czyli "w witrynie zbit-fg.blogspot.com". - Z tego wynika że już mam co najmniej jakiś jeden stary problem. A ja nie zauważyłem, bo mam ich tyle …
Gdy Google Team teraz opowiadał mi o nowym problemie to zrozumiałem że ja po polsku też nie rozumiem - ni w ząb. Nie rozumiem o co im chodzi. - Dam sobie spokój z moimi problemami - ONZ ma ich więcej i się nie przejmuje. - A Wspólna Europa … - szkoda gadać.
Poza tym Google poinformowało mnie że do mojego konta dodało usługę domeny. Zdaje się że się na to zgodziłem. - Czyli mam nowy problem, bo nie wiem na czym on polega i po co.
ale przede wszystkim - o dopplerowskiej euklidesowej fizyce galileuszowskiej,
w której relatywistyczne paradoksy nie zniekształcają źródła ale obrazy którymi źródła oddziaływają.
A logika to rozum najpłytszy, posiadają go nawet maszyny. A erotyka jest wdziękiem płci.
A ten blog jest wspomnieniem moich bloxów, bo ich już nie ma.
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Google. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Google. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 kwietnia 2019
środa, 10 kwietnia 2019
Jedni przełomów nie dostrzegają,
drudzy je ukrywają
Bo oni rządzą. - Dziwacy są bezradni.
Nagonka.
Duży w niej udział właścicieli blogowiska blox.gazeta.pl .
Tak myślę. Bo Google wszędzie mnie znajduje a nie widzi tylko moich bloxów. Od około 3 lat. Może od marca 2016, gdy w zbit.blox.pl napisałem że relatywistyczne paradoksy nie zniekształcają pędzącego nadajnika, ale tylko jego obrazy pędzące do konkretnego odbiornika. Że to jest naturalny efekt działania klasycznego zjawiska Dopplera. Co wyraźnie widać w moim klasycznym rozwinięciu wzoru na energię. W nim pojawił się współczynnik Dopplera K. - Zobacz.
Przede wszystkim moje bloxy propagowały moją fizykę i w nich ją rozwijałem. Inne moje strony to niewiele znaczące reklamki, czyli cios jest celny. - Ale o tym wiedział także Google - może on wymazał mnie ze swojej pamięci, zbojkotował. - Ale komu na tym zależy? I dlaczego? Chodzi o splendor, pieniądze? - Przecież teraz nawet laury są z lipy. Ja czegoś takiego nie założę na głowę. Nawet by łysinę ukryć.
- A może chodzi o włosy?!
Nagonka.
Duży w niej udział właścicieli blogowiska blox.gazeta.pl .
Tak myślę. Bo Google wszędzie mnie znajduje a nie widzi tylko moich bloxów. Od około 3 lat. Może od marca 2016, gdy w zbit.blox.pl napisałem że relatywistyczne paradoksy nie zniekształcają pędzącego nadajnika, ale tylko jego obrazy pędzące do konkretnego odbiornika. Że to jest naturalny efekt działania klasycznego zjawiska Dopplera. Co wyraźnie widać w moim klasycznym rozwinięciu wzoru na energię. W nim pojawił się współczynnik Dopplera K. - Zobacz.
Przede wszystkim moje bloxy propagowały moją fizykę i w nich ją rozwijałem. Inne moje strony to niewiele znaczące reklamki, czyli cios jest celny. - Ale o tym wiedział także Google - może on wymazał mnie ze swojej pamięci, zbojkotował. - Ale komu na tym zależy? I dlaczego? Chodzi o splendor, pieniądze? - Przecież teraz nawet laury są z lipy. Ja czegoś takiego nie założę na głowę. Nawet by łysinę ukryć.
- A może chodzi o włosy?!
sobota, 30 marca 2019
Jak zamienić dżul na wat ?
Często mnie pytał o to Google, ale już mnie o nic nie pyta. - Najpierw odpowiem żartobliwie, słowami Eugene Eisberga: "ależ to bardzo proste". - Wystarczy podzielić dżul przez sekundę, czyli wykonać takie działanie: J/s=W albo lepiej 1J/1s = 1W. Bo 1J = 1W·1s = 1 Ws (dżul to inaczej watosekunda).
Ale przypuszczam że nie o to pytającemu chodzi. Że pyta on ile watów jest na przykład w 5 dżulach (w 5 watosekundach). - Żartobliwie to też jest bardzo proste - wystarczy podzielić 5 J przez ilość sekund w których pracowała energia 5 J. - Oczywiście jeśli znamy ten czas. - Wtedy dowiemy się z jaką intensywnością pracowała ta energia, czyli z jaką mocą. Czyli z jaką mocą jedna energia zamieniała się w drugą, na przykład energia elektryczna w cieplną.
