Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Einstein. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Einstein. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 stycznia 2020

W roku 2005 na cały Świat trąbiono 100 lat ! Szczególnej Teorii Względności (STW)

a Ogólnej Teorii Względności (OTW) nie trąbiono, choć to jeszcze większe Einsteina nieeuklidesowe bzdury. Kosmologiczne ... . . .
  
W tej książce jest także Einsteina! Szczególna teoria względności 
- nią Einstein spaskudził fizykę
Ale ja ją wyratowałem - pseudoeuklidesową Einsteina STW uczyniłem euklidesową.
Teraz należy to zrobić z OTW - jej pseudoeuklidesowe paradoksy
zastąpić euklidesową oczywistością.

Nie ma czego się wstydzić.
.

sobota, 18 stycznia 2020

Fizykę współczesną powinna zastąpić fizyka

Przecież to możliwe - ja to zrobiłem, zbudowałem euklidesowo STW (szczególną teorie względności) Einsteina, już w 1986 roku. - Profesorze ,  nie udawaj że o tym nie wiesz.
    Profesorzy udają że STW już nie ma i grzebią w tensorach OTW (ogólna teoria względności). - OTW też należy zamienić w fizykę.

Ale Krzysztof J. Wojtas  (17 stycznia 2020, 22:47) wie już prawie to co ja, a przynajmniej to uważa, bo w komentarzu napisał: "Higgsa" to, po takich inwestycjach, [fizycy] musieli znaleźć i znaleźliby nawet gdyby go nie było (taki jest, moim zdaniem, stan faktyczny).
- A co do kierunków?
Znowu - moim zdaniem,  fizyka poszła w złym kierunku, a przyczyną jest TW, która na min. 100 lat zablokowała inne kierunki myślenia.  Trzeba się wyzwolić z obecnych okowów mentalnych i otworzyć na inne możliwości.
To już coś. Się wyzwala.
.

czwartek, 14 listopada 2019

Nie pije, nie pali i nie tego

- Sabrina Gonzales-Pasterski, młoda fizyczka mądrzejsza od Einsteina.

 Napisała o niej jeszcze młodsza fizyczka w Salon24 w temacie Nauka - redakcja wyeksponowała to na Stronie Głównej.

    Prof. Arkadiusz Jadczyk też o niej pisał. - I Wikipedia.

    Einstein też był kobietą.
.

czwartek, 29 sierpnia 2019

Żałosny film

"Einstein".

Natomiast odczyt prof. Michała Hellera jest rewelacyjny !!!
Gdybym znał go w latach 80-tych, nie przestałbym interesować się fizyką. Bym ją kontynuował - fanatycznie. Ogólną teorię względności. Bo ona też mi się nie podobała - i mi się nie podoba. Pokrzywiona pustka. - Miałem zamiar zająć się także fizyką kwantową, bo ona też mi się nie podobała (i mi się nie podoba) jej numerologia. - To nie fizyka, naukowa.
 

piątek, 19 lipca 2019

Gość Anonimowy pod moją notką
"Gość radjo nadaje", napisał

w komentarzu:
"Byłem ostatnio na konferencji, gdzie w kuluarowej rozmowie leciwi profesorowie zgodnie twierdzili, że STW funkcjonuje zgodnie z goebelsowskim stwierdzeniem: kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą."
To ważna informacja. - Ale dlaczego kuluarowa? - Czy ci sędziwi profesorowie się boją, czy się wstydzą?

    A "czysta matematyka" … - To tylko matematyka. - Gdy za wysoka, to zaćma i jaskra, kosmiczne śmieci.
    „Za parawanem wybujałego matematycznego formalizmu ukryto ubóstwo fizycznej myśli.”
    - napisał prof. Michał Gryziński.

