Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą środowisko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą środowisko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 czerwca 2019

W lubuskim platery czernieją, a może tombak.
A na Śląsku nie.

Wyroby srebrne i platerowane, czernieją pod wpływem dwutlenku siarki obecnego w powietrzu. Jeszcze dwieście lat temu, gdy zanieczyszczenie powietrza było niewielkie, proces czernienia srebra nie występował! - wyczytałem w enorblin.wordpress.com.
    - Może to sprawka Huty Głogów?
A w Sosnowcu nie czerniał, w pobliżu Huty Katowice, gdzie mieszkałem ponad 40 lat. Z okna widziałem jej dymy.

    Sczerniały mi - bardzo - dwie metalowe patery. Nie wiem czy platerowane czy z tombaku, a może z czegoś innego, ale w Sosnowcu błyszczały srebrzyście. Nawet nie pokryły się patyną.

czwartek, 4 kwietnia 2019

Dlaczego Einstein zbudował szczególną teorię względności - wstęp

Bo istniała szczególniejsza „asymetria” która zaczynała go niepokoić. - Gdy magnes porusza się względem zwoju drutu, powstaje prąd elektryczny. Einstein wiedział z doświadczeń w rodzinnej firmie, że dokładnie tyle samo prądu powstaje, gdy cewka obraca się względem magnesu. [...] Jednakże według teorii Maxwella-Lorentza - wspominał Einstein - teoretyczne interpretacje tych dwóch przypadków różniły się zasadniczo. W pierwszym prawo indukcji Faradaya głosiło, że to ruch magnesu w otoczeniu eteru generuje pole elektryczne. W drugim prawo siły Lorentza stanowiło, że prąd powstaje przez ruch przewodzącej cewki w środowisku pola magnetycznego. Idea, że te dwa przypadki mogą się tak zasadniczo różnić, była dla mnie nie do przyjęcia - powiedział Einstein.
    Einstein przez lata mocował się z koncepcją eteru, która teoretycznie określała definicję spoczynku w tych dwóch teoriach indukcji elektrycznej.  [50/124]
   Właśnie ... - Czy to można wyjaśnić galileuszowskim sygnałem VT+c ?  Który w eterze odbiornika B , pędzącego względem źródła A z szybkością VT , ma szybkość c. - Ten eter B unosi (więzi w sobie) odbiornik B, atakując go swymi elementami o prędkościach ±c  w układzie tego odbiornika. W każdym kierunku. I to jest masą, energią, bezwładnością.

   Einstein nie rozpatrywał sygnałów VT+c  (a ściślej VT±c) - on uważał, że światło jest sygnałem o prędkościach ±c  w każdym układzie, w jakiś niepojęty sposób, w jakimś dziwnym - innym! - sensie ...

   Einstein niewyobrażalny eter zastąpił niewyobrażalnym światłem. I w ten sposób spiepszył fizykę w sposób absolutnie niewyobrażalny!
   - Dlaczego Einstein, a za nim inni, uważają że eter trzeba sobie wyobrazić a światła (pola) nie?
   Oto jest pytanie.

   A gdyby moje sygnały VT±c  absorbowane przez odbiornik o szybkości VT jako elektromagnetyczne sygnały ±c   czyli światło, rozwiązały wszystkie kłopoty, to od razu fajnie by było. Po galileuszowsku, bez relatywistycznych paradoksów.*
   I gdyby od razu to się stało, to wszyscy by się rzucili na moją fg jak wtedy rzucili się na syntezę jądrową w szklance zimnej wody. I już dużo dalej byśmy byli. - Niestety, woda nie krew, matematyka nie fizyka.

