędnych  t1T , x1T .
    Ale Einsteina STW nie jest echolokacją eR ani eT ale ich paraecholokacją eRT , czyli ich stosunkiem
eRT ≡ eR / eT ≡ STW
Bo STW jest teorią relatywistycznych paradoksów a miarą paradoksu jest stosunek wartości eR (relatywistycznej) i eT (spoczynkowej) danej wielkości. - Wygodnie więc powyższe diagramy echolokacji eR i eT  pokazać na jednym diagramie.
 
Ale wśród moich tekstów są bardzo przestarzałe, nawet wykpiwają relatywistyczne paradoksy. Naprawdę niesłusznie! - Od marca 2016 jestem ich obrońcą, bo wtedy dostrzegłem że klasyczne zjawisko Dopplera tak zniekształca (?) obrazy którymi świat z nami oddziaływa, a sam świat, materialne źródła emitujące te obrazy, spoczynkowe, nie jest relatywis­tycznie zniekształcany.
Ale UWAGA !
Relatywistyczną szybkość VR zdecydowanie odrzucam! - W relatywistycznym świecie dla tardionów obowiązuje klasyczna szybkość VT = (K-1)c gdzie K jest klasycznym (i relaty­wis­tycznym - Einsteina!) współczynnikiem Dopplera
    W Einsteina STW nie ma wzoru liczącego szybkość - szybkość w STW jest parametrem, takim jak wszystkie wartości spoczynkowe. Ich Einstein nie echolokalizuje, je zna, "z kapelusza".

I nie zdarza się by docierał do ciebie obraz jednej cząstki - zawsze docierają do ciebie obrazy cząstek z całego świata, z różnych odległości. Obrazy galaktyk, wszystkich cząstek. Do każdej twojej cząstki. - Ja już tego nie ogarniam. Już nie potrafię sobie tego wyobrazić i to opisać, ani matematycznie, ani filologicznie, jakby powiedział Lew Dawidowicz Landau. Przeszkadza mi mój wiek i moje nawyki, nabyte w szkołach i w życiu. - Nawet ta notka jest jakaś eklektyczna, nie wiadomo o czym. - Potrzebne nowe wyobrażenia, paralele.
    Mój mózg już się kurczy, znikają słowa i zdania, gramatyka i ortografia.

A tytułem tej notki jest cytat ze strony phys.uni.torun.pl/publications/kmk/01Fiz-umyslu.pdf - ale ona nie o fizyce.

_______________________________________________________________
A ja już mam mentalnie trudności, a na dodatek komputer nade mną się znęca - co chwilę przesuwa się, skacze, zawartość edytowanego okna i muszę szukać kursora myszy. A w czasie szukania zapominam po co szukam.
    A niżej jest tekst wątpliwej prawdopodobności. Wyżej też. - Już moich tekstów nie rozumiem, w czytaniu i pisaniu.
    No i przez te dziewczyny
    - To podobno Alzheimer.

Radar eT liczy współrzędne spoczynkowe także ruchomych obiektów a nie współrzędne relatywistyczne, jak wzorami Einsteina. Ale nie oznacza to, że świat jest relatywistyczny, wzory Einsteina nie kłamią, kłamie ich współczesna interpretacja.
      Moje wzory liczą te same relatywistyczne wartości Einsteina, a nawet trochę lepsze, ale tylko one pozwalają na ich euklidesową interpretację. Dzięki temu wiadomo że relatywistyczny świat Einsteina jest euklidesowy a nie pseudoeuklidesowy, Minkowskiego. Czyli relatywistyczny świat już ma model który da się zrozumieć. - Dzięki Dopplerowi.
      To bardzo upraszcza świat i fizykę.

Czy spoczynkowy świat też jest relatywistyczny, gdy relatywistyczne są jego obrazy?
Bo one też są fizyczną częścią świata. - Obrazy bomby atomowej zniszczyły Nagasaki i Hiroszimę.


Narobiłem poznawczego bałaganu.

Ale oba połówkowe wzory Einsteina na jego relatywistyczne współrzędne, podane na początku tej notki, kłamią! - To one wymuszają absurdalną pseudoeuklidesową interpretację wzorów Einsteina.
 

Trudno powiedzieć.
LOLfobia 

poniedziałek, 6 maja 2019

Akcelerator w CERN prawdę ci powie

"Czy coś może się poruszać szybciej niż światło? Skąd we wszechświecie więcej materii niż antymaterii? Rezultaty najnowszych eksperymentów prowadzonych z udziałem fizyków z CERN i Wielkiego Zderzacza Hadronów (LHC) zmuszą naukowców do zrewidowania obowiązujących teorii.
    Znaczenia tych doświadczeń nie sposób nie docenić. Testowane teorie leżą bowiem u podstaw współczesnej fizyki. Dlatego naukowcy ciągle powtarzają doświadczenia. I wciąż nie mogą uwierzyć w wyniki."

Autor pyta także CO SIĘ STAŁO Z ANTYMATERIĄ. I informuje że:
"Naukowcy od dawna głowią się nad problemem braku równowagi materii i antymaterii we wszechświecie. Teoretycznie powinno być po równo i jednej, i drugiej. Z niewyjaśnionego dotąd powodu powstało więcej materii, a przez prawie 14 mld lat antymateria prawie zanikła. Odkrycie, dlaczego tak się dzieje, sprawiłoby, że obowiązująca dziś fundamentalna teoria fizyczna – tzw. Model Standardowy – ujawniłaby poważne luki."

Znów cytuję bez pytania autora o zgodę i nie wymagam by on mnie spytał (w 2011 roku). Bo ja te pytania zadałem wcześniej i odpowiedziałem na nie publicznie już w 1984 roku, minichronami. A zaraz potem zinterpretowałem euklidesowo pseudoeuklidesową STW (zobacz także tam). A całkiem niedawno w gazetowych bloxach wyjaśniłem że STW przede wszystkim jest teorią obrazów którymi oddziałują ich źródła. Teraz informuję o tym w tym blogu.

Antymateria nie znika totalnie przez 14 miliardów lat, ale w ułamku sekundy, indywidualnie - tak znikają antyobrazy każdego tachionu. O tym informują minichrony przyspieszanych tachionów.

I nie mów że nie ma dowodów na istnienie tachionów, bo tym dowodem jest istnienie antymaterii (antyobrazów).

- Ale skąd to nagłe zainteresowanie barierą c  i antymaterią? I nową fizyką.
- Naprawdę nową? nie daj Boże … - Czy istotne zmiany są już nie tylko edukacyjne? Albo niefizyczne?