    Fizyka pozbawiona fizycznego modelu nie jest fizyką.
 

poniedziałek, 6 maja 2019

Notka Bielińskiego jest ważna ale dla mnie za długa

Ale przeczytałem. Bo ona o Einsteinie ale naprawdę o tych co trzymają władzę.- Autor na końcu napisał dlaczego oni tacy są. - Cytuję bez pytania autora o zgodę:
"Postać Alberta Einsteina również dzisiaj to temat politycznie i ideologicznie drażliwy. W stworzenie mitu geniusza wszechczasów, który jadąc tramwajem wpada na cudowny pomysł i tworzy z niczego Szczególna Teorię Względności, włożono zbyt wiele wysiłku, wydano miliardy dolarów, napisano setki czołobitnych biografii, nakręcono dziesiątki filmów, te tysiące artykułów analizujących we wszystkich aspektach geniusz Einsteina… I  te rzesze „naukowców”, wielbicieli, czcicieli… Jego symboliczni potomkowie po dziś dzień rządzą w najważniejszych uczelniach i trzęsą światową nauką… A tu zjawia się jakiś…, nie wiadomo kto, nie wiadomo skąd i twierdzi, że to wszystko ściema i propaganda. Cóż dziwnego, że potraktowano mnie tak, jak się to stało? No, ale zawsze można rzec, że moje artykuły są marne, podle i szkalujące. Czyli, że to moja wina. Sam jestem sobie winien i potraktowano mnie słusznie i sprawiedliwie."
Wołam Kompromitacja Kompromitacja, zamiast Konstytucja Konstytucja.
Kompromitacja tych co trzymają władzę, w fizyce, dreptaczy. - Nie uwierzycie, ale to ciągle ci sami, już ponad 100 lat.
    Ale Arystoteles trzymał 2 tysiące lat.

piątek, 19 kwietnia 2019

A na szczycie przeważnie nie ma nic

. . .

    Ale są szczyty i szczyty
    [o szczytach było w serwisie Republika, ale go już nie ma - w 2018 roku].
"ewolucja świata to jakby zaprzeczanie II-iej zasadzie termodynamiki, mówiącej o wzroście entropii (charakteryzowanej jako stopień nieuporządkowania czy chaosu). Począwszy od Wielkiego Wybuchu to ciągły rozwój, powstawanie coraz bardziej złożonych i lepiej zorganizowanych struktur."  - Tak Jan K. Nowakowski zaczyna tam stronę Wszechświata i naszego świata.  [jak wyżej - Republiki już nie ma...]
     Jan K. Nowakowski to dziwny człowiek. W oryginalny sposób opisuje świat - rewelacyjnie.
     "Wszystko powinno się robić lub wyrażać tak prosto, jak to tylko możliwe, lecz nie jeszcze prościej" - powiedział A.Einstein. - Ale wg mnie to on zaczął nie tak, za prosto - połówkowymi wzorami na echolokalizowane współrzędne.

eR 

C2R = -c
C
1R = c
sygnały
Einsteina
           Przez to reszta stała się niepojęta.

Klnę się na wszystko - czegoś tak genialnego jak Hiperprzestrzeń w życiu nie czytałem.
To jest najuczciwszy obraz fizyki, bez najmniejszego ględzenia. To niespotykanie spójny i precyzyjny obraz.
    Niestety, już tego nie ma.

    - Jest! Hiperprzestrzeń! W Wikipedii.
   - Jan K. Nowakowski.


    Wracając do fizyki …
    Moje eT wzory na współrzędne pozwalają na euklidesową interpretację Einsteina STW, czyli jego szczególnej teorii względności. Ale z jakiejś dziwnej okoliczności Jan K. Nowakowski, można powiedzieć, jej uwagi nie poświęcił,
plancki atakują
    Sygnały eT którymi zbudowałem model eT z którego wyprowadziłem wzory na współrzędne eT , w sposób najprostszy, trywialny, wyjaśniają tajemnicę światła MM (Michelsona-Morleya, czyli eT), czyli tajemnicę niezmienniczości szybkości światła. Słownie wyraziłem ją moimi postulatami. - Może między nimi znajduje się struktura subtelna - spośród wysłanych sygnałów o różnych szybkościach tylko 1/137 ma względem odbiornika szybkość c. Może one są kwantami Plancka uderzającymi w odbiornik? Tylko one są sygnałami elektro­magne­tycznymi...
    Stała struktury subtelnej jest miarą działania eteru elektro­­­magne­­­tycznego, czyli c.
    - Czemu nie?
 