  
     Einstein postanowił pogodzić mechanikę
Newtona z teorią elektromagnetyzmu Maxwella. I zauważył, że musi zlikwidować tę niespójność opisu silników i prądnic, ale przede wszystkim że należy zrozumieć dlaczego nie ma światła o szybkości innej niż  c = 300 tys. km/s  (w próżni, względem dowolnego obserwatora). Zastanawiał się co by było gdyby było inaczej, na przykład gdyby obserwator pędził razem ze światłem. - W korpuskularnej teorii Newtona, w której światło jest rojem cząstek, jest to dopuszczalne, natomiast w falowej teorii Maxwella pojawiają się wtedy ogromne trudności. Bo jeżeli traktujemy światło jako ciąg drgań elektromagnetycznych - z regularnie powtarzającymi się grzbietami i dolinami fali - widzimy, że obserwator poruszający się z tą samą prędkością co światło związany byłby przez cały czas z konkretnym grzbietem lub doliną, czyli nie doświadczałby żadnych drgań. Inaczej mówiąc, dla hipotetycznego obserwatora poruszającego się wraz z promieniem światła promień ten przestawałby istnieć.
        na podstawie [53/138]
    Dopiero teraz dostrzegłem jakie ogromne znaczenie ma moje twierdzenie, że
 NIE MA ŚWIATŁA W LOCIE
Dzięki temu ostatnie dywagacje są po prostu śmieszne. - Bo światłem są elementy próżni (eterony) uderzające w obserwatora tylko z szybkością c. Czyli światłem są tylko sygnały uderzające w obserwatora z szybkością c - są one tylko jego światłem. A wszystkie elementy próżni mające szybkość c względem obserwatora - w całym Kosmosie - także te które w obserwatora nie uderzają, są jego eteronami, tworzącymi jego eter (z nich jest wszystko, także jego promie­nio­wanie reliktowe).
    Gdyby Einstein nie wygrał, fizycy znaleźliby rozsądniejszą drogę. Ale teraz, gdy fizycy pokochali Einsteina, zabronili szukania innej drogi. Zakaz ten obowiązuje nadal. Mimo że moja fizyka galileuszowska dokładnie pokazuje jaki błąd popełnił Einstein. - A ja kocham Poincarégo, który wyprzedzał Einsteina ale w porę wyhamował i zamiast, jak Einstein, zaimponować „intelektualną odwagą” (lekkomyślnością), zachował zdrowy rozsądek. Z którego szydzą epigoni Einsteina, fizycy współcześni.


_____________________________________
*   Do marca 2016 tak mi się zdawało, póki wierzyłem że STW Einsteina dotyczy źródeł a nie ich obrazów, paczek falowych, którymi te źródła oddziaływają. Teraz wiem że to klasyczne zjawisko Dopplera zmienia długość tej paczki, jej fali, i jej okres, czas. - Przy analizie tego tematu należy jednak wziąć pod uwagę to, że Einstein swój wzór na kontrakcję wziął "z kapelusza". - Zobacz to i tamto. - Warto także sprawdzić jak wzór Einsteina wcześniej uzyskali Fitzgerald i Lorentz.



    Przeczytaj o tym jeszcze u Basi Kwiatkowskiej. I zastanów się jak rzecz się ma gdy wszystko się porusza, w twoim eterze ±c. Gdy cewka i magnes poruszają się, każde inaczej, względem ciebie. - Zastanów się także, czy symetria (wzajemność) ruchu magnesu i cewki wystarcza do pełnego zrozumienia zjawiska. Czy ty się nie liczysz - to znaczy twój „układ” (twój eter).


    Poincaré - rewolucjonista z zasadami, Piotr Amsterdamski - kliknij.
    Hiperprzestrzeń Jana K. Nowakowskiego. - Tam dowiesz się, że nie Einstein a Riemann oddziaływania uczynił geometrią, wyższego wymiaru. I że nie tylko grawitację.

