Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paradoksy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paradoksy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lipca 2019

Oszałamiająca wiedza prof. Meissnera

Ale nie wie on dlaczego tak mało jest antymaterii. I prawdopodobnie nie wie o istnieniu akustycznego antysamolotu. Czyli o akustycznym antyobrazie samolotu naddźwiękowego.
    Fizyk współczesny drepce przed barierą c. - Już o tym pisałem.
    Prof. Krzysztof Meissner wygłosił 8 wykładów, jeden w marcu 2016 - ja wtedy w zbit.blox napisałem że Einsteina relatywistyczne paradoksy nie zniekształcają czasoprzestrzeni ani materii, ale ich obrazy, którymi materia oddziaływa. A 30 lat wcześniej napisałem ten wzór
z którego wynika że relatywistyczne paradoksy są efektem klasycznego zjawiska Dopplera.

Przepraszam profesorów.

A odczyty prof. Meissnera bardzo polecam, bo to naprawdę oszałamiająca wiedza. - Ale dużo w niej fantazji kosmologicznych.
- Oto kilka z nich:
https://youtu.be/LfZIUH8KJiA 
Czy cząstka Higgsa ma rodzeństwo?
 
https://youtu.be/azHLkRvDhJs
Przyszłość Wszechświata..

https://youtu.be/nSzLWfROobQ
Znaczenie interpretacji w fizyce.
 

środa, 12 czerwca 2019

To o mnie

Napisał to i namalował  C11 vel patyki
Ale prof. Eine był pierwszy.
Nawet przyznał że Jestem autorem polskiego euklidesowego ujęcia STW
czyli szczególnej teorii względności.
    - Wartość spoczynkowa (klasyczna) dotyczy źródła,
a wartość relatywistyczna (paradoksalna) dotyczy źródła i jego obrazu.

    - Tego na ekranie?
Cząstkami elementarnymi są może tylko elektron i proton. Z nich zbudowany jest atom, i z ich obrazów, czyli bozonów. A z atomów jest cząsteczka (cząsteczka, czyli molekuła, a nie cząstka)
    A sub-cząstką, czyli cząstką fundamentalną, jest kwant h, czyli kwant Plancka - z nich jest wszystko. Ich chaosem jest eter (ich chaos jest eterem).
    A czym jest foton? - Cząstką czy obrazem czegoś? Bo jest bozonem. - Może fluktuacją próżni, eteru.
    Fluktuacją próżni są także kwarki. Jeśli istnieją.

    Może tak jest. A może inaczej.
    Ale cyraneczka na pewno jest ptakiem. A mion i pion są obrazami elektronu. - Ale one są fermionami... (i leptonami).
 
    Czas tym się zająć.
 

sobota, 8 czerwca 2019

"Wielkim wyzwaniem dla fizyki jest stworzenie takiego modelu świata, który da się zrozumieć"

Ale fizycy współcześni wolą by było tak jak jest, bo najłatwiej udowadniać to czego nikt nie rozumie. Zwłaszcza gdy wystarcza udowodnić tak, by nadal nikt nie rozumiał. A tak teraz dowodzi się w fizyce, współczesnej.

 Motto: 
Cała współczesna zawiła relatywistyczna interpretacja świata ma na celu obronę tych dwóch wzorów Einsteina


- Gdyby nawet śmieszni byli ci co eteru bronili, to nie aż tak jak ci co teraz bronią tych wzorów.

A ja w roku 1986 zbudowałem model pozwalający zrozumieć tajemnicę wyniku eksperymentu MM (Michelsona-Morleya) - jakim światłem (sygnałem elektromagnetycznym) oddziaływa materia. - Oto dwa modele - Einsteina eR i mój eT.

Opis w mojej witrynie WWW.

Einsteina wzorami eR ze zmierzonych chwil t0 , t2 radar echolokalizuje relatywistyczne zdarzenie B1R o współrzędnych t1R , x1R  a moimi wzorami eT ten sam radar, z tych samych zmierzonych chwil  t0 , t2  echolokalizuje "spoczynkowe" zdarzenie B1T o współrzędnych  t1T , x1T .
    Ale Einsteina STW nie jest echolokacją eR ani eT ale ich paraecholokacją eRT , czyli ich stosunkiem
eRT ≡ eR / eT ≡ STW
Bo STW jest teorią relatywistycznych paradoksów a miarą paradoksu jest stosunek wartości eR (relatywistycznej) i eT (spoczynkowej) danej wielkości. - Wygodnie więc powyższe diagramy echolokacji eR i eT  pokazać na jednym diagramie.
 