 

czwartek, 25 kwietnia 2019

Anteny fizyków i antymateria

Wszystkie wzory Einstein wyprowadził dla tardionów, a fizycy nimi dowodzą że tachiony byłyby urojone (imaginary, imaginaire). A prawda jest taka, że wzorami tardionowymi nie wolno liczyć tachionów - dla nich zbudowałem STW tachionową. Po prostu oprócz einsteinowskiego (powiedzmy że jego) K2 dodatniego dopuściłem ujemne.
    Ale zacznijmy od początku.
    Budowę mojej teorii zacząłem od Definicji i wzorów ogólnych, a potem, w ±K2 wybrałem znak plus i napisałem wzory szczególne eR (dla echolokacji sygnałami c , -c) i eT (dla echolokacji sygnałami VT+c , -c) , potem definicją STW eRT ≡ eR/eT ≡ STW zbudowałem paraecholokację eRT . I okazało się że to jest Einsteina STW.
    Później identycznie postąpiłem dla K2 ujemnego i otrzymałem wzory STW tachionowego, liczącego antymaterię. - Dla tachionów potrzebne są obie te STW, bo tachion występuje parami - obraz-antyobraz.
    Uwaga. - W przekształcaniu (upraszczaniu) wzorów ogólnych w szczególne tachionowe nie pojawia się K(ujemne!) pod parzystym pierwiastkiem - to wyklucza urojoność.

    W tych rachunkach warto pamiętać o równości  K2 = k1R·k2R  =  K·K = K2
    Mnie się zdaje że ważniejsze jest K. I teraz, 25.04.2019 , wydaje mi się że ta równość K= K2  zachodzi tylko dla tardionów - bo dla tachionów współczynnik echa K2 musi być ujemny a kwadrat K2 , niestety, zawsze jest dodatni (parzysta potęga, czyli iloczyn jednakowych czynników). - Polecam to do przemyślenia - ja już nie muszę.

CDNN - ciąg dalszy nie nastąpi. Zrób go sam.
- Może pomoże ci poniższy bloxowy dalszy ciąg z 19 lipca 2008.

Wzory ogólne dadzą się łatwo przekształcić (uprościć) we wzory tardionowe, do których należą wszystkie znane wzory Einsteina (i kilka nowych, które Einstein przegapił), a gdy wybierzesz minus, to te wzory ogólne łatwo przekszałcisz we wzory tachionowe. - Ekspresową informacje na ten temat znajdziesz na mojej stronie  Echolokalizacje pod i nad-sygnalne. Proponuję by  zurych1909 do niej zajrzał, bo po co mamy po próżnicy ozorami mielić (w komentarzach). 

    Zaś odnośnie ujemności współczynnika echa K2 to w komentarzach napisałem może niejasno, jak to w komentarzach. Dlatego dodaje, że Einsteina wzór na jego relatywistyczną szybkość (falową), dla ujemnego K2 liczy szybkość nadświetlną (tachionową). A że Einstein z czymś takim od urodzenia sie nie zgadza, to odwrócił ten wzór do góry nogami, dzięki czemu K2 ujemne można było zamienić na dodatnie (bez zmiany liczonej wartości) a szybkość falowa zamieniła sie na fazową. To znaczy zmieniła nazwe, co pozwoliło przypisać jej zupełnie inne znaczenie, aż niematerialne. - Przedstawiłem to tutaj troche żartobliwym skrótem aby nie mieszać do tego de Broglie'a, bo wtedy mój wykład (!) trwałby jeszcze dłużej. (Ale później zurych1909 i tak mnie do tego w komentarzach zmusił).
    A bez tachionów na pewno nie ma antymaterii. Czyli u Einsteina nie ma antymaterii bo Einstein ograniczył szybkość materii do podświetlnej (K> 0), czyli do tardionowej. - W żadnym Einsteina wzorze nie pojawia sie antymateria. Nie widać jej także na diagramach Minkowskiego.

    Zauważyłem, że tłumaczenie tego sygnałami wygląda troche pokrętnie, jest niedopowiedziane i sam czasem sie w tym gubie - najlepiej mówić, że tardiony są gdy K> 0 a tachiony gdy K< 0. I trzeba pamiętać, że do wzorów szczególnych wyprowadzonych przez podstawienie K2 dodatniego do wzorów ogólnych, nie należy za K2 podstawiać wartości ujemnej. Ani odwrotnie. Bo gdy np. do wzoru Einsteina na jego ralatywistyczną szybkość, za K2 podstawisz ujemną wartość, to wyjdzie szybkość nadświetlna, czyli większa od c (ale o tym to już chyba tu było). Może akurat to nie jest felerem, bo w Einsteina wzorze na szybkość nie ma pierwiastka K, i nie pojawi sie urojoność. Natomiast w pozostałych jego wzorach sie ona pojawi - poza wzorami na współrzędne, bo je, o czym nikt nie wie, otrzymuje sie z wzorów na inne, nie Einsteina, współrzędne, przez podstawienie do nich K = K2 =1. Co tak naprawde oznacza, że echolokalizowany obiekt spoczywa. Dlatego gdy ruszy, to echosonda (dowolna) najczęściej liczy paradoksy. A radar wzorami Einsteina zawsze liczy paradoksy - radar, poza spoczynkiem liczy wartości "spoczynkowe" tylko wzorami eT.
    Także tylko Einsteina wzorami współrzędne liczy sie z jednej echolokalizacji - nie ma w nich szybkości. Ani współczynników Dopplera, ani K czy K2. Bo te wartości są ("niejawnie") znane: K = K2 =1 czyli VR=0. Zaś iloczyn szybkości falowej (VR) i szybkości sprzężonej z nią antymaterii (szybkości fazowej), jest równy 1.

    I już troche chaotycznie dodam, a troche znów powtórze, że
znak K2 trzeba wybrać już we wzorach ogólnych, bo w zależności od niego w różny sposób te wzory upraszczają sie do wzorów szczególnych, do innych postaci. We wzorach tachionowych nigdy nie występuje pierwiastek K, dzięki czemu nie liczą one urojoności, nie pojawia sie ona w wynikach liczonych wzorami tachionowymi. - To jest słuszne w każdej echolokalizacji - dowolnymi sygnałami, czyli eP, eR, eS i eT. To co liczy echolokalizacja dowolnymi sygnałami - tardiony czy tachiony - zależy tylko od znaku współczynnika K2 (ja wole pisać go jako K2 - z powodów już dawno przeze mnie wyłożonych; że to jest nie tylko kwadrat średniego współczynnika Dopplera K, ale i iloczyn obu prawdziwych współczynników Dopplera, w ogólności różnych).

    - A profesor Davies ... - Kto to jest? Czy to ktoś z salonu? - Bo ten Walijczyk nie jest fizykiem. - Ale prosze go pozdrowić. (Może i o mnie kiedyś książke napisze).

    Bo
zurych1909 to nowiutki nick. Kogoś kto bardzo lubi ze mną dyskutować ale nie chce mnie zrozumieć. Jak fizyk współczesny, który pojawił sie w notce Chodzi-o-to-że i w kilku następnych (w moim fizyka.blox). Zurych nie chce bym go kojarzył. - Ale że on wie o czym ja pisze, tylko tego nie rozumie, to zmusza mnie jednak do rzeczowych odpowiedzi. Czyli korzyść z tego i ja mam. Szybko jednak mnie zniechęca, tym, że nie chce mnie zrozumieć. Że jego jedynym celem jest udowodnienie mi, że nie mam racji. Ale że moich racji nie rozumie ... - A czasprozniowy zrozumiał. I zachował spokój. - Więcej o "zurych1909" piszę w następnej notce.