Współcześnie pytanie "dżul, ile to wat?" nie ma sensu. Podobnie jak pytanie "kilometr to ile kilometrów na godzinę?". A kiedyś, jeszcze w czasach Newtona, takich pytań w ogóle nie zadawano, bo wtedy nie wolno było dzielić (lub mnożyć) różnych wielkości. Na przykład drogi (odległości) przez czas. Wtedy prędkość określano "filologicznie". To znaczy mówiono, pełnymi zdaniami, że jeśli koń przebył 100 kilometrów w czasie 2 godzin, to w czasie 3 godzin przebędzie 150 km. - Nie definiowano szybkości jako stosunku (podzielenia) drogi przez czas w jakim została ona przebyta. Teraz tak się uważa, i uważa się przy tym, że prędkość nie jest drogą. I to jest powodem niektórych nieporozumień. - Mnie się wydaje że mówić tak można, ale rozumieć warto że szybkość to też droga - przebyta w określonym czasie (w jednostce - w określonej porcji - czasu). - Ale to już może jest filologią. A może już filozofią.
Pisząc to, miałem na uwadze to co profesor Andrzej Kajetan Wróblewski napisał w swej arcyciekawej książce HISTORIA FIZYKI str.25.
PS. - Ale nie pamiętam co on dokładnie tam napisał i może tu co nieco pomieszałem. - Kiedyś to poszukam i sprawdzę. Albo kto to potrzebuje, niech sam poszuka. - Podobno Newton nie napisał swoich Zasad - on je wykreślił. Wzorów podobno wtedy jeszcze w fizyce nie stosowano - twierdzenia formułowano geometrycznie, linijką i cyrklem.*
Ale z drugiej strony ... (wiemy że już Galileusz wzory matematyczne wprowadził do fizyki).
_______________________________________
* Trochę już znalazłem - na stronie 31 prof. Wróblewski napisał, że "w starożytności nie traktowano prędkości jako stosunku drogi do czasu, s/t, gdyż zgodnie z przekonaniem Greków stosunki można było tworzyć tylko z wielkości jednorodnych". Ale kilka linijek niżej potwierdza, że "Ani Galileusz ani Newton nie znali jeszcze pojęcia prędkości jako stosunku drogi do czasu". Dopiero Euler ...
Ale przypuszczam że nie o to pytającemu chodzi. Że pyta on ile watów jest na przykład w 5 dżulach (w 5 watosekundach). - Żartobliwie to też jest bardzo proste - wystarczy podzielić 5 J przez ilość sekund w których pracowała energia 5 J. - Oczywiście jeśli znamy ten czas. - Wtedy dowiemy się z jaką intensywnością pracowała ta energia, czyli z jaką mocą. Czyli z jaką mocą jedna energia zamieniała się w drugą, na przykład energia elektryczna w cieplną.
Współcześnie pytanie "dżul, ile to wat?" nie ma sensu. Podobnie jak pytanie "kilometr to ile kilometrów na godzinę?". A kiedyś, jeszcze w czasach Newtona, takich pytań w ogóle nie zadawano, bo wtedy nie wolno było dzielić (lub mnożyć) różnych wielkości. Na przykład drogi (odległości) przez czas. Wtedy prędkość określano "filologicznie". To znaczy mówiono, pełnymi zdaniami, że jeśli koń przebył 100 kilometrów w czasie 2 godzin, to w czasie 3 godzin przebędzie 150 km. - Nie definiowano szybkości jako stosunku (podzielenia) drogi przez czas w jakim została ona przebyta. Teraz tak się uważa, i uważa się przy tym, że prędkość nie jest drogą. I to jest powodem niektórych nieporozumień. - Mnie się wydaje że mówić tak można, ale rozumieć warto że szybkość to też droga - przebyta w określonym czasie (w jednostce - w określonej porcji - czasu). - Ale to już może jest filologią. A może już filozofią.
Pisząc to, miałem na uwadze to co profesor Andrzej Kajetan Wróblewski napisał w swej arcyciekawej książce HISTORIA FIZYKI str.25.
PS. - Ale nie pamiętam co on dokładnie tam napisał i może tu co nieco pomieszałem. - Kiedyś to poszukam i sprawdzę. Albo kto to potrzebuje, niech sam poszuka. - Podobno Newton nie napisał swoich Zasad - on je wykreślił. Wzorów podobno wtedy jeszcze w fizyce nie stosowano - twierdzenia formułowano geometrycznie, linijką i cyrklem.*
Ale z drugiej strony ... (wiemy że już Galileusz wzory matematyczne wprowadził do fizyki).
_______________________________________
* Trochę już znalazłem - na stronie 31 prof. Wróblewski napisał, że "w starożytności nie traktowano prędkości jako stosunku drogi do czasu, s/t, gdyż zgodnie z przekonaniem Greków stosunki można było tworzyć tylko z wielkości jednorodnych". Ale kilka linijek niżej potwierdza, że "Ani Galileusz ani Newton nie znali jeszcze pojęcia prędkości jako stosunku drogi do czasu". Dopiero Euler ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)