czwartek, 4 kwietnia 2019

Dlaczego Einstein zbudował szczególną teorię względności - wstęp

Bo istniała szczególniejsza „asymetria” która zaczynała go niepokoić. - Gdy magnes porusza się względem zwoju drutu, powstaje prąd elektryczny. Einstein wiedział z doświadczeń w rodzinnej firmie, że dokładnie tyle samo prądu powstaje, gdy cewka obraca się względem magnesu. [...] Jednakże według teorii Maxwella-Lorentza - wspominał Einstein - teoretyczne interpretacje tych dwóch przypadków różniły się zasadniczo. W pierwszym prawo indukcji Faradaya głosiło, że to ruch magnesu w otoczeniu eteru generuje pole elektryczne. W drugim prawo siły Lorentza stanowiło, że prąd powstaje przez ruch przewodzącej cewki w środowisku pola magnetycznego. Idea, że te dwa przypadki mogą się tak zasadniczo różnić, była dla mnie nie do przyjęcia - powiedział Einstein.
    Einstein przez lata mocował się z koncepcją eteru, która teoretycznie określała definicję spoczynku w tych dwóch teoriach indukcji elektrycznej.  [50/124]
   Właśnie ... - Czy to można wyjaśnić galileuszowskim sygnałem VT+c ?  Który w eterze odbiornika B , pędzącego względem źródła A z szybkością VT , ma szybkość c. - Ten eter B unosi (więzi w sobie) odbiornik B, atakując go swymi elementami o prędkościach ±c  w układzie tego odbiornika. W każdym kierunku. I to jest masą, energią, bezwładnością.

   Einstein nie rozpatrywał sygnałów VT+c  (a ściślej VT±c) - on uważał, że światło jest sygnałem o prędkościach ±c  w każdym układzie, w jakiś niepojęty sposób, w jakimś dziwnym - innym! - sensie ...

   Einstein niewyobrażalny eter zastąpił niewyobrażalnym światłem. I w ten sposób spiepszył fizykę w sposób absolutnie niewyobrażalny!
   - Dlaczego Einstein, a za nim inni, uważają że eter trzeba sobie wyobrazić a światła (pola) nie?
   Oto jest pytanie.

   A gdyby moje sygnały VT±c  absorbowane przez odbiornik o szybkości VT jako elektromagnetyczne sygnały ±c   czyli światło, rozwiązały wszystkie kłopoty, to od razu fajnie by było. Po galileuszowsku, bez relatywistycznych paradoksów.*
   I gdyby od razu to się stało, to wszyscy by się rzucili na moją fg jak wtedy rzucili się na syntezę jądrową w szklance zimnej wody. I już dużo dalej byśmy byli. - Niestety, woda nie krew, matematyka nie fizyka.