    A że ja tutaj się czasem mylę ... - Wytknij mi błąd, a go poprawię. To nie jest praca na czysto. - W mojej WWW błędu raczej nie znajdziesz. Najwyżej jakąś literówkę. - A w dyskusji i ja musze być ostrożny, bo to dla mnie już stare dzieje - przecież od ponad 20 lat w to nie zaglądam. To znaczy czasem zajrze by coś obejrzeć, a nie by sobie wszystko dokładnie przypomnieć.

    Zmęczył mnie ten Zurych1909. Za dużo musiałem sobie przypominać. A do dokumentów już nie chce mi się zaglądać, one już dla innych. Ale bym wolał by dla młodszych od  profesora Staruszkiewicza. I by nie dla za młodych - np. dla młodych fizyków.

    20 lat temu jeden młody krakowski dr, obecnie prof. dr hab., bez czytania zauważył, że tak jak u mnie nie może być, bo z równania anteny wynika ... - Ciekawe dlaczego go nie niepokoiło to co z równania anteny nie wynika. Na przykład antymateria.
    A ówczesny krakowski mgr fizyki, obecny dr filozofii, sprawdził wszystkie moje wzory (w Z1) i nie znalazł błędu, ale powiedział, że tak nie może być, bo u Einsteina jest inaczej.

   A ponieważ zurych1909 skierował dyskusje na inne tematy, o kontrakcji tutaj więcej nie będzie. Kogo ona interesuje, niech zajrzy na stronę Kontrakcja Einsteina - jest tam krótka ale dokładna jej interpretacja euklidesowa. - Więcej jest na stronie Kontrakcje.
    sobota, 19 lipca 2008, fg2002
PS. - Dirac też coś kombinował z minusem - ale przed a nie pod pierwiastkiem.

Komentarze bloxowe
2008/07/19 15:32:14
Hmmm, z przyjemnością zwiększę zakres wiedzy o tym wzorze :
-
2008/07/19 15:58:22
widze tu rozne bledy,czy tez bledne zalozenia.Tylko jeden,bo inne sa dosc zabawne.
Do powstania antymaterii nie potrzeba nadswietlnej.Ona powstaje caly czas,takze w naszym laboratorium.Jak,to powinien Pan wiedziec.
Zabawne sa takze dywagacje szybkosc swiatla c i rozni obserwatorzy.
Liczenie tachionowe pomine calkiem.
-
2008/07/19 16:17:51
Zgadza sie, ale gdzie w tej notce wspomniałem o antymaterii?
- Ale zgadzam sie, że antymateria powstaje dla szybkości relatywistycznie podświetlnej, czyli dla VR mniejsze od c. Ale prawdą jest, że VR=0,6 to "spoczynkowa" szybkość VT=1c, oraz VR=0,8c to VT=2c i że VR=c to VT=nieskończone. - Wyszło mi tak już w 1986 roku.
-
2008/07/19 16:31:58
Oto fragment Panskiego wpisu,jest tez drugi,w ustepie o luksonach,w sprzecznosci z tym ktory podaje:

I u Einsteina dlatego nie ma tachionów, bo, jak w eT widać i o czym już wspomniałem, jego lukson jest nieskoń­czenie szybki, czyli nie może być czegoś od niego szybszego.
To był kolejny niedostatek STW Einsteina, bo gdy nie ma tachionów, nie ma też antymaterii. A naprawde antymateria jest.

Pozdrawiam,niestety jestem na lotnisku
-
2008/07/19 16:49:58
Oczywiście że atymateria jest - ale nie u Einsteina. - Prosze mi pokazać z którego wzoru Einsteina oba wynika. - Wzór który by na to pozwolił, zdyskwalifikowano twierdząc, że liczy on szybkość fazową, niefizyczną - podobno jest to szybkość (fali) prawdopodobieństwa. - W tym wzorze fizycy tolerują K^2 ujemne, ale w innych wzorach nie, bo okazuje się, że w pozostałych wzorach tardionowych występuje pierwiastek K, a on wtedy jest urojony. - Poczytajcie mnie jeszcze panowie. Na nauke nigdy nie jest za późno - jestem tego przykładem.
-
2008/07/19 17:48:46
Szkoda ze jest tak malo czasu,czekam na prof.Daviesa.Zaczynam powoli rozumiec,dlaczego nikt nie chce z panem dyskutowac.Tu sa logiczne bledy.Wydaje mi sie,ze sam Pan tego nie widzi albo nie chce widziec.
Wpis o antymaterii nie dotyczy Einsteina,tylko Pana.To Pan napisal,ze gdy nie ma tachionow,nie ma antymaterii.Czyli bez nadswietlnej nie ma antymaterii.

I dalej,na stronie teraz polecanej:

"Gdy sygnały wracają w odwróconej kolejności, czyli gdy współczynnik K2 jest ujemny, lokalizujesz antymaterię, a we wzorach Einsteina pojawią się urojoności. Bo wzorami Einsteina nie wolno lokalizować obiektów nadsygnalnych "

I znowu: antymaterie ----- nadsygnalnych
Jest znacznie wiecej tego typu niescislosci i to zapewne juz na wstepie zniecheca potencjalnych dyskutantow.
Szkoda,ze jest pan anonimowy,moze profesor by sie tym zajal.
Prosze do niego napisac :
Prof. Paul Davies,universitat Newcastle.
Pozdrawiam i zegnam.
-
2008/07/19 17:55:31
Rany boskie! - A gdzie u Einsteina pojawiają sie tachiony? - Gdy wyszły one de Broglie'owi, to szybciutko nazwano je falą materii, a później jeszcze gorzej, bo falą prawdopodobieństwa, już na pewno nie materii.
- A dyskutować ... - Może to ja już nie chce?
-
2008/07/20 08:34:29
O rany,nie znac P.Daviesa to straszny obciach.To totalna kompromitacja,nie sadzilam ze to u Pana przeczytam