Ale wśród moich tekstów są bardzo przestarzałe, nawet wykpiwają relatywistyczne paradoksy. Naprawdę niesłusznie! - Od marca 2016 jestem ich obrońcą, bo wtedy dostrzegłem że klasyczne zjawisko Dopplera tak zniekształca (?) obrazy którymi świat z nami oddziaływa, a sam świat, materialne źródła emitujące te obrazy, spoczynkowe, nie jest relatywis­tycznie zniekształcany.
Ale UWAGA !
Relatywistyczną szybkość VR zdecydowanie odrzucam! - W relatywistycznym świecie dla tardionów obowiązuje klasyczna szybkość VT = (K-1)c gdzie K jest klasycznym (i relaty­wis­tycznym - Einsteina!) współczynnikiem Dopplera
    W Einsteina STW nie ma wzoru liczącego szybkość - szybkość w STW jest parametrem, takim jak wszystkie wartości spoczynkowe. Ich Einstein nie echolokalizuje, je zna, "z kapelusza".

I nie zdarza się by docierał do ciebie obraz jednej cząstki - zawsze docierają do ciebie obrazy cząstek z całego świata, z różnych odległości. Obrazy galaktyk, wszystkich cząstek. Do każdej twojej cząstki. - Ja już tego nie ogarniam. Już nie potrafię sobie tego wyobrazić i to opisać, ani matematycznie, ani filologicznie, jakby powiedział Lew Dawidowicz Landau. Przeszkadza mi mój wiek i moje nawyki, nabyte w szkołach i w życiu. - Nawet ta notka jest jakaś eklektyczna, nie wiadomo o czym. - Potrzebne nowe wyobrażenia, paralele.
    Mój mózg już się kurczy, znikają słowa i zdania, gramatyka i ortografia.

A tytułem tej notki jest cytat ze strony phys.uni.torun.pl/publications/kmk/01Fiz-umyslu.pdf - ale ona nie o fizyce.

_______________________________________________________________
A ja już mam mentalnie trudności, a na dodatek komputer nade mną się znęca - co chwilę przesuwa się, skacze, zawartość edytowanego okna i muszę szukać kursora myszy. A w czasie szukania zapominam po co szukam.
    A niżej jest tekst wątpliwej prawdopodobności. Wyżej też. - Już moich tekstów nie rozumiem, w czytaniu i pisaniu.
    No i przez te dziewczyny
    - To podobno Alzheimer.

Radar eT liczy współrzędne spoczynkowe także ruchomych obiektów a nie współrzędne relatywistyczne, jak wzorami Einsteina. Ale nie oznacza to, że świat jest relatywistyczny, wzory Einsteina nie kłamią, kłamie ich współczesna interpretacja.
      Moje wzory liczą te same relatywistyczne wartości Einsteina, a nawet trochę lepsze, ale tylko one pozwalają na ich euklidesową interpretację. Dzięki temu wiadomo że relatywistyczny świat Einsteina jest euklidesowy a nie pseudoeuklidesowy, Minkowskiego. Czyli relatywistyczny świat już ma model który da się zrozumieć. - Dzięki Dopplerowi.
      To bardzo upraszcza świat i fizykę.

Czy spoczynkowy świat też jest relatywistyczny, gdy relatywistyczne są jego obrazy?
Bo one też są fizyczną częścią świata. - Obrazy bomby atomowej zniszczyły Nagasaki i Hiroszimę.


Narobiłem poznawczego bałaganu.

Ale oba połówkowe wzory Einsteina na jego relatywistyczne współrzędne, podane na początku tej notki, kłamią! - To one wymuszają absurdalną pseudoeuklidesową interpretację wzorów Einsteina.
 

Trudno powiedzieć.
LOLfobia 

piątek, 26 kwietnia 2019

Opisałem 5 euklidesowych echolokacji

A może galileuszowskich:
eQ  ogólnymi sygnałami C1F , C2F
oraz szczególnymi sygnałami eP   eR   eS  i  eT 
- na stronie Sygnały w mojej witrynie WWW pokazuję ich sygnały i modele mnemotechniczne oraz mój ortonormalny diagram czasoprzestrzenny eR i eT.
Do zbudowania STW Einsteina wystarczyły dwie: eR i eT
- STW jest paraecholokacją eRT czyli ilorazem eR/eT .
Iloraz ten, wartości relatywistycznej eR i wartości spoczynkowej eT , jest miarą paradoksu relatywistycznego, czyli Einsteina. - Dalej będę pisał tylko o nich. A zacznę od tego że szybko uznałem eR za zbędną, że wystarczy eT. Jednym słowem przestałem wierzyć w istnienie relatywistycznych paradoksów. - Dopiero po 30 latach w nie uwierzyłem, gdy dostrzegłem ogromne znaczenie mojego wzoru na relatywistyczną energię. To naprawdę piękny wzór, z oczywistą dopplerowską fizycznością.