  
     Einstein postanowił pogodzić mechanikę
Newtona z teorią elektromagnetyzmu Maxwella. I zauważył, że musi zlikwidować tę niespójność opisu silników i prądnic, ale przede wszystkim że należy zrozumieć dlaczego nie ma światła o szybkości innej niż  c = 300 tys. km/s  (w próżni, względem dowolnego obserwatora). Zastanawiał się co by było gdyby było inaczej, na przykład gdyby obserwator pędził razem ze światłem. - W korpuskularnej teorii Newtona, w której światło jest rojem cząstek, jest to dopuszczalne, natomiast w falowej teorii Maxwella pojawiają się wtedy ogromne trudności. Bo jeżeli traktujemy światło jako ciąg drgań elektromagnetycznych - z regularnie powtarzającymi się grzbietami i dolinami fali - widzimy, że obserwator poruszający się z tą samą prędkością co światło związany byłby przez cały czas z konkretnym grzbietem lub doliną, czyli nie doświadczałby żadnych drgań. Inaczej mówiąc, dla hipotetycznego obserwatora poruszającego się wraz z promieniem światła promień ten przestawałby istnieć.
        na podstawie [53/138]
    Dopiero teraz dostrzegłem jakie ogromne znaczenie ma moje twierdzenie, że
 NIE MA ŚWIATŁA W LOCIE
Dzięki temu ostatnie dywagacje są po prostu śmieszne. - Bo światłem są elementy próżni (eterony) uderzające w obserwatora tylko z szybkością c. Czyli światłem są tylko sygnały uderzające w obserwatora z szybkością c - są one tylko jego światłem. A wszystkie elementy próżni mające szybkość c względem obserwatora - w całym Kosmosie - także te które w obserwatora nie uderzają, są jego eteronami, tworzącymi jego eter (z nich jest wszystko, także jego promie­nio­wanie reliktowe).
    Gdyby Einstein nie wygrał, fizycy znaleźliby rozsądniejszą drogę. Ale teraz, gdy fizycy pokochali Einsteina, zabronili szukania innej drogi. Zakaz ten obowiązuje nadal. Mimo że moja fizyka galileuszowska dokładnie pokazuje jaki błąd popełnił Einstein. - A ja kocham Poincarégo, który wyprzedzał Einsteina ale w porę wyhamował i zamiast, jak Einstein, zaimponować „intelektualną odwagą” (lekkomyślnością), zachował zdrowy rozsądek. Z którego szydzą epigoni Einsteina, fizycy współcześni.


_____________________________________
*   Do marca 2016 tak mi się zdawało, póki wierzyłem że STW Einsteina dotyczy źródeł a nie ich obrazów, paczek falowych, którymi te źródła oddziaływają. Teraz wiem że to klasyczne zjawisko Dopplera zmienia długość tej paczki, jej fali, i jej okres, czas. - Przy analizie tego tematu należy jednak wziąć pod uwagę to, że Einstein swój wzór na kontrakcję wziął "z kapelusza". - Zobacz to i tamto. - Warto także sprawdzić jak wzór Einsteina wcześniej uzyskali Fitzgerald i Lorentz.



    Przeczytaj o tym jeszcze u Basi Kwiatkowskiej. I zastanów się jak rzecz się ma gdy wszystko się porusza, w twoim eterze ±c. Gdy cewka i magnes poruszają się, każde inaczej, względem ciebie. - Zastanów się także, czy symetria (wzajemność) ruchu magnesu i cewki wystarcza do pełnego zrozumienia zjawiska. Czy ty się nie liczysz - to znaczy twój „układ” (twój eter).


    Poincaré - rewolucjonista z zasadami, Piotr Amsterdamski - kliknij.
    Hiperprzestrzeń Jana K. Nowakowskiego. - Tam dowiesz się, że nie Einstein a Riemann oddziaływania uczynił geometrią, wyższego wymiaru. I że nie tylko grawitację.

    Lorentz był blisko, i Poincare, ale przewrotu dokonał Einstein, który wiedział to samo a nawet mniej, ale trochę inaczej. Dostrzegł coś, co tamci widzieli, ale ciut ciut nie tak. To „ciut ciut” to wdowi grosz, przechylający szale, dokonujący zmiany jakościowej. - napisałem tutaj półtora roku temu, ale teraz czytam to bez entuzjazmu. Bo wyolbrzymiając zasługi Einsteina okradamy innych.
    Prawdę napisał Eine - napisałem 2 miesiące później - że przebiłem wszystkich, gdyż jako jedyny podjąłem jawną euklidesową krytykę einsteinowskiej STW. Że wykazałem zbędność a nawet bezsens wprowadzenia geometrii pseudoeuklidesowej do STW oraz tego ujemne skutki teoriopoznawcze w postaci paradoksów kinematycznych (dylatacji i kontrakcji). - Zobacz.
    Ale doktryner prof. Eine pisząc te słowa, nie wiedział że o mnie pisze - był pewien że to czym się tak zachwyca, zrobił prof. Staruszkiewicz. - Takie jest podejście profesorów do nauki - nie naukowe ale personalne.