    Lorentz był blisko, i Poincare, ale przewrotu dokonał Einstein, który wiedział to samo a nawet mniej, ale trochę inaczej. Dostrzegł coś, co tamci widzieli, ale ciut ciut nie tak. To „ciut ciut” to wdowi grosz, przechylający szale, dokonujący zmiany jakościowej. - napisałem tutaj półtora roku temu, ale teraz czytam to bez entuzjazmu. Bo wyolbrzymiając zasługi Einsteina okradamy innych.
    Prawdę napisał Eine - napisałem 2 miesiące później - że przebiłem wszystkich, gdyż jako jedyny podjąłem jawną euklidesową krytykę einsteinowskiej STW. Że wykazałem zbędność a nawet bezsens wprowadzenia geometrii pseudoeuklidesowej do STW oraz tego ujemne skutki teoriopoznawcze w postaci paradoksów kinematycznych (dylatacji i kontrakcji). - Zobacz.
    Ale doktryner prof. Eine pisząc te słowa, nie wiedział że o mnie pisze - był pewien że to czym się tak zachwyca, zrobił prof. Staruszkiewicz. - Takie jest podejście profesorów do nauki - nie naukowe ale personalne.

 
ślepa uliczka hieroglifowa    foto Oleg Seleznev

A to jest moja "kontrakcja"

iloraz współrzędnych przestrzennych
relatywistycznej i spoczynkowej
- bez żadnych
renormalizacji -

W pierwotnej wersji tej notki, z 21 kwietnia 2010 roku, tego wzoru nie było
- ale ma on już 30 lat.


Wszystkie wzory Einsteina otrzymałem z tej definicji 
eR / eT ≡ eRT ≡ STW
i nie widzę najmniejszego powodu by wzór na paradoks odległości wyprowadzać inaczej,
jakimiś machlojkami, dopostulowaniam..

środa, 3 kwietnia 2019

Środowisko

evgenyt
Gość: Eine, aasm63.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/26 16:27:44
    Zaszokował mnie pan swoja osobowością i charakterem.Nie dopuszcza pan możliwości że napisałem a coś lub ktoś wymazał to? U nas na salonie24 na porządku dziennym jest znikanie komentarzy i wpisów,i żyjemy z tym,nie tropimy adminów nie pomstujemy i nie odsądzamy ich od osobistej godności.
    Napiszę jeszcze raz,zajrzę także czy nie zniknęła nota na post-cie o tytule :"Czy ateizm przetrwa do końca XXI wieku". Z taką podejrzliwością i z takim widzeniem ludzi -że są wyłącznie podłymi - nie często się spotykałem. Na tym kończę kontakt z Panem, zdumiewający w swoim charakterze, postaram się zapomnieć o pańskiej witrynie i obiecuję że w moim otoczeniu nie będzie nawet wzmianki o jakiejkowiek pana pracach i może mnie pan nazywać jak się panu żywnie podoba, nawet nie dam panu ludzkiej rady by się pan leczył. 
    Bez poważania.
Eine ten komentarz napisał 26 lipca 2008 roku w notce A-jesli-chodzi-o-Eine którą napisałem dzień wcześniej. - To fragment długiej i pseudokulturalnej batalii. - Muszę przyznać że Eine słowa dotrzymał* - w jego otoczeniu (środowisku), nie wspomina się o moich pracach. A nawet więcej - nawet nie wymienia się moich nicków ani mojego nazwiska. A środowisko to, to Salon24 i od kilkunastu miesięcy cały Google. I, dodam nieskromnie, reszta świata, wraz z przyległościami.
    Ja, osobiście, tę batalię podsumowałem notką Zaczęło się - już mnie okradają. - Podsumowałem, ale nie zakończyłem. - Zresztą nagonka na mnie trwała, bo poza "środowiskiem" Eine i mu podobni, pod fałszywymi szyldami ośmieszali mnie nawet chamskimi sposobami. Ta nagonka ustała dopiero gdy ujawniłem że STW Einsteina jest rachunkowo poprawna (mniej więcej) ale dotyczy obrazów którymi oddziaływają ich źródła. Że to klasyczne zjawisko Dopplera. Że jej współczesna interpretacja jest relatywistyczną karykaturą, zdrowego rozsądku.
_________________________________________________
* Ale raz Eine złamał słowo - dnia 25.06.2017 10:39 w komentarzu w swojej notce Dylatacja czasu we współczesnym eksperymencie poinformował publicznie pana @ersmc2 że jestem autorem polskiego ujęcia euklidesowej SR, czyli STW. - Dziękuję mu za to.