Kolejnym olśnieniem było zrozumienie tego że relatywistyczne paradoksy nie dotyczą źródeł, ale ich obrazów, "paczek falowych", którymi źródła oddziaływają. Na przykład elektrony.

A dzisiaj dostrzegłem ogromny bałagan w mojej głowie i w moim Internecie, w temacie antymaterii. - Wydaje mi się że najpraktyczniejsze są minichrony. Oraz diagramy i wzory eR na stronie Echolokalizacje obiektów pod-  i nadsygnalnych w mojej witrynie WWW. Czyli w różny sposób pokazałem że tachiony generują obrazy i antyobrazy. Obowiązkowo!

    Ale nie o to teraz chodzi, teraz uważam że elektromagnetyczne obrazy Einstein "wygenerował" właściwe (może oprócz kontrakcji). Że na przykład miarą Einsteina dylatacji, jego relatywistycznego paradoksu czasu, jest czynnik Lorentza gR. Ale Einstein rozwinął go względem pseudoeuklidesowej (relatywistycznej) szybkości VR<c a ja względem euklidesowej (klasycznej) szybkości VT . Dzięki temu mogłem rozwinąć jak wyżej Einsteina wzór E=mc2..
    Zobacz Nowe definicje w mojej witrynie WWW.

    Nie wszystkie obrazy i antyobrazy są elektromagnetyczne. Na przykład akustyczne obrazy i antyobrazy naddźwiękowego samolotu.

_______________________________________
Ale teraz idę spać, jestem wykończony. - Niecierpliwi niech zerkną do poprzedniej notki Anteny fizyków i antymateria.

niedziela, 21 kwietnia 2019

Prof. Zbiiit mierzy według własnego punktu widzenia, czyli widzimisie

Dnia 21 grudnia 2010 prof, zbiiit (przez 2 ii ale ja piszę 3) zacytował notkę Zbysia (to ja) z dnia 20 grudnia 2010:

Zbyś akurat napisał na swoim blogu głupiutką notkę, która pięknie pokazuje, jak bardzo Zbyś nierozumie Einsteina, zajmę się najpierw tą notką. - Notka Zbysia zaczyna się tak:
"Fizycy podobnie sprawdzają wzory, na przykład na kontrakcję. - "Aby  móc odpowiedzieć na pytanie, jaka jest długość [ruchomego] pręta l  mierzona przez obserwatora O, należy podać metodę pomiaru." - napisali Kopczyński i Trautman w [36/75]. I oczywiście wybrali metodę radarową oczywiście z Einsteina jednoczesnością. - "Obserwator  O wyśle dwa sygnały świetlne w kierunku końców pręta. Zrobi to w ten  sposób, żeby z jego punktu widzenia odbicie od obu końców nastąpiło  równocześnie." - To znaczy jak to zrobi? - Podobno już Einstein  tego nie wiedział, a na pewno ja to zauważyłem w latach 80-tych - że dla  pręta o nieznanej długości l0 nie jest to możliwe. A od kilku lat głoszę to także w Internecie, np. w mojej witrynie WWW.
     Ale dla znanej długości l0 można zastosować metodę Einsteina, bo znaną długość można tą metodą  "zmierzyć". To znaczy zecholokalizizować, czyli obliczyć. Bo znając l0 można obliczyć czas o jaki wcześniej należy wysłać pierwszy sygnał, by dotarł do dalszego końca pręta jednocześnie z drugim sygnałem wysłanym  później do końca bliższego."
Zbyś najwyraźniej uważa, że obserwator O zanim zacznie wysyłać sygnały, musi najpierw jakoś wyliczyć czas między wysłaniem sygnału do dalszego końca pręta i wysłaniem sygnału do bliższego końca pręta. A takie wyliczenie rzeczywiście jest niemożliwe, jeśli wcześniej nie zna się długości pręta, którą dopiero ma się zmierzyć.

Tymczasem obserwator O wcale tego robić nie musi! Wbrew temu, co Zbyś zauważył w latach 80-tych, istnieje metoda takiego wysłania dwóch sygnałów świetlnych, by z punktu widzenia Obserwatora O nastąpiło ich równoczesne odbicie od obu końców mierzonego pręta.

Tu warto dodać, że gdyby tej metody nie było, to Einstein faktycznie byłby osobą słabą na umyśle, która mówi o metodzie pomiaru i zarazem nie wie, jak go przeprowadzić. A może nawet byłby kretynem - tak w każdym razie przedstawia Einsteina Zbyś - który potrafi mierzyć wyłącznie długość, którą już wcześniej zna. Ale wbrew Zbysiowemu "zauważaniu" Einstein potrafi zmierzyć także długość pręta, której wcześniej nie zna

To znaczy jak to zrobi?