 
ślepa uliczka hieroglifowa    foto Oleg Seleznev

A to jest moja "kontrakcja"

iloraz współrzędnych przestrzennych
relatywistycznej i spoczynkowej
- bez żadnych
renormalizacji -

W pierwotnej wersji tej notki, z 21 kwietnia 2010 roku, tego wzoru nie było
- ale ma on już 30 lat.


Wszystkie wzory Einsteina otrzymałem z tej definicji 
eR / eT ≡ eRT ≡ STW
i nie widzę najmniejszego powodu by wzór na paradoks odległości wyprowadzać inaczej,
jakimiś machlojkami, dopostulowaniam..

piątek, 29 marca 2019

Takie czasy - fizycy czekają na nowego Einsteina

Alberta już nie szanują. - To świętokradztwo, panie pol.robert. - Co ich tak przypiliło?

Oni szykują jakiś przekręt matematyczny, bo już tylko on może być balsamem na ich zło.
Tylko kosmologiczna hiper-matematyka może odwlec kompromitację, być verdunklem.
Matematyka której nikt nie rozumie a kilku umie. Czarna magia.
 

niedziela, 24 marca 2019

Dlaczego nie wierzę w fizykę Einsteina

Bo zbudowałem ją zupełnie inaczej. - napisałem 12 lat temu. Czyli to stara notka.
 
To znaczy otrzymałem wzory jego STW w zupełnie inny sposób i ten inny sposób upoważnia mnie do innych, niż Einsteina, wniosków.

     Einstein postąpił podobnie, bo gdy innym sposobem niż Fitzgerald uzyskał znany już wtedy wzór na skrócenie Fitzgeralda (na kontrakcje długości), oraz inaczej niż Larmor uzyskał wzory na transformacje Larmora (obecnie zwaną transformacją Lorentza), i wzory Lorentza na dylatacje czasu, to wyciągnął zupełnie inne wnioski niż Fitzgerald, Larmor i Lorentz, i to krańcowo inne, bo przeciwne. Bo te wzory u Fitzgeralda, Larmora i Lorentza wynikły z ich teorii eteru, wobec czego potwierdzały jego istnienie, a te same wzory u Einsteina świadczą - wg Einsteina - o nie istnieniu eteru. A przynajmniej o braku potrzeby eteru. - A ja te wzory otrzymałem jeszcze inaczej. Też zupełnie inaczej. I mimo że mnie, podobnie jak Einsteinowi, do wyprowadzenia jego wzorów nie był potrzebny eter, to jednak nie wątpię w jego istnienie. To znaczy w istnienie materialnej próżni. Więcej - próżnia pozwala na sensowną, logiczną i „mechaniczną” interpretację wzorów Einsteina. Jednym słowem na ich interpretację euklidesową, całkowicie wyobrażalną i zgodną ze zdrowym rozsądkiem.
     Sukces Einsteina polega na tym, że wyprowadził wszystkie te wzory jednym ciągiem, w ramach jednej teorii, jako konsekwencje z mniej więcej jednych założeń. - Ale wydaje mi się, że tak samo otrzymał je Lorentz, bo też w swej jednej teorii elektronowej budowy materii. I na pewno tak samo uzyskałem je ja, bo w mojej euklidesowej teorii galileuszowskich echolokalizacji, której STW Einsteina jest zaledwie częścią, którą wyróżniłem spośród innych nazwą paraecholokalizacji eRT. Bo STW Einsteina nie jest, jak się Einsteinowi zdawało, relatywistyczną teorią echolokalizacji - u mnie jest ona  euklidesową kombinacją dwóch galileuszowskich echolokalizacji, mianowicie eR i eT.