Profesor Eine jest niewątpliwym autorytetem, posiada wielką wiedzę, ale nie jest uczciwy i z tego powodu plecie takie bzdury jak lumpenproletariat. Niektóre z nich prezentuję w moim "kabaretowym" blogu eiine.blox (przez dwa ii) a w mojej notce pt. Eine-napisal-naprawde-ciekawy-artykul-o-magnetyzmie podaję linki do jego paszkwili mnie poświęconym. - No i "ktoś" napisał moją biografię w mnie poświęconym blogu zbiit.blox (przez dwa ii). - Ale teraz jest cisza, totalny bojkot, już nikt nie pisze o mnie nawet słowa. Nawet jak kiedyś, coś brzydkiego.

A Salon24 wyrzucił mnie "za krytyczną notkę o Jankem". Ale to było 8 lat temu. - Nie wiedziałem że to zauważono.
I tak oto wszyscy Jankiela kochają.
wtorek
17
kwietnia
2018

wtorek, 2 kwietnia 2019

DZIEWCZĘTA Z NOWOLIPEK - n o s t a l g i a

sobota, 21 stycznia 2012
    Za chwilę w tvp HISTORIA będzie film wyreżyserowany przez Barbarę Sass. Ale ja widziałem wersję reżysera Stanisława Wohla, w genialny sposób przeniesioną do telewizji przez Barbarę Borys-Damięcką. Wspomniałem o niej w notce DZIEWCZETA-Z-NOWOLIPEK-w-rezyserii-Barbary-Sass. - Stanisław Wohl zrobił lepszy film. O wiele lepszy. I grały w nim lepsze aktorki, bo Emilia Krakowska, Elżbieta Kępińska, Zofia Kucówna i Ewa Wiśniewska. Ja tę wersję pamiętam. I dzisiaj ją obejrzę. Ale Sass też nie jest zła.
    A w ogóle to zdaje mi się, że dzisiaj w tv będzie kilka dobrych filmów. Na przykład Szósty-zmysł (6 nominacji do Oscarów) i - zwłaszcza - komedia Żądło (7 przyznanych Oscarów). - Ale ja mam chęć na wspomniany spektakl Stanisława Wohla. - A Bezsenność nie polecam - próbowałem obejrzeć go wczoraj, ale nie dałem rady, śmieć nie do oglądania, gwiazdorski niewypał.

PS. - SZÓSTY ZMYSŁ, niespodziewanie piękny film. Innych dzisiaj nie będę oglądał, chcę pozostać w nim.

A w Internecie jest także pierwsza ekranizacja Dziewcząt z Nowolipek, z 1937 roku -  
Alexey Kartyshov
    Zajrzałem do mojej biblioteczki i przypomniałem sobie że Pola Gojawiczyńska była moją ulubioną pisarką. Mam jej ROZMOWY Z  MILCZENIEM (1957), KRATA (1962), DZIEWCZĘTA Z NOWOLIPEK (1972) i RAJSKA JABŁOŃ (1973). Szkoda tych książek, są bardzo zakurzone. Szkoda też, że beletrystyki już nie czytam. - Ale stale jestem pod ogromnym wrażeniem spektaklu Wohla. I nie wiem dlaczego, ale najbardziej w pamięć wryła mi się nauczycielka-narratorka i Kwiryna. Ale pozostałe postacie też pamiętam. Coraz smutniej. A czołówka tego filmu, muzyka i obraz, nastraja bardzo nostalgicznie. Już rozpaczliwie.
    Najtrudniej żegnać się z arcydziełami. Ze wzruszeniami.