Banalnie. Metodą prób i błędów. Uwaga! Nie będzie wcześniej niczego liczył! Będzie po prostu zmieniał odstęp czasowy między parą sygnałów do momentu aż zobaczy, że oba sygnały odbijają się równocześnie od obu końców pręta. Aż będą równoczesne z jego punktu widzenia. To ważne, że z jego punktu widzenia, a nie z jakiegoś absolutnego punktu widzenia kogoś w rodzaju Pana Boga, kto wie, "jak to było naprawdę".

Ustalony taką metodą prób i błędów odstęp między dwoma sygnałami całkowicie wystarczy do obliczenia długości pręta z punktu widzenia obserwatora O.

Oczywiście wystarczy tylko w wypadku, gdy przyjmie się postulat o stałej prędkości c. Bo gdyby wymyślić jakieś inne fotony, zwłaszcza takie nie całkiem wyobrażalne, może nawet osobne dla każdego z końców pręta, to sprawa miałaby się całkiem inaczej. Na przykład po Zbysiowemu.

Jeśli jednak krytykuje się Einsteina, to przynajmniej wypadałoby najpierw zrozumieć, jak sprawa miała się po Einsteinowemu. A nie wmawiać Einsteinowi, że był idiotą, który umie mierzyć wyłącznie pomierzone pręty...

Koniec cytatu.
- Tak skomentował moją notkę wybitny fizyk współczesny, ze swego punktu widzenia. - Poziom opozycji totalnej.

PS. - Jeżeli prof. zbiiit z pomiaru wybiera wyniki według własnego widzenia, to nie musi mierzyć - wystarczy własne widzenie.
    Pomiar w którym wynik przyjmuje się ze swego punktu widzenia nie mieści się nawet w metodzie "pi razy oko".

A metoda prób i błędów jest kolejną renormalizacją, prawdopodobnie najśmieszniejszą. Też uzupełnia teorię tak by liczyła wyniki "takie jak trzeba", a nie takie jakie wymuszają postulaty teorii. Albo niewłaściwa ich interpretacja.

Zbiiit jest moim biografem i recenzentem - wspomniałem o nim w poprzedniej notce.

Do ostatniej chwili nie mogłem się zdecydować - pokazać to czy nie. - Ale to unikat - nigdzie nie znajdziesz takiego nagromadzenia kretyństwa jak u prof. zbiiit. - Ale może to nie tylko on, może jeszcze prof. SNAFU (Trurl i erg.samowzbudnik) bo on tę metodę prób i błędów mi polecał, z dwoma podobnymi kretyństwami, podpierając je jakimś kretynem. To jest w tym bloxie. - A może to jedna osoba, 3 w jednym, bo trudno przypuszczać że w jednym czasie jest tyle aż takich kretynów. - Ale jeszcze kilku znam.

STW jest teorią relatywistycznych paradoksów

Stosunki eR/eT są miarami
relatywistycznych paradoksów.

Gdzie eR i eT
są euklidesowymi echolokalizacjami

eR  sygnałami Einsteina
       relatywistycznymi
       "paradoksalnymi"
             c , -c

eT  sygnałami moimi
      Michelsona-Morleya
      "spoczynkowymi"
           VT+c , -c 

Te dwie euklidesowe echolokalizacje wystarczą do zbudowania Einsteina STW, według przepisu
   eRT ≡ eR/eT ≡ STW*
który rozumiem tak:
echolokalizuj sygnałami eT
              a licz wzorami eR

a nazywam paraecholokalizacją
- jest ona moją definicją STW.



Wiem, za mało tu napisałem by to zrozumieć. - Ale w ogóle w Internecie napisałem tyle, że wystarczy, ale większość tego za tydzień zniknie. - Ale może to co jest w mojej witrynie WWW wystarczy.

A po drugie to ja już nie piszę po to by ktoś to zrozumiał, ale tylko po to żeby było, by przetrwało.
Bo kontynuatora się nie doczekałem. - O złodziei łatwiej.

_________________________________________________
* - Pamiętaj że kontrakcja Einsteina jest renormalizacyjnym wyjątkiem - zobacz zakończenie notki Dlaczego Einstein zbudował szczególną teorię względności - wstęp. I stronę Kontrakcja Einsteina w mojej witrynie WWW - tam są także ważne uwagi o jednoczesności.
 

środa, 10 kwietnia 2019

Jedni przełomów nie dostrzegają,
drudzy je ukrywają

Bo oni rządzą. - Dziwacy są bezradni.