       A czyja interpretacja jest lepsza?

       Wystarczy popatrzeć na moją i Einsteina interpretacje słynnego wzoru
E = mc2.
E =

znane wzory Einsteina (relatywistyczne)
E =
do roku 1986 nieznany wzór mój - „spoczynkowy”
czyli klasyczny, a nawet lepszy.

    - Czyj wzór ładniejszy?

A wyjaśniam - z największym naciskiem - że wszystkie te wzory liczą tę samą energię. Prawie identyczną wartość. - Prawie, bo mój wzór rozróżnia zbliżanie i oddalanie.
W powyższym:
K = 1 + βT     współczynnik Dopplera - Einsteina i mój,
                       ale u Einsteina K jest pierwiastkiem z ilorazu  (1+βR) / (1-βR).
βR      relatywistyczna prędkość Einsteina

VT     moja prędkość "spoczynkowa" - także ruchomych obiektów.
Trochę więcej o energii napisałem w mojej WWW.

       Ktoś może powiedzieć: No dobra, innym sposobem zbudowałeś STW Einsteina, czyli inaczej wyprowadziłeś wzory na jego relatywistyczne paradoksy, ale sam twierdzisz, że ich miarą jest stosunek wartości relatywistycznej, liczonej Einsteina wzorem eR, i wartości spoczynkowej, liczonej twoim wzorem eT. No to zgoda, wymyśliłeś wzory echolokalizujące wartości spoczynkowe, których Einstein nie znał, gratuluję, ale reszta, czyli wzory na paradoksy, wyszły ci, dzięki temu, już same.
       Ale ja inaczej, bo konsekwentnie tą moją euklidesową metodą, wyprowadziłem także wzory na niezmienniki i transformacje Lorentza, oraz na sumę Einsteina, co podważa obowiązujący pogląd, że świat opisany przez SWT Einsteina jest pseudoeuklidesowy.
       I nie tylko to, zrobiłem dużo więcej. A wszystko euklidesowo, po galileuszowsko-newtonowsku. Czyli to na pewno jest nowa fizyka. Nowy pogląd na świat.
    piątek, 11 maja 2007, fg2002

PS. - Najważniejsze wzory, które Einstein wydedukował z niczego, poprzednicy wyprowadzili z różnych mechanicznych modeli eterów.

czwartek, 21 marca 2019

Dlaczego STW rozpatruję jako teorię echolokalizacji (echolokacji)

A jak mam ją rozpatrywać? - Jako grupę przekształceń? "Model matematyczny" ?

    Przecież tak samo traktował ją Einstein - zaczął od radarowej synchronizacji zegarów. - Wtedy zastosował swoje sygnały c,-c  w wyniku czego pojawiła się jego idiotyczna rela­ty­wis­tycznie elektro­mag­ne­tyczna jedno­czesność.
    Dlaczego echolokalizacja ... - Bo Einsteina wzór tB-t= t'A-tB  to mój wzór  t1R-t= t2-t1R  gdzie t= t0 - chwila wysłania sygnału, oraz  t'= t2  - chwila odbioru. - To przecież moje równanie echa dla sygnałów eR, czyli dla echolokalizacji Einsteina, jego owymi sygnałami.  A raczej już jego radarowy wzór na "rela­ty­wis­tyczną" współrzędną czasową t1R. Czyli echo­lo­kalizacja.

   Gdy fizycznej interpretacji STW nie udało się pozbawić relatywistycznych śmieszności, fizycy współcześni zrezygnowali z fizyki - STW pozbawiono modelu (fizycznego) i teraz nic nie widać, i nie ma z czego się śmiać. - Przecież to klęska. - Ja nie będę udawał że to jeszcze fizyka.
   Taka fizyka to czysta matematyka. I, jak biurokracja, sama się napędza - raz puszczona w ruch, już sama błądzi. Wszystkich oszukując.