    A ŻĄDŁO obejrzałem, nie całe, jutro (w niedzielę). Niestety, też gwiazdorski niewypał, bez psychologii, ze sztuczną dramaturgią. - Żadnej nagrody bym nie dał, najwyżej Oscary, zgodnie z zasadą pójdź śmieciu do śmiecia. I pewnie tak było. - Przełączyłem się na Justynę Kowalczyk i teraz czekam aż reklamy się skończą.
    I się doczekałem - Justyna znów wygrała! A dramaturgia była prawdziwa. - Może znów zdobędzie Puchar Świata.

    A przedwczoraj widziałem DOLINĘ ISSY - to genialny film. Szkoda że tym razem widziałem tylko jego koniec. - To „jeden z najpiękniejszych plastycznie filmów w dziejach polskiego kina” - napisał Konrad J. Zarębski. Z tym też się zgadzam. Ale wszystko jest w nim genialne, a najbardziej może Krzysztof Gosztyła - wierzę, że oszalał nie bez powodu (jako leśnik, w tym filmie). - A Tadeusz Konwicki, reżyser, cudownie wmontował tu wiersze Miłosza - w tym filmie bardzo mi się podobają. - Wszystko jest cudowne w tym filmie, i wszyscy.

    Podobnie Siostry-Lilpop-i-Ich-Miłości. - Pamiętałem, że to film wspaniały, piękny, a teraz przypomniałem sobie dlaczego. Że wtedy inteligencja polska była intelektualna, a teraz wszystko jest bucowate. - Dzięki tym siostrom i ich środowisku Polska była zauważana w świecie. Na przykład nie tylko znali, przyjaźnili się np. z Gershwinem, ale razem z nim się bawili, cieszyli, wygłupiali. Nikt nie wątpił w to, że byli kimś, także zagranica, byli równi największym. - Nie ma sensu wymieniać wielkich nazwisk, bo to było całe środowisko. To było towarzystwo. - To jest bardzo wzruszająca historia. Pięknych ludzi.
    Tyle jest wspaniałych polskich nazwisk a ja ich nie znam. Się w nich nie orientuję. Bo nasza historia nie jest ciągła. Dawno temu się urwała. Ale jej ślady jeszcze istnieją, przynajmniej w kulturze. W takich filmach dokumentalnych. I w archiwach szacownych instytucji na całym świecie. Oraz w jeszcze żywych wspomnieniach. - Oni rozsławiali Polskę.
      sobota, 21 stycznia 2012

niedziela, 31 marca 2019

NAJLEPSZA KSIĄŻKA O POLSCE I POLAKACH

I o fizyce. - O wszystkim. - Także dla najinteligentniejszych. Przede wszystkim.

24 kwietnia 2009 
    Napisał ją Andrzej Krzywicki, profesor fizyki teoretycznej
    na uniwersytecie paryskim.
Napisał:
"Byłbym też osłupiał gdybym się dowiedział jak w wolnej Polsce będą oceniani Lech Wałęsa i Wojciech Jaruzelski [...] - generał ma więcej pozytywnych opinii. [..] Czy bierze się to z pierworodnej sprzeczności o której wspomniałem wyżej, która zaciążyła nad "Solidarnością" i sprawiła, że dużo ludzi poczuło się oszukanych? Ciekawe, że Mickiewicz podobnie widział nastroje swoich czasów:
                 Ręce, za lud walczące, sam lud poobcina;
                 Imion, miłych ludowi - lud pozapomina ..."
To było na stronie 182. - O tej książce wspomniałem we wcześniejszej notce.