Nagonka.
Duży w niej udział właścicieli blogowiska blox.gazeta.pl .
Tak myślę. Bo Google wszędzie mnie znajduje a nie widzi tylko moich bloxów. Od około 3 lat. Może od marca 2016, gdy w zbit.blox.pl napisałem że relatywistyczne paradoksy nie zniekształcają pędzącego nadajnika, ale tylko jego obrazy pędzące do konkretnego odbiornika. Że to jest naturalny efekt działania klasycznego zjawiska Dopplera. Co wyraźnie widać w moim klasycznym rozwinięciu wzoru na energię. W nim pojawił się współczynnik Dopplera K. - Zobacz.
     Przede wszystkim moje bloxy propagowały moją fizykę i w nich ją rozwijałem. Inne moje strony to niewiele znaczące reklamki, czyli cios jest celny. - Ale o tym wiedział także Google - może on wymazał mnie ze swojej pamięci, zbojkotował. - Ale komu na tym zależy? I dlaczego? Chodzi o splendor, pieniądze? - Przecież teraz nawet laury są z lipy. Ja czegoś takiego nie założę na głowę. Nawet by łysinę ukryć.
     - A może chodzi o włosy?!
 

wtorek, 9 kwietnia 2019

Między nami

Między nami nieustannie biegną nasze obrazy - mój do ciebie, twój do mnie. Ale nie wszystkie wymieniamy, jak między lustrami, "radarowo" - inne obrazy wchłaniamy, absorbujemy, ty wchłaniasz moje a ja twoje. Czyli jednymi obrazami się wzajemnie echolokalizujemy, drugimi się tylko obserwujemy. Obserwator A zna tylko chwilę t2 zaś radar A zna t0 i t2 .

- Czy obserwator, sonda, wie mniej, prawie nic, a radar, echosonda, zna więcej, prawie wszystko?
- Te pytania kieruję do dziatwy szkolnej, która już sama musi się uczyć, bo nauczyciele się opiepszają.
- Przydatne rysunki, diagramy czasoprzestrzenne, są tam. I gdzie indziej.

Wartości spoczynkowe zawsze określają stan źródeł a wartości relatywistyczne - dopplerowskie! - określają stan obrazów ruchomych źródeł. - Tym zajmują się echolokacje, także radarowe, czyli STW.

Powyższe na pewno jest jednym rozsądnym możliwym punktem widzenia. - Od precyzyjniejszej analizy uchowaj mnie panie - niech się inni męczą.

PS. - Bez te belwry c11t nie nadrobi zaległości. A jest w błędzie - nie moja fizyka jest niewłaściwa.
https://genewa.home.blog/2019/04/04/nieprzecietny/#comments
 

niedziela, 7 kwietnia 2019

To jeszcze nie to, ale to jest najważniejsze

Od marca 2016 roku zapewniam że bronię STW Einsteina, jego paradoksów, tylko twierdzę że one nie zniekształcają świata, ale jego obrazy. Że klasyczne zjawisko Dopplera je zagęszcza bardziej lub mniej, zależnie od szybkości, a nawet prędkości, źródła promieniującego te obrazy. Że nie ubywa ani przybywa cykli, ich ilość się nie zmienia, zmienia się natomiast ich długość. A w sumie zwiększa się długość obrazu, jego "głębia" (głębokość), "paczki falowej". To ich i tylko ich dotyczy dylatacja i kontrakcja, i inne paradoksy, na przykład masy (ale jej przypadek wymaga może szczegółowszego omówienia).
      Nie widzimy źródeł, widzimy tylko ich obrazy, że się kurczą mniej lub więcej, a źródła pozostają bez zmian. - Obserwator stojący przy nich może to potwierdzić. 

Spoczynkowa długość skraca się o kinematyczny składnik (wzoru całkowitego). Albo o tyle rośnie wartość masy. Lub częstotliwości.

Mówiąc o częstotliwości, mam na myśli tę z wzoru Plancka. A może przede wszystkim. I odpowiednio o związanej z nią długości "fali". Lub okresu.

- Ale to jeszcze nie to. To jest praniem mózgu. 

czwartek, 4 kwietnia 2019

Dlaczego Einstein zbudował szczególną teorię względności - wstęp

Bo istniała szczególniejsza „asymetria” która zaczynała go niepokoić. - Gdy magnes porusza się względem zwoju drutu, powstaje prąd elektryczny. Einstein wiedział z doświadczeń w rodzinnej firmie, że dokładnie tyle samo prądu powstaje, gdy cewka obraca się względem magnesu. [...] Jednakże według teorii Maxwella-Lorentza - wspominał Einstein - teoretyczne interpretacje tych dwóch przypadków różniły się zasadniczo. W pierwszym prawo indukcji Faradaya głosiło, że to ruch magnesu w otoczeniu eteru generuje pole elektryczne. W drugim prawo siły Lorentza stanowiło, że prąd powstaje przez ruch przewodzącej cewki w środowisku pola magnetycznego. Idea, że te dwa przypadki mogą się tak zasadniczo różnić, była dla mnie nie do przyjęcia - powiedział Einstein.
    Einstein przez lata mocował się z koncepcją eteru, która teoretycznie określała definicję spoczynku w tych dwóch teoriach indukcji elektrycznej.  [50/124]
   Właśnie ... - Czy to można wyjaśnić galileuszowskim sygnałem VT+c ?  Który w eterze odbiornika B , pędzącego względem źródła A z szybkością VT , ma szybkość c. - Ten eter B unosi (więzi w sobie) odbiornik B, atakując go swymi elementami o prędkościach ±c  w układzie tego odbiornika. W każdym kierunku. I to jest masą, energią, bezwładnością.