     A gdyby Einstein synchronizował zegary sygnałami eT, czyli sygnałami o szybkościach VT+c , -c  to nie musiałby rezygnować z rozsądku. - Właśnie o tym piszę. Już ponad 30 lat. Że fizyka to nie sur-matematyka. Nad-realna.

5 PRAC, KTÓRE ZMIENIŁY OBLICZE FIZYKI, artykuły Einsteina, WUW 2005. - Przeczytałem tylko O elektrodynamice ciał w ruchu. I to nie do końca . . .

środa, 20 marca 2019

Kontrakcja fg a nie Einsteina



diagram byle jaki ale prawie gotowy - za jakość przepraszam

Podwójne strzałki pionowe i poziome - gdy podzielisz czerwoną przez zieloną, to:
  • pionowe - dylatacja Einsteina (i moja)
  • poziome - moja kontrakcja fg czyli eRT .
Nie będę się upierał że objaśniłem to jasno, bo i diagram nie dokończony, ale ja go rysowałem kilka godzin - znów uczyłem się edytować. - Może kiedyś go dokończę. - Ale gdyby ktoś sam chciał to zrobić, to dodam jeszcze trochę tekstu.
   Przede wszystkim - ten wzór
ma prawie tyle lat co ja - Internetu wtedy nie było. - Jeśli jeszcze pamiętam to on jest moją kontrakcją. Uzyskałem go moją euklidesową metodą bez dopostulowań (trochę o tym napisałem w http://www.zbit.smsnet.pl/Pliki/czyradar.htm#paradoks_polozenia ). - A Einstein, nie wiadomo czemu i jakim prawem dopostulował swoją jednoczesność. - Zobacz.

Już mnie nie bawi Einsteina naukowa ścisłość typu odpowiednio daleko, czy w swoim bezpośrednim otoczeniu. Pośmiałem się i teraz mnie to irytuje. - Albo jego definicja jedno­czesności, "z założenia słuszna" - Einstein założył to w swojej najsłyn­niejszej pracy O ELEKTRO­DY­NAMICE CIAŁ W RUCHU. Mam to w [18/124], czyli w książce 5 prac, które zmieniły oblicze fizyki, niestety. Dokładnie w połowie strony 124. - Według tytułu tamtejszej notki, jest to definicja równo­czesności, a według jej treści, jest to przepis na synchro­nizowanie relatywistycznych zegarów, zaś według mnie jest to najwyżej definicja jednoczesności zdarzenia A z samym sobą - bo drugiego zdarzenia w tej "definicji" nie ma. - Ale raczej jest to definicja elementarnej echo­lo­ka­lizacji eR, zdarzenia A , prawie moje jej równanie echa. - Wspominam o tym w następnej notce.

Na dużym ekranie wszystko rozmazane a na małym, w laptopie, kontury gładkie, wszystko piękne ale małe. Czyli jak nie urok to sraczka - nie wiem jak wy, ewentualni, widzicie. Mnie się nie chce na to patrzeć. - Temat nie nowy, o czym świadczy powyższy wzór, ale nie opracowany. - Owszem przedyskutowałem różne "kontrakcje", z różnymi jednoczesnościami, nie tylko Einsteina, czyli eRT bo na przykład także z ePT  i eST  i bez jednoczesności, ale to chyba było w innym sensie a może kontekście … - Kto chce, niech sprawdzi. - Ja teraz tam zajrzałem i uprzedzam: Moje stare prace należy czytać ostrożnie, bo wtedy też wierzyłem w to że relatywistyczne paradoksy zniekształcają źródła a nie ich obrazy. Czyli moja interpretacja też była błędna. Wtedy sukcesem było to, że sposobem euklidesowym zbudowałem Einsteina STW. To powinno fizyków zaniepokoić, bo to jest dowodem na to że STW Einsteina, jej czasoprzestrzeń, nie jest pseudoeuklidesowa, Minkowicza. Że cała współczesna fizyka na błędnym fundamencie stoi.
    Zaniepokoiło, zareagowali nagonką na mnie, drwinami. A w marcu 2016 roku zamienili je na bojkot, milczenie, bo co prawda ich kultura nie zabrania, ale dłużej nie chcą się kompromitować ... - Bo w marcu 2016 roku w moim blogu zbit.blox.pl napisałem że klasyczne zjawisko Dopplera w sposób zadowalający, wyobrażalny wyjaśnia wszystkie relatywistyczne paradoksy, bez metafizyki. - W niniejszym blogu wspominam o tym w notce Ślepa uliczka nie powinna być granicą poznania.