en.wikipedia.org/wiki/Paul_Davies
-
Gość: Anton, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/07/20 17:30:12
Miało być o kontrakcji!
Więc, jej śmieszność polega na tym, że jest tylko postulatem, który wprowadził Lorentz aby uratować eter po wynikach M-M.Nie da się kontrakcji wyprowadzić z transformacji Lorentza (bez sygnałów o prędkości nieskończonej, to się u Einsteina nazywa "zdjęcie natychmiestowe"). No bo jak osiągnać dwa końce odcinka jednocześnie?!
Ha ha ha
-
2008/07/20 17:40:49
Np. splataniem,da sie /pamietasz co powiedzial Einstein o tym "upiornym" oddzialywaniu?/
-
2008/07/20 17:45:10
Anton, tu troche pomieszałeś, bo na początku był Fitzgerald. A jeśli chodzi o oba końce, to żadną sztuką jest jednoczesne osiągnięcie obu - pod warunkiem, że zna sie już długość "mierzonego" pręta. - Gdy sie ją zna, to w kilku miejscach podałem wzór pozwalający obliczyć chwile w której należy wysłać pierwszy sygnał, do dalszego od radaru końca - by dotarł on jednocżeśnie z drugim sygnałem, gdy drugi dotrze do bliższego końca. Ale jasne, że taką metode "pomiaru" (wartości już znanej) uważam za wyjątkowo głupią. Podkreślam to także w Internecie przy każdej okazji.
-
Gość: Anton, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/07/20 19:57:00
No, to sie zgadamy, ale szkoda czasu na wałkowanie teorii, która daje nam fikcyjny zdeformowany obraz świata.
Nie wiem dlaczego piszesz, że nie znaleziono sygnałów światła o większej prędkości niż c?
Przecież w tysiącach obserwacji efektu Dopplera i aberracji światła gwizd to się właśnie obserwuje!
-
2008/07/20 20:14:36
W moim układzie moje fotony (sygnały, które gdy do mnie dotrą, wzbudzą mnie elektromagnetycznie) mają szybkość c - innych sygnałów jako fotonów nie widze (one nie we mnie wybuchają fotonami). One nie są moimi fotonami.
-
Gość: Anton, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/07/20 21:39:37
No to masz problem ... dla mnie efekt Dopplera jest dowodem na c+v
pozdrawiam
-
2008/07/20 21:47:25
Właśnie - inni pewnie też mnie nie rozumieją. - Bo jak myślisz - co u mnie znaczy VT+c,-c ?
- Chociaż w szczegółach ... - Nie to, że foton ma szybkość VT+c ale że sygnał który dzięki temu we mnie uderzy z szybkością c (bo ja od niego uciekam z szybkością VT) i stanie sie moim fotonem (wzbudzi mnie elektromagnetycznie).
-
2008/07/20 21:48:23
Takie jest światło Michelsona.
-
Gość: Anton, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/07/20 22:53:57
JA, Ciebie rozumiem już od roku, przeczytałem i przeliczyłem, ale nie zgadzam się. Wystarczy mi zwykła teoria emisyjna. W niej wszystko ma sens. Nie potrzeba nowych bytów i założeń. Wystarczy odrzucić STW.

niedziela, 21 kwietnia 2019

Prof. Zbiiit mierzy według własnego punktu widzenia, czyli widzimisie

Dnia 21 grudnia 2010 prof, zbiiit (przez 2 ii ale ja piszę 3) zacytował notkę Zbysia (to ja) z dnia 20 grudnia 2010:

Zbyś akurat napisał na swoim blogu głupiutką notkę, która pięknie pokazuje, jak bardzo Zbyś nierozumie Einsteina, zajmę się najpierw tą notką. - Notka Zbysia zaczyna się tak:
"Fizycy podobnie sprawdzają wzory, na przykład na kontrakcję. - "Aby  móc odpowiedzieć na pytanie, jaka jest długość [ruchomego] pręta l  mierzona przez obserwatora O, należy podać metodę pomiaru." - napisali Kopczyński i Trautman w [36/75]. I oczywiście wybrali metodę radarową oczywiście z Einsteina jednoczesnością. - "Obserwator  O wyśle dwa sygnały świetlne w kierunku końców pręta. Zrobi to w ten  sposób, żeby z jego punktu widzenia odbicie od obu końców nastąpiło  równocześnie." - To znaczy jak to zrobi? - Podobno już Einstein  tego nie wiedział, a na pewno ja to zauważyłem w latach 80-tych - że dla  pręta o nieznanej długości l0 nie jest to możliwe. A od kilku lat głoszę to także w Internecie, np. w mojej witrynie WWW.
     Ale dla znanej długości l0 można zastosować metodę Einsteina, bo znaną długość można tą metodą  "zmierzyć". To znaczy zecholokalizizować, czyli obliczyć. Bo znając l0 można obliczyć czas o jaki wcześniej należy wysłać pierwszy sygnał, by dotarł do dalszego końca pręta jednocześnie z drugim sygnałem wysłanym  później do końca bliższego."
Zbyś najwyraźniej uważa, że obserwator O zanim zacznie wysyłać sygnały, musi najpierw jakoś wyliczyć czas między wysłaniem sygnału do dalszego końca pręta i wysłaniem sygnału do bliższego końca pręta. A takie wyliczenie rzeczywiście jest niemożliwe, jeśli wcześniej nie zna się długości pręta, którą dopiero ma się zmierzyć.

Tymczasem obserwator O wcale tego robić nie musi! Wbrew temu, co Zbyś zauważył w latach 80-tych, istnieje metoda takiego wysłania dwóch sygnałów świetlnych, by z punktu widzenia Obserwatora O nastąpiło ich równoczesne odbicie od obu końców mierzonego pręta.

Tu warto dodać, że gdyby tej metody nie było, to Einstein faktycznie byłby osobą słabą na umyśle, która mówi o metodzie pomiaru i zarazem nie wie, jak go przeprowadzić. A może nawet byłby kretynem - tak w każdym razie przedstawia Einsteina Zbyś - który potrafi mierzyć wyłącznie długość, którą już wcześniej zna. Ale wbrew Zbysiowemu "zauważaniu" Einstein potrafi zmierzyć także długość pręta, której wcześniej nie zna

To znaczy jak to zrobi?

Banalnie. Metodą prób i błędów. Uwaga! Nie będzie wcześniej niczego liczył! Będzie po prostu zmieniał odstęp czasowy między parą sygnałów do momentu aż zobaczy, że oba sygnały odbijają się równocześnie od obu końców pręta. Aż będą równoczesne z jego punktu widzenia. To ważne, że z jego punktu widzenia, a nie z jakiegoś absolutnego punktu widzenia kogoś w rodzaju Pana Boga, kto wie, "jak to było naprawdę".

Ustalony taką metodą prób i błędów odstęp między dwoma sygnałami całkowicie wystarczy do obliczenia długości pręta z punktu widzenia obserwatora O.

Oczywiście wystarczy tylko w wypadku, gdy przyjmie się postulat o stałej prędkości c. Bo gdyby wymyślić jakieś inne fotony, zwłaszcza takie nie całkiem wyobrażalne, może nawet osobne dla każdego z końców pręta, to sprawa miałaby się całkiem inaczej. Na przykład po Zbysiowemu.

Jeśli jednak krytykuje się Einsteina, to przynajmniej wypadałoby najpierw zrozumieć, jak sprawa miała się po Einsteinowemu. A nie wmawiać Einsteinowi, że był idiotą, który umie mierzyć wyłącznie pomierzone pręty...

Koniec cytatu.
- Tak skomentował moją notkę wybitny fizyk współczesny, ze swego punktu widzenia. - Poziom opozycji totalnej.

PS. - Jeżeli prof. zbiiit z pomiaru wybiera wyniki według własnego widzenia, to nie musi mierzyć - wystarczy własne widzenie.
    Pomiar w którym wynik przyjmuje się ze swego punktu widzenia nie mieści się nawet w metodzie "pi razy oko".

A metoda prób i błędów jest kolejną renormalizacją, prawdopodobnie najśmieszniejszą. Też uzupełnia teorię tak by liczyła wyniki "takie jak trzeba", a nie takie jakie wymuszają postulaty teorii. Albo niewłaściwa ich interpretacja.

Zbiiit jest moim biografem i recenzentem - wspomniałem o nim w poprzedniej notce.