   Einstein nie rozpatrywał sygnałów VT+c  (a ściślej VT±c) - on uważał, że światło jest sygnałem o prędkościach ±c  w każdym układzie, w jakiś niepojęty sposób, w jakimś dziwnym - innym! - sensie ...

   Einstein niewyobrażalny eter zastąpił niewyobrażalnym światłem. I w ten sposób spiepszył fizykę w sposób absolutnie niewyobrażalny!
   - Dlaczego Einstein, a za nim inni, uważają że eter trzeba sobie wyobrazić a światła (pola) nie?
   Oto jest pytanie.

   A gdyby moje sygnały VT±c  absorbowane przez odbiornik o szybkości VT jako elektromagnetyczne sygnały ±c   czyli światło, rozwiązały wszystkie kłopoty, to od razu fajnie by było. Po galileuszowsku, bez relatywistycznych paradoksów.*
   I gdyby od razu to się stało, to wszyscy by się rzucili na moją fg jak wtedy rzucili się na syntezę jądrową w szklance zimnej wody. I już dużo dalej byśmy byli. - Niestety, woda nie krew, matematyka nie fizyka.

  
     Einstein postanowił pogodzić mechanikę
Newtona z teorią elektromagnetyzmu Maxwella. I zauważył, że musi zlikwidować tę niespójność opisu silników i prądnic, ale przede wszystkim że należy zrozumieć dlaczego nie ma światła o szybkości innej niż  c = 300 tys. km/s  (w próżni, względem dowolnego obserwatora). Zastanawiał się co by było gdyby było inaczej, na przykład gdyby obserwator pędził razem ze światłem. - W korpuskularnej teorii Newtona, w której światło jest rojem cząstek, jest to dopuszczalne, natomiast w falowej teorii Maxwella pojawiają się wtedy ogromne trudności. Bo jeżeli traktujemy światło jako ciąg drgań elektromagnetycznych - z regularnie powtarzającymi się grzbietami i dolinami fali - widzimy, że obserwator poruszający się z tą samą prędkością co światło związany byłby przez cały czas z konkretnym grzbietem lub doliną, czyli nie doświadczałby żadnych drgań. Inaczej mówiąc, dla hipotetycznego obserwatora poruszającego się wraz z promieniem światła promień ten przestawałby istnieć.
        na podstawie [53/138]
    Dopiero teraz dostrzegłem jakie ogromne znaczenie ma moje twierdzenie, że
 NIE MA ŚWIATŁA W LOCIE
Dzięki temu ostatnie dywagacje są po prostu śmieszne. - Bo światłem są elementy próżni (eterony) uderzające w obserwatora tylko z szybkością c. Czyli światłem są tylko sygnały uderzające w obserwatora z szybkością c - są one tylko jego światłem. A wszystkie elementy próżni mające szybkość c względem obserwatora - w całym Kosmosie - także te które w obserwatora nie uderzają, są jego eteronami, tworzącymi jego eter (z nich jest wszystko, także jego promie­nio­wanie reliktowe).
    Gdyby Einstein nie wygrał, fizycy znaleźliby rozsądniejszą drogę. Ale teraz, gdy fizycy pokochali Einsteina, zabronili szukania innej drogi. Zakaz ten obowiązuje nadal. Mimo że moja fizyka galileuszowska dokładnie pokazuje jaki błąd popełnił Einstein. - A ja kocham Poincarégo, który wyprzedzał Einsteina ale w porę wyhamował i zamiast, jak Einstein, zaimponować „intelektualną odwagą” (lekkomyślnością), zachował zdrowy rozsądek. Z którego szydzą epigoni Einsteina, fizycy współcześni.


_____________________________________
*   Do marca 2016 tak mi się zdawało, póki wierzyłem że STW Einsteina dotyczy źródeł a nie ich obrazów, paczek falowych, którymi te źródła oddziaływają. Teraz wiem że to klasyczne zjawisko Dopplera zmienia długość tej paczki, jej fali, i jej okres, czas. - Przy analizie tego tematu należy jednak wziąć pod uwagę to, że Einstein swój wzór na kontrakcję wziął "z kapelusza". - Zobacz to i tamto. - Warto także sprawdzić jak wzór Einsteina wcześniej uzyskali Fitzgerald i Lorentz.