sobota, 16 marca 2019

Einstein nie znał tego wzoru

To moje dopplerowskie rozwinięcie relatywistycznego wzoru Einsteina  E=mc2 
wyjaśnia dlaczego energia ruchomej masy wzrasta relatywistycznie a nie klasycznie
- że jest to klasyczny efekt klasycznego zjawiska Dopplera

a daje on te same wyniki co poniższe
znane pierwiastkowe wzory Einsteina


Ale tylko moje dopplerowskie rozwinięcie pozwala na euklidesową,
czyli wyobrażalną, interpretację fizyki współczesnej.

Ale Einstein nie wiedział także o tym że jego relatywistyczne paradoksy nie zniekształcają źródeł ale ich obrazy, którymi źródła (materia) oddziaływają. Oraz tego, że istnieją źródła szybsze od światła, tachiony, które oddziaływają swymi obrazami i swymi antyobrazami - to dokładniej pokazują moje minichrony. - To nie antymateria ale antyobrazy materii. - Zobacz więcej.

czwartek, 14 marca 2019

Einstein miałby dzisiaj 140 lat
- gdyby się nie ruszał


Bo gdyby się ruszał to byłby młodszy. I mniejszy. - Ale cięższy . . .

„Przystępując do praktycznego stosowania grupy transformacji Lorentza musimy pamiętać, że jest ona kowariantna, co oznacza, że wydłużeniu (dylatacji) czasu towarzyszy nieodłącznie skrócenie odległości. Jeśli jest prawdą, że bliźniak-kosmonauta zestarzał się mniej niż jego brat-domator, oznacza to, że dylatacja czasu miała w tym przypadku charakter nieodwracalny. Nieodwracalne musiałoby być wówczas również zmiany wymiarów bliźniaka-kosmonauty [...]. Wszystko to można obliczyć stosując grupę transformacji Lorentza.” - Napisał to prof. Arkadiusz Góral w książce MEANDRY FIZYKI na str. 16.

Wczoraj w radiu, w serialu "eureka", było o Einsteinie i dzisiaj też miało być, ale się zmitygowali - w zastępstwie gadali o raku jelita grubego. A to dzisiaj są Einsteina urodziny, wczoraj o tym powiedzieli, czyli to nie przeoczenie.

A co Einstein powiedział: Zapytany w 1918 r. o teorię względności Einstein powiedział: "Jeżeli teoria względności okaże się prawdziwa, to Niemcy nazwą mnie wielkim Niemcem, Szwajcarzy Szwajcarem, a Francuzi wielkim uczonym. Jeżeli natomiast teoria względności okaże się błędna, wtedy Francuzi nazwą mnie Szwajcarem, Szwajcarzy Niemcem, a Niemcy Żydem."
- Lubię takie dowcipy.

O uczciwości Einsteina świadczy to co tam napisano, że "Einstein nie wierzył w możliwość pewnego udowodnienia jakiejkolwiek hipotezy naukowej, aby stała się ona pewną i niepodważalną teorią. Każde sformułowanie praw nauki uznawał za ułomne dzieło intuicji badacza. Wyznawał zasadę, że poszczególne hipotezy powinny być ciągle poddawane krytyce na podstawie nowo tworzonych idei czy efektów eksperymentów."
- Według mnie eksperymenty mogą potwierdzić wyniki przewidywane przez teorię, ale nie ich/jej interpretacji. To pierwsze wystarcza rzemieślnikom.