Do ostatniej chwili nie mogłem się zdecydować - pokazać to czy nie. - Ale to unikat - nigdzie nie znajdziesz takiego nagromadzenia kretyństwa jak u prof. zbiiit. - Ale może to nie tylko on, może jeszcze prof. SNAFU (Trurl i erg.samowzbudnik) bo on tę metodę prób i błędów mi polecał, z dwoma podobnymi kretyństwami, podpierając je jakimś kretynem. To jest w tym bloxie. - A może to jedna osoba, 3 w jednym, bo trudno przypuszczać że w jednym czasie jest tyle aż takich kretynów. - Ale jeszcze kilku znam.

STW jest teorią relatywistycznych paradoksów

Stosunki eR/eT są miarami
relatywistycznych paradoksów.

Gdzie eR i eT
są euklidesowymi echolokalizacjami

eR  sygnałami Einsteina
       relatywistycznymi
       "paradoksalnymi"
             c , -c

eT  sygnałami moimi
      Michelsona-Morleya
      "spoczynkowymi"
           VT+c , -c 

Te dwie euklidesowe echolokalizacje wystarczą do zbudowania Einsteina STW, według przepisu
   eRT ≡ eR/eT ≡ STW*
który rozumiem tak:
echolokalizuj sygnałami eT
              a licz wzorami eR

a nazywam paraecholokalizacją
- jest ona moją definicją STW.



Wiem, za mało tu napisałem by to zrozumieć. - Ale w ogóle w Internecie napisałem tyle, że wystarczy, ale większość tego za tydzień zniknie. - Ale może to co jest w mojej witrynie WWW wystarczy.

A po drugie to ja już nie piszę po to by ktoś to zrozumiał, ale tylko po to żeby było, by przetrwało.
Bo kontynuatora się nie doczekałem. - O złodziei łatwiej.

_________________________________________________
* - Pamiętaj że kontrakcja Einsteina jest renormalizacyjnym wyjątkiem - zobacz zakończenie notki Dlaczego Einstein zbudował szczególną teorię względności - wstęp. I stronę Kontrakcja Einsteina w mojej witrynie WWW - tam są także ważne uwagi o jednoczesności.
 

piątek, 19 kwietnia 2019

A na szczycie przeważnie nie ma nic

. . .

    Ale są szczyty i szczyty
    [o szczytach było w serwisie Republika, ale go już nie ma - w 2018 roku].
"ewolucja świata to jakby zaprzeczanie II-iej zasadzie termodynamiki, mówiącej o wzroście entropii (charakteryzowanej jako stopień nieuporządkowania czy chaosu). Począwszy od Wielkiego Wybuchu to ciągły rozwój, powstawanie coraz bardziej złożonych i lepiej zorganizowanych struktur."  - Tak Jan K. Nowakowski zaczyna tam stronę Wszechświata i naszego świata.  [jak wyżej - Republiki już nie ma...]
     Jan K. Nowakowski to dziwny człowiek. W oryginalny sposób opisuje świat - rewelacyjnie.
     "Wszystko powinno się robić lub wyrażać tak prosto, jak to tylko możliwe, lecz nie jeszcze prościej" - powiedział A.Einstein. - Ale wg mnie to on zaczął nie tak, za prosto - połówkowymi wzorami na echolokalizowane współrzędne.

eR 

C2R = -c
C
1R = c
sygnały
Einsteina
           Przez to reszta stała się niepojęta.

Klnę się na wszystko - czegoś tak genialnego jak Hiperprzestrzeń w życiu nie czytałem.
To jest najuczciwszy obraz fizyki, bez najmniejszego ględzenia. To niespotykanie spójny i precyzyjny obraz.
    Niestety, już tego nie ma.

    - Jest! Hiperprzestrzeń! W Wikipedii.
   - Jan K. Nowakowski.


    Wracając do fizyki …
    Moje eT wzory na współrzędne pozwalają na euklidesową interpretację Einsteina STW, czyli jego szczególnej teorii względności. Ale z jakiejś dziwnej okoliczności Jan K. Nowakowski, można powiedzieć, jej uwagi nie poświęcił,
plancki atakują
    Sygnały eT którymi zbudowałem model eT z którego wyprowadziłem wzory na współrzędne eT , w sposób najprostszy, trywialny, wyjaśniają tajemnicę światła MM (Michelsona-Morleya, czyli eT), czyli tajemnicę niezmienniczości szybkości światła. Słownie wyraziłem ją moimi postulatami. - Może między nimi znajduje się struktura subtelna - spośród wysłanych sygnałów o różnych szybkościach tylko 1/137 ma względem odbiornika szybkość c. Może one są kwantami Plancka uderzającymi w odbiornik? Tylko one są sygnałami elektro­magne­tycznymi...
    Stała struktury subtelnej jest miarą działania eteru elektro­­­magne­­­tycznego, czyli c.
    - Czemu nie?
 

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

FIZYKA RELATYWISTYCZNA W. H. McCrea

02 kwietnia 2012 roku napisałem:

Chcę zrozumieć odcinek 52. Unicestwienie materii i porównać to z moimi minichronami. Bo McCrea przytacza tam dynamiczną analizę antymaterii a minichrony pozwalają na jej analizę kinematyczną.
    A oto końcowy fragment notki (odcinka) 52 o kreacji i anihilacji w zderzeniach:
 "Powodem nie wykluczenia możliwości a), pomimo rezultatów § 50, według którego pojedynczy elektron nie może absorbować fotonu* - jest to, że nie żądamy aby powstająca cząstka miała tę samą masę, co początkowa. Nie powiedzieliśmy, że wszystkie rozważane  tu procesy występują rzeczywiście w przyrodzie; chcieliśmy jedynie zbadać, które są dopuszczalne przez prawa zachowania. - Najważniejszym uzyskanym wynikiem jest, że  dwie cząstki mogą się zanihilować i wytworzyć dwa fotony, lecz nie mogą i nie wytworzą jednego fotonu.
- Aż chce się wiedzieć dlaczego.


    Ale fizyka sygnałów o skończonych szybkościach nie może być tylko fizyką opóźnionych obrazów - fizyk powinien pytać także o oryginał, czyli o obiekt który ten obraz wygenerował. O to jaki on jest naprawdę, w całości, w jednej absolutnej chwili, czyli jak widzi go klasyczny obserwator K.


    Gdy McCrea, mówiąc o antymaterii, mówi o dwóch cząstkach i dwóch fotonach, to minichrona pokazuje że to jedna cząstka - tachion - widziany (oddziałujący) jako para jego dwóch opóźnionych obrazów, a dokładnie jego obrazu i antyobrazu. I dwóch fotonów ... - Ale nie tylko, nie zawsze, bo to zależy od szybkości cząstki, a jeszcze bardziej od jej przyspieszenia. Na przykład od tego jak ona mocno z obserwatorem, z inną cząstką, oddziaływa. - Kreują i anihilują te obrazy. Które, na przykład obrazy naddźwiękowego samolotu, wybijają szyby a nawet zrywają dachy. Ale to już dynamika.
    Absolutna chwila na moich ortokartezjańskich diagramach dwuwymiarowej czasoprzestrzeni, jest poziomą linią prostą, ciągnącą się przez cały świat, przez całą jego przestrzeń, równolegle do przestrzeni - do osi x.