    Przeczytaj o tym jeszcze u Basi Kwiatkowskiej. I zastanów się jak rzecz się ma gdy wszystko się porusza, w twoim eterze ±c. Gdy cewka i magnes poruszają się, każde inaczej, względem ciebie. - Zastanów się także, czy symetria (wzajemność) ruchu magnesu i cewki wystarcza do pełnego zrozumienia zjawiska. Czy ty się nie liczysz - to znaczy twój „układ” (twój eter).


    Poincaré - rewolucjonista z zasadami, Piotr Amsterdamski - kliknij.
    Hiperprzestrzeń Jana K. Nowakowskiego. - Tam dowiesz się, że nie Einstein a Riemann oddziaływania uczynił geometrią, wyższego wymiaru. I że nie tylko grawitację.

    Lorentz był blisko, i Poincare, ale przewrotu dokonał Einstein, który wiedział to samo a nawet mniej, ale trochę inaczej. Dostrzegł coś, co tamci widzieli, ale ciut ciut nie tak. To „ciut ciut” to wdowi grosz, przechylający szale, dokonujący zmiany jakościowej. - napisałem tutaj półtora roku temu, ale teraz czytam to bez entuzjazmu. Bo wyolbrzymiając zasługi Einsteina okradamy innych.
    Prawdę napisał Eine - napisałem 2 miesiące później - że przebiłem wszystkich, gdyż jako jedyny podjąłem jawną euklidesową krytykę einsteinowskiej STW. Że wykazałem zbędność a nawet bezsens wprowadzenia geometrii pseudoeuklidesowej do STW oraz tego ujemne skutki teoriopoznawcze w postaci paradoksów kinematycznych (dylatacji i kontrakcji). - Zobacz.
    Ale doktryner prof. Eine pisząc te słowa, nie wiedział że o mnie pisze - był pewien że to czym się tak zachwyca, zrobił prof. Staruszkiewicz. - Takie jest podejście profesorów do nauki - nie naukowe ale personalne.

 
ślepa uliczka hieroglifowa    foto Oleg Seleznev

A to jest moja "kontrakcja"

iloraz współrzędnych przestrzennych
relatywistycznej i spoczynkowej
- bez żadnych
renormalizacji -

W pierwotnej wersji tej notki, z 21 kwietnia 2010 roku, tego wzoru nie było
- ale ma on już 30 lat.


Wszystkie wzory Einsteina otrzymałem z tej definicji 
eR / eT ≡ eRT ≡ STW
i nie widzę najmniejszego powodu by wzór na paradoks odległości wyprowadzać inaczej,
jakimiś machlojkami, dopostulowaniam..

środa, 3 kwietnia 2019

32 lata temu STW Einsteina zbudowałem sposobem euklidesowym i myślałem że ją obaliłem - ERRATA!

I w tym błędzie żyłem równe 30 lat. - Dopiero w marcu 2016 roku zrozumiałem że ja ją ocaliłem, bo wyzwoliłem ją z innego sensu i niezdrowego rozsądku. - Naprawdę się z tego cieszę, bo przystępując do szukania w niej zwykłego sensu i zdrowego rozsądku, ani przez chwilę w nią nie zwątpiłem. Dopiero potem ... - Mimo że już wtedy, w roku 1986, wyprowadziłem i opublikowałem ten euklidesowy, wyobrażalny bo dopplerowski wzór na relatywistyczną energię Einsteina,
którego znaczenia nie doceniłem. Dopiero po latach wspomniałem o nim w moim blogu fizyka.blox w notce Dlaczego-nie-wierzę-w-fizykę-Einsteina. Ale jakoś bez entuzjazmu, jakbym jeszcze nie uważał że on jest ikoną mojej fizyki fg.

A teraz postanowiłem ratować moją fizykę. Zacznę od aktualizacji tego bloga, czyniąc go bardziej o fizyce, już o jej interpretacji dopplerowskiej, nie tylko wzoru na energię ale wzorów na wszystkie relatywistyczne paradoksy. Bo one są, naprawdę, fizycznie, o czym zapewniam prawie od 2 lat. A ta cisza jaka zapanowała świadczy o tym, że mi uwierzono.
Ruch obserwatora nie zmienia świata, czasoprzestrzeni, zmienia tylko jego obrazy.