A na stronie 198 jest o cząstkach elementarnych: "... ich czas życia zależy od ich prędkości, próżnia jest dynamicznym ośrodkiem, w którym bezustannie rodzą się i znikają wirtualne cząsteczki itd." *
Właśnie to pokazują moje minichrony. Nawet że czas życia zależy od prędkości. Ale nie tak jak Einstein sugeruje - tutaj chodzi o czas między kreacją i anihilacją. - Przypuszczam, że minichrony pozwolą wyjaśnić dlaczego elektron krąży wokół jądra, i czy naprawdę krąży, po orbicie. - Przecież one pokazują, że jest tak jakby pędząca cząstka zmieniała znak, jakby raz odpychała a potem przyciągała, oscylując, może po brojlowsku. - Może od tego "jakby", wszystko zależy?
Obserwable to świat obserwowany. Skutki oddziaływań świata obiektywnego. - Minichrony pokazują, że to jedna - jedna pędząca cząstka - oddziaływa z inną cząstką jak grupa cząstek i antycząstek. Wirtualnych?
Oj fizycy fizycy, współcześni - ciemna z was masa, skoro tego nie widzicie. Że i samolot, względem was naddźwiękowy, tak dźwiękiem z wami oddziaływa. Że nie może być inaczej. - To też minichrony.

Minichrony też są różne, jak radary, bo obserwacje też zależą od rodzaju sygnałów którymi się ich dokonuje. Jak echolokalizacje. Na przykład czy sygnał ma szybkość c względem źródła czy odbiornika. - Bardzo dziwne właściwości miałby świat spostrzegany (oddziaływujący) sygnałami de Broglie'a, czyli sygnałami o prędkości falowej (fazowej) vf = c2/vg. - Pamiętam, że w jednostajnym ruchu prostoliniowym cząstki o szybkości v(po tym torze), wszystkie sygnały vf docierają do obserwatora w jednej chwili, z całego toru, nawet nieskończenie długiego. Mimo że cząstka generuje je kolejno, w różnych chwilach, w różnych punktach toru. - Czyli długo długo nic, a potem jeden grzmot rozwalający wszystko, to znaczy oberwatora, jednym błyskiem całego toru, jak świetlówki.
To była moja pierwsza minichrona. Może przez tę zaskakującą jej właściwość zająłem się innymi sygnałami, zwłaszcza c = const, względem czegoś. - Ale wtedy mój mózg był już dojrzały, miał 49 lat (nie rozumiem tylko tego jakim cudem jeszcze to pamięta - bo ja te minichrony wyrzuciłem 20 lat temu, podczas generalnego sprzątania, podobnego do tego jakie teraz zaczynam, od wyrzucania czasopism i książek).
Ale po co ja o tym piszę - to dla was za trudne. Tu potrzeba troszeczkę wyobraźni, by to narysować i z tego wyprowadzić wzory. Nie wiadomo po co.

Uwaga. - vg jest składową prędkości v skierowaną z toru do obserwatora.

A ta książka naprawdę jest jedną z najlepszych książek jakie czytałem w życiu. Wyjątkowo mądra i uczciwa.
Pół Żyd a ja go kocham.

________________________________________________
* Przypominam sobie (jeśli się nie mylę), że z minichron wynika, że wszystko, także czas życia, bardziej zależy od przyspieszenia cząstki - Możesz to sprawdzić.
     - Czas życia cząstki czy jej obrazu, paczki falowej? - O to spytałem w marcu 2019.


PS. - Andrzej Krzywicki, syn Ireny Krzywickiej, "wybitny uczony, profesor fizyki teoretycznej na uniwersytecie paryskim", rok ode mnie młodszy. - Już dziękuję ofiarodawczyni, zanim uczynię to na papierze, bo może moich blogów nie czyta. - Kilka lat temu przeczytałem książkę jego matki, WICHRY I TRZCINY, otrzymaną z tego samego źródła. Bo ofiarodawczyni też tak się nazywa.
      Andrzej Krzywicki napisał wspaniałą ważną książkę. - Tym bardziej dziękuję. - A z okładki wiem, że jest w niej także o jego spotkaniach z wybitnymi umysłami naszych czasów i o środowisku naukowym fizyków.

      Bardzo ciekawa książka, dobry przyczynek do znanej mi historii, mojej epoki.

      
Fascynująca! 

      piątek, 24 kwietnia 2009


PS1. - Profesor Andrzej Krzywicki zmarł 2 czerwca 2014 w Paryżu.