A 3 dni później napisałem:
    Te obrazy maja częstotliwość, są falami. W kreacji fala tachionu się rozdziela na falę będącą jego obrazem i na falę będącą antyobrazem - w anihilacji one interferują.
    Na pewno tak nie jest, ale może komuś ten pomysł pomoże. - A może tak jest ... Bo pomysł, wydaje mi się, jest po drodze. - To pasuje do minichrony jednostajnego ruchu nadsygnalnego, a jeszcze bardziej do jednostajnie przyspieszanego, bo w ruchu jednostajnym anihilacji nie ma (ale czy istnieje ruch jednostajny? - przecież wtedy antymateria żyłaby nieskończenie długo). Pasuje to także do mojego eteru ±c.
    A minichrony nie są diagramami echolokalizacji, ale obserwacji - sygnałami emitowanymi przez obiekt obserwowany, wzbudzany nie przez obserwatora (obserwator nie jest echosondą, nie wysyła sygnałów, tylko odbiera). - Gdy chcesz uwzględnić sygnały wysłane przez obserwatora, to wydaje mi się że lepiej skorzystać z moich czasoprzestrzennych diagramów "Minkowskiego". - Ale wtedy na kartce łatwo czytelna jest tylko dwuwymiarowa czasoprzestrzeń t,x - trójwymiarową czasoprzestrzeń na kartce lepiej rozpatrywać "minichronicznie". - Tak mi się zdaje. Ale jednocześnie mi się zdaje, że wyobraźnia nie chadza łatwymi ścieżkami. Zwłaszcza gdy dopiero szuka modelu (wyobrażalnego!) - wtedy na pewno królewskiej drogi nie ma. Łatwe drogi często wiodą na manowce.

    No i pamiętaj, że eter ±c  to nie tylko tachiony - eterony ±c  tłuką w obiekt spoczywający w swoim eterze ±c , z wszystkich stron, ale tylko gdy obiekt się poruszy, przyspieszy, równowaga ± zostaje zakłócona i pojawia się bezwładność - tylko w kierunku ruchu, wzdłuż jego toru.
    Uwaga. - Ja tu niczego nie tłumaczę, dopiero próbuję.
    A te eksperymenty jeszcze wiodą w wielu kierunkach. I nawet gdy bardzo się spieszę, zdążam tylko niektóre zapisać, by zapamiętać i do nich wrócić. Zanim całkiem ostygną. - Poza tym czego się dotknę, zwłaszcza w blogach, to zaraz chcę ulepszać, poprawiać, a to nieustannie zwraca moją uwagę na może nie mniej ważne, ale boczne tory.
____________________________________________
*  Chodzi o efekt Comptona. - W zjawisku Comptona foton w zderzeniu z elektronem swobodnym nie znika, ale zmienia częstotliwość i tor ruchu.
     Słowo daję, zupełnie o tym zapomniałem. A to bardzo ważne. - A gdy jeszcze weźmie się pod uwagę to że antyfoton jest fotonem, czyli że para foton-antyfoton znaczy 2 fotony, to minichrony się kłaniają.
     Nie powiem że wiem o co chodzi, ale wydaje mi się że w zjawisku Comptona uczestniczy elektron podświetlny (tardion), a w rozpadzie na 2 fotony bierze udział elektron nadświetlny (tachion). - A w ruchach przyspieszonych rozpady są bogatsze, na więcej niż 2 cząstki. I pojawiają się anihilacje. - Jeszcze raz popatrz na minichrony. A nawet jeszcze kilka razy.
     Och, gdybym młodym był …
    poniedziałek, 02 i 5 kwietnia 2012, oraz teraz.

Co naprawdę zrobił Hermann Bondi

Bondi pierwszy STW Einsteina zbudował współczynnikiem Dopplera - ja jestem drugi. Czyli on pierwszy zbudował STW konsekwentnie radarowo, a nie tylko, jak Einstein, radarowo zdefiniował "jednoczesność" - jednego zdarzenia z samym sobą (!). - Bondi co prawda wyprowadził wzór liczący relatywistyczną szybkość VR (u Einsteina jest ona skądś znanym parametrem, jak wszystkie wartości spoczynkowe), ale nie wyprowadził wzorów eT liczących wartości spoczynkowe (także ruchomych obiektów), a bez nich nie można zbudować paraecholokalizacji eRT czyli STW Einsteina - sposobem euklidesowym!!! A dopiero wtedy można euklidesowo zinterpretować STW. - To zrobiłem tylko ja. A to znaczy że nasz świat wyciągnąłem z pseudoeuklidesowej czasoprzestrzeni Minkowskiego i na powrót umieściłem go w euklidesowej czasoprzestrzeni, klasycznej.
    Czyli uczeni niesłusznie twierdzą że Bondi zrobił to co ja, ale wcześniej. - Ale czy oni wiedzą co twierdzą?
     Mnie się wydaje że nie. W przeciwnym razie świadomie kłamią.

     Może me47 w moim imieniu ;)) przejrzy książkę RELATIVITY AND COMMON SENSE …
     Ugarow w [57/339] informuje że istnieje jej rosyjski przekład z 1967 roku. Poza tym nie napisał o niej niczego interesującego, poza tym że jest to oryginalny wykład kinematyki Eisteina STW, interesujący dydaktycznie. 

    Prawdę mówiąc, już nie interesuje mnie ta książka Bondiego, interesuje mnie tylko to, czy Bondi inaczej zbudował STW Einsteina, czy tylko inaczej ją wykłada - domyślam się, że on tylko inaczej napisał wzory Einsteina, eliminując z nich relatywistyczną prędkość β - wystarczy w czynniku Lorentza podstawić w jej miejsce iloraz (k2-1)/k2+1) i potem te "nowe" wzory estetycznie uprościć. - Mówiąc krótko, chodzi mi o to, czy Bondi pseudoeuklidesową STW Einsteina zbudował euklidesowo - jeśli tak, to czy tak samo jak ja, czyli tak jak pokazuję w mojej WWW i we wszystkich moich blogach, a w 1986 roku, na papierach. - Jeśli Bondi to zrobił i tak jak ja, to rzeczywiście zrobił to co ja - wtedy swą głowę posypię popiołem.

    Ale wydaje mi się, że ja znam odpowiedź, że współcześni uczeni to kunktatorskie dupki odwlekające swą kompromitację, chodzi mi więc już tylko o to by inni co do tego nie mieli wątpliwości. Tego domaga się ode mnie zwykła uczciwość, klasyczna. - No i by ośmieszyć tych co pozbawiają mnie autorstwa tego co ja zrobiłem. - Już raz mi się to udało - zobacz. - Ale wtedy wsparła mnie opinia publiczna.

A to, że ktoś pisze niesprzecznie, nawet wewnętrznie, nie znaczy że pisze prawdę. Bo niesprzecznie znaczy na przykład, że jeśli raz na jakiś temat skłamał (lub się pomylił), to już zawsze, konsekwentnie, tego kłamstwa broni. - Naprawdę na założeniu że 2 razy 2 równa się 5 można niesprzeczną teorię, nawet matematykę, zbudować - wystarczy zaakceptować z tej teorii wynikłe "paradoksy". Poprawiać je odpowiednimi "czynnikami Lorentza" - w tym przykładzie może nim być  γ = 5/4. Stosunek paradoksu do prawdy, prawdziwej, "spoczynkowej".

     Podobno Weyl i Minkowski udowodnili że STW (szczególna teoria względności) jest wewnętrznie niesprzeczna. - To wyczyn godny największego podziwu, bo to bardzo trudno udowodnić, trudniej niż to że nie ma igły w stogu siana, a nawet że nie ma niewiadomoczego. - O wiele łatwiej udowodnić to że:
Wewnętrznie niesprzeczne może być każde kłamstwo i każda głupota.
Wewnętrznie niesprzeczne jest każde błędne koło.


Wewnętrzna niesprzeczność nie jest naukowym kryterium. Jest propagandową bzdurą.

Każda renormalizacja czyni teorię wewnętrznie sprzeczną. - Moja euklidesowa STW byłaby sprzeczna gdybym moją kontrakcję zastąpił kontrakcją Einsteina. A póki co, zastąpiłem, by się mafii nie narażać.- A Einstein ją dopostulował, bo mu się tak podobało.

Edward Arthur Milne - kinematyczna teoria względności

Raczej ogólnej, czyli OTW. - To nie ja - moja teoria nie jest kinematyczną teorią względności (KTW) - czegoś, ale jest kinematyką szczególnej teorii względności (STW).

    Ale to nas łączy (http://filozofia.3bird.pl/download/fizyka/fizyka-dla-filozofow.pdf):
"Przestrzeń nie ma żadnej struktury, nie rozszerza się, nie kurczy, jest nicością, miejscem na materię." - Ja uważam że to zbiór punktów, pustych miejsc. Aby czasoprzestrzeń była sztywna, absolutna - galileuszowsko-newtonowska, czyli euklidesowa, klasyczna.

"OTW jest fałszywa m.in. dlatego, że do jej zrozumienia wymagany jest zbyt skomplikowany aparat matematyczny." - Teraz dotyczy to także STW - też uczyniono ją matematyczną czarną magią, zabawą na symbolach. - Ale nie uważam, że do zrozumienia jest potrzebna skomplikowana matematyka - uważam że przeciwnie.

    Ale http://www.interklasa.pl/sciaga/praca.php?idp=1144 jest lepsze. - Cytaty:
"Milne chciał, aby teoria nie tylko zgadzała się z obserwacjami, ale by dawała także „wgląd do zjawisk”. Co oznacza to stwierdzenie?
- Najprawdopodobniej dla Milne’a oznacza to zgodność wyobrażeniowej interpretacji teorii ze zdrowym rozsądkiem.

"Na początku lat trzydziestych wspólnie z McCrea, Milne dowiódł, że ekspandujący Wszechświat, przewidziany przez równania ogólnej teorii względności, może być naprawdę bardzo dobrze opisany w ramach klasycznej mechaniki i teorii grawitacji Isaaca Newtona".

"... w skład jego założeń wchodziła nie tylko zasada kosmologiczna, ale również postulaty związane z pomiarem czasu i przestrzeni. Milne stawiał na pierwszym miejscu pomiary czasu. Milne chciał, by pomiary dokonywane przez obserwatorów odległych od siebie, mogły być tak zsynchronizowane, by był sens mówić o czasie płynącym wszędzie jednakowo – czas uniwersalny (kosmiczny)."  - Bomba!

    Ale może http://www.kul.pl/files/57/pracownicy/dabek/Dabek_2004s163.pdf jest jeszcze lepsze:
"Uważał, że procedura badawcza winna być jasna i zrozumiała, [powinna] posługiwać się możliwie najprostszymi środkami i nie prowadzić do paradoksów."

"Zatem utożsamianie cząstek z galaktykami (a ściślej: z ich jądrami) daje w konsekwencji obraz ekspandującego Wszechświata. Interesujące i ważne dla tej koncepcji było to, że rozkład zależności prędkość-odległość jest taki, iż wszyscy stowarzyszeni z poruszającymi się cząstkami obserwatorzy mają identyczny obraz niezależnie od własnego położenia. Każdy taki obserwator może więc traktować siebie jako centrum systemu, gdyż widziany przez niego obraz jest identyczny z tym, jaki posiada dowolny inny obserwator."
      Nie! tego nigdy nie zrozumiem. Od lat spotykam się z takim tekstem, podanym lekką rączką jako coś oczywistego, a to przecież paradoks nad paradoksami. - Bo jeśli świat ekspanduje z jednego punktu (Big Bang), to nie może on być izotropowy.* - W trójwymiarowej głowie to się nie mieści. - Przecież "centrum systemu" znaczy tu centrum Wszechświata. - Ja, pępkiem świata?! - Z tym mógłbym się jeszcze zgodzić, ale że ty też ...
      To może Milne wymyślił, bo to nazwał - einsteinowską zasadą kosmologiczną. Ale ad hoc. - Ale o tym Ks. Dariusz Dąbek napisał jeszcze trochę, warto to przeczytać. Cały artykuł. Bo on wydaje mi się bardzo filozoficzny, ale w najlepszym sensie.

    [Milne] "Podkreślał przy tym zdecydowanie, że zasada ta nie jest ukrytym prawem przyrody, lecz jedynie sposobem dookreślenia przedmiotu badań fizyki i kosmologii." - A więc ad hoc. Nareszcie to wiem. - Ale podobno, potwierdzają to obserwacje ogromnego kawałka Wszechświata. Ale to są obserwacje pi razy oko, jak wszystko w kosmologii. - W niej też wszystko się zgadza, pi razy oko. Nawet wszystkie teorie strun. - Współczesna fizyka też jest kosmologią, pośrednich "pomiarów", pośrednio "weryfikowanych", tak by wszystko się zgadzało.

    Ale Eine tym razem okazał dobrą wolę. - Pewnie jego surrelatywistyczna wiara słabnie. - Ale nie rozumiem co ma on na myśli sugerując że Bondi przywłaszczył sobie pracę Milne'a - przecież każdy z nich mówił o czym innym. Tak mi się zdaje, ale nie znam pracy żadnego z nich, bo one nie po polsku.

_________________________________________
*  Już wiem - wyjaśnił to ABS1, że ten pierwotny punkt jest teraz w każdym punkcie, bo się rozszerzył ...
     - Ale skąd wobec tego w tym dużym punkcie wzięły się te małe i jeszcze mniejsze, których wszędzie pełno?