Powoduje to klasyczne zjawisko Dopplera - jego miarą jest współczynnik K.

 
piątek, 26 stycznia 2018, fg2002

czwartek, 28 marca 2019

Komu zależy na zwalnianiu postępu w nauce

Ostatni odcinek cyklu Komu zależy na zwalnianiu postępu w nauce? prof. Jadczyk zakończył tak:
Pisze Sabina: "Ale żadna z tych stron nie jest zainteresowana marnowaniem pieniędzy na bezużyteczne badania."
      Skąd u niej taka pewność?
      Dlaczego żadna ze stron miałaby nie być  tym zainteresowaną? A może cała rzecz w tym, że są strony zainteresowane w traceniu pieniędzy i mocy twórczych? - Decydent, jak to możemy obserwować, jest bardzo często zainteresowany tym, by pozostać decydentem tak długo jak tylko się da. Następnie zaś ciepło się ulokować.
      - Czy nie ma stron zainteresowanych w traceniu pieniędzy na nieużyteczne badania?
To mi się podoba. Bo na pewno tak jest. A nawet gorzej - decydenci przyschli do stołków, nie można ich oderwać. Wszyscy decydenci, nie tylko decydujący o nauce. - Najmocniejsze gluony wydzielają prawnicy.

A ja nie twierdzę że wymyśliłem nową fizykę, ja tylko fizyce przywróciłem zwykły sens, ludzki, euklidesowy, dopplerowski, zachowując jej wyniki, mniej więcej ... Czasoprzestrzeń uwolniłem od kinetycznych paradoksów Einsteina - one nie zniekształcają czasoprzestrzeni; nie skracają przestrzeni x i nie wydłużają czasu t. One tak zniekształcają obrazy obiektów pędzących w niezmienniczej czasoprzestrzeni t,x ... W której biegną także te obrazy … I wszystko.

Przepraszam za chaos w tym blogu, ale powstaje on w pośpiechu. Jest on zlepkiem "nie zsynchronizowanych" fragmentów kilku moich bloxów, które znikną z końcem kwietnia, z woli właścicieli blogowiska gazeta.blox.pl. Czyli nie z mojej winy tworzę bałagan. - Ale przy okazji uaktualniam moją fg (fizykę galileuszowską) - uwzględniam ostatnie moje przełomowe spostrzeżenie z marca 2016 roku, że relatywistyczne paradoksy Einsteina są fizyczną rzeczywistością, ale nie dotyczą źródeł lecz ich obrazów, którymi te źródła oddziaływają. Paczkami falowymi.

Dlaczego w STW Einsteina szybkość jest stosunkiem przyrostu współrzędnej przestrzennej
i czasowej a nie ich kontrakcji i dylatacji ?

Pierwsza szybkość wygląda tak
a druga tak - nie równa się pierwszej, czyli VR 
Czy w obu przypadkach "kosmiczny" mion dociera do Ziemi - także z małą relatywistyczną szybkością VR ?

     Ciąg dalszy nastąpi.

     Ale najpierw wspomnę, że dylatacja jest "czystym" relatywistycznym paradoksem a kontrakcja jest paradoksem zrenormalizowanym - żądaniem (dopostulowaniem) by sygnały do obu końców pręta dotarły jednocześnie. - Ale aby ten wymóg spełnić trzeba znać długość, którą dopiero - właśnie! - mamy "zmierzyć" (zecholokalizować) …

     Fizycy nie dostrzegają tego problemu, by go uniknąć unikają fizycznych modeli, boją się ich panicznie. Więc uprawiają fizykę czysto matematyczną, ratowaną renormalizacjami, mimo że teoria renormalizowana jest wewnętrznie sprzeczna, niezgodna ze swymi postulatami. - W teorii niesprzecznej nie ma odstępstw od postulatów. I niema dopostulowań.

     Żartowałem, bo już wiadomo że relatywistyczne paradoksy nie dotyczą prętów ani dróg, lecz ich obrazów, paczek falowych, "hologramów". docierających do odbiornika. To klasyczne efekty klasycznego zjawiska Dopplera.
     Ale teoria renormalizowana jest sprzeczna wewnętrznie. - W teorii niesprzecznej nie ma odstępstw od postulatów, a enormalizacja teorii unieważnia jej postulaty. Jest pirackim dopostulowaniem.
 

środa, 20 marca 2019

Kontrakcja fg a nie Einsteina



diagram byle jaki ale prawie gotowy - za jakość przepraszam

Podwójne strzałki pionowe i poziome - gdy podzielisz czerwoną przez zieloną, to:
  • pionowe - dylatacja Einsteina (i moja)
  • poziome - moja kontrakcja fg czyli eRT .
Nie będę się upierał że objaśniłem to jasno, bo i diagram nie dokończony, ale ja go rysowałem kilka godzin - znów uczyłem się edytować. - Może kiedyś go dokończę. - Ale gdyby ktoś sam chciał to zrobić, to dodam jeszcze trochę tekstu.
   Przede wszystkim - ten wzór
ma prawie tyle lat co ja - Internetu wtedy nie było. - Jeśli