Od kilku dziesięcioleci chodzi mi po głowie że może moje postulaty podpowiadają czym ona jest. Ale zdaje mi się że już w latach 70-tych, czyli kilka lat, a może kilkanaście, przed sformułowaniem moich postulatów przeczytałem gdzieś że jest ona stosunkiem energii wysłanej i odebranej. Może podczas oddziaływania elektronów, ładunków elementarnych.. Może w jakichś warunkach ...
A może to teraz wymyśliłem …
A może że jest to stosunek całej energii wyemitowanej przez źródło, i energii elektromagnetycznej absorbowanej przez odbiornik …
Ale to nigdy mnie nie interesowało. - Może trochę od czasu gdy Eine wspomniał o tym że prof. Staruszkiewicz też nie wie. - Zaznaczam że Eine tam, w temacie euklidesowej STW, pomylił mnie z prof. A.Staruszkiewiczem. - A może odwrotnie. - Napisałem o tym w mojej notce Zaczęło się, już mnie okradają.
ale przede wszystkim - o dopplerowskiej euklidesowej fizyce galileuszowskiej,
w której relatywistyczne paradoksy nie zniekształcają źródła ale obrazy którymi źródła oddziaływają.
A logika to rozum najpłytszy, posiadają go nawet maszyny. A erotyka jest wdziękiem płci.
A ten blog jest wspomnieniem moich bloxów, bo ich już nie ma.
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postulaty moje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postulaty moje. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 kwietnia 2019
poniedziałek, 25 marca 2019
Moje postulaty
To że wiatr nie wieje nie znaczy że powietrza nie ma. Ani eteru. - napisałem dawno temu. - Ale teraz zauważyłem że MM (Michelson i Morley) udowodnili nie że odbiornikowi nie wieje wiatr, ale że każdemu odbiornikowi zawsze wieje elektromagnetyczny (świetlny) wiatr o szybkości c. Że taką szybkość mają wszystkie fotony. Ale mówiąc ogólnie, każdy w innym układzie. W którym tkwi nieruchomo dany, konkretny, odbiornik. - Nie chodzi o to że balonistce wiatr nie rozwiewa włosów, ale że rozwiewa je zawsze jednakowo, zawsze z tą samą szybkością c.
A mnie to już w 1986 roku przestało dziwić, bo zrozumiałem że to jest normalne, galileuszowskie. Euklidesowe a nie pseudoeuklidesowe. - Że jeśli przyjąć że nadajnik A i odbiornik B tkwi, każdy, w swoim układzie i że te układy poruszają się względem siebie (wzajemnie) szybkością VT , to tylko sygnały wystrzelone przez A z szybkością VT+c w swoim układzie (eterze), uderzą w odbiornik B z szybkością c (mierzoną w jego układzie).
A mówiąc prawdę to nadajnik i odbiornik tkwią nie tyle w swoim układzie, ale w swoim eterze własnym.
Na pewno można napisać to przystępniej, ale kto zechce to i tak nie zrozumie. - Zobacz moje postulaty. - Może one podpowiadają nam czym jest stała struktura subtelna. - Zobacz.
A mnie to już w 1986 roku przestało dziwić, bo zrozumiałem że to jest normalne, galileuszowskie. Euklidesowe a nie pseudoeuklidesowe. - Że jeśli przyjąć że nadajnik A i odbiornik B tkwi, każdy, w swoim układzie i że te układy poruszają się względem siebie (wzajemnie) szybkością VT , to tylko sygnały wystrzelone przez A z szybkością VT+c w swoim układzie (eterze), uderzą w odbiornik B z szybkością c (mierzoną w jego układzie).
A mówiąc prawdę to nadajnik i odbiornik tkwią nie tyle w swoim układzie, ale w swoim eterze własnym.
Na pewno można napisać to przystępniej, ale kto zechce to i tak nie zrozumie. - Zobacz moje postulaty. - Może one podpowiadają nam czym jest stała struktura subtelna. - Zobacz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)