PS.
- Przeszukałem Internet - nic ciekawego. U Bondiego tylko współczynnik k, a u Milnego nawet go nie ma, tylko jakieś logarytmy. Żadnych diagramów. - To nie to. Tyle zrobił także dr. Nawrot, bo też w ramach STW Einsteina stworzył nową rzeczywistość. Też zupełnie inną od naszej. - Mnie nasza wystarcza. W niej rzeczywiste są nawet tachiony.
Ks. Dariusz Dąbek napisał: "Wszechświat widziany z dowolnej planety wygląda w dużym stopniu tak samo." - W dużym stopniu a nie tylko że w dużej skali. I tak należy pisać, w dużym uproszczeniu.
    Bo nawet gdy na prawo most, i na lewo most, to Wisła tylko w środku płynie.
    Czytając Ks. Dąbka dochodzę do wniosku, że z zasadą kosmologiczną jest gorzej niż myślałem. I z tego powodu czytam coraz mniej uważnie. - Z podobnego powodu kiedyś przestałem coraz precyzyjniej definiować mojego Obserwatora K. Bo po co to komu, takie algorytmy jak w standardach Unii Europejskiej. Po co to człowiekowi myślącemu, zdrowemu na wyobraźni? Przecież on i tak je "obejdzie".

    Ale może mi przejdzie ... :((

    Wystarczy wyłączyć zdrowy rozsądek a wszystko staje się możliwe.
    - To nie dotyczy wymienionych tu autorów.

niedziela, 7 kwietnia 2019

To jeszcze nie to, ale to jest najważniejsze

Od marca 2016 roku zapewniam że bronię STW Einsteina, jego paradoksów, tylko twierdzę że one nie zniekształcają świata, ale jego obrazy. Że klasyczne zjawisko Dopplera je zagęszcza bardziej lub mniej, zależnie od szybkości, a nawet prędkości, źródła promieniującego te obrazy. Że nie ubywa ani przybywa cykli, ich ilość się nie zmienia, zmienia się natomiast ich długość. A w sumie zwiększa się długość obrazu, jego "głębia" (głębokość), "paczki falowej". To ich i tylko ich dotyczy dylatacja i kontrakcja, i inne paradoksy, na przykład masy (ale jej przypadek wymaga może szczegółowszego omówienia).
      Nie widzimy źródeł, widzimy tylko ich obrazy, że się kurczą mniej lub więcej, a źródła pozostają bez zmian. - Obserwator stojący przy nich może to potwierdzić. 

Spoczynkowa długość skraca się o kinematyczny składnik (wzoru całkowitego). Albo o tyle rośnie wartość masy. Lub częstotliwości.

Mówiąc o częstotliwości, mam na myśli tę z wzoru Plancka. A może przede wszystkim. I odpowiednio o związanej z nią długości "fali". Lub okresu.

- Ale to jeszcze nie to. To jest praniem mózgu. 

Moi poprzednicy - Bondi, McCrea i Milne

Ale oni w niczym mnie nie wyprzedzili. - Ale Milne odważnie i kompetentnie bronił zdrowego rozsądku. A Bondi, zgoda, pierwszy STW Einsteina zbudował współczynnikiem Dopplera - ja jestem drugi. Czyli on pierwszy zbudował STW konsekwentnie radarowo, a nie tylko, jak Einstein, radarowo zdefiniował "jednoczesność" jednego zdarzenia z samym sobą (!). - Bondi co prawda wyprowadził wzór liczący relatywistyczną szybkość VR (u Einsteina jest ona skądś znanym parametrem, jak wszystkie wartości spoczynkowe), ale nie wyprowadził wzorów eT liczących wartości spoczynkowe (także ruchomych obiektów), a bez nich nie można zbudować paraecholokalizacji eRT czyli STW Einsteina - sposobem euklidesowym!!! A dopiero wtedy można euklidesowo zinterpretować STW. - To zrobiłem ja.
eR / eT ≡ eRT ≡ STW

"Inni" - moi rzekomi poprzednicy:
  1. Bondi Herman (1919-2005)
  2. McCrea William Hunter (1904-1999)
  3. Milne Edward Arthur (1896-1950).
    Ta notka, z 20 stycznia 2013 roku, jest przede wszystkim dla mnie, by mi o nich przypominała, bo szybko ich zapominam. Gdy nie dość często przypominają mi ich, moi wrogowie, nie mogący zaprzeczyć że ja to zrobiłem, bo to jest w Internecie. A gdy coraz trudniej to bagatelizować, usiłują mi i innym wmówić, że nie byłem pierwszy.
    Ale obecnie dominuje inna metoda - coraz liczniejsze chóry powątpiewają, a nawet już wątpią, nawet podważają, współczesną fizykę, ale przemilczają tych którzy wcześniej to robili. Jakby dopiero oni, ci chórzyści, to zauważyli. Tak wymazują swoje winy i przywłaszczają cudze zasługi. Odwlekają swoją i współczesnej fizyki, powszechną kompromitację.

    No i oczywiście ci chórzyści nie wiedzą że ja, gdy robiłem swoje, o powyższych nawet nie słyszałem, nawet o Bondim. Którym, gdy się o nim później dowiedziałem (z Ugarowa), się zachwyciłem. Teraz wiem, że niesłusznie, bo on, a na pewno w STW, niczego godnego uwagi nie zrobił - tylko przepisał ją przy użyciu "wygodnego współczynnika" k , podobno bardziej dydaktyczngo, by uczynić ją niewyobrażalną inaczej. - On też był "utrwalaczem" a nie "obalaczem". Przelewał z pustego w próżne. Dreptał. - Powyżsi nie byli "alternatywni". Był nim natomiast nasz Michał Gryziński.  Ale i on nie zmienił poglądu na świat, nie przywrócił euklidesowej czasoprzestrzeni.

    Ale Milne'go może nie należy lekceważyć - zgadzam się z nim w temacie czasu uniwersalnego, kosmicznego. - Absolutnego?! - Widocznie jemu też nie wystarczał czas relatywistyczny. Ale może go tolerował ... - Ale może wtedy tęsknota za absolutem była powszechna, może jeszcze wielu nie wystarczała fizyka pisana na wodzie.
    O powyższych nie wiedziałem, bo Internet wtedy nie był "osobisty", powszechny, a Google to nawet nie było. A w książkach o nich nie pisano. Nawet nie było w nich postulatów Einsteina. Pojawiły się dopiero w książeczce Infelda w 1984, ale ja zdobyłem ją dużo później, prawdopodobnie w antykwariacie. Wcześniej ktoś przysłał mi je przepisane na maszynie z książki F.S. Zawielskiego, ale też grubo po fakcie. Przedtem znałem tylko dziennikarskie "współczesne" karykatury tych postulatów. - Zobacz oryginał, jak w 1905 roku napisał je Einstein (tak, że niewiele z nich wynika - pozwalają na wszystko).
    O Zawielskim też nic nie wiedziałem - zdaje mi się, że wtedy mi się zdawało, że to Polak i że to on mi przysłał. Pocztą papierową, bo maili jeszcze nie było. Zresztą wtedy nie było jeszcze osobistych komputerów - wtedy był ZX z własnym magnetofonem, a całe ustrojswo podłączało się do telewizora, bo monitorów jeszcze nie wymyślono. Takie komputery mnie nie interesowały, więc ich nie miałem. Ale wtedy pracowałem zawodowo na EMC, czyli na Elektronicznej Maszynie Cyfrowej (tak nazywano prawdziwe komputery, czyli także naszą Odrę 1304 i następne, bo "komputer" brzmiało kapitalistycznie).
    To była notka z 20 stycznia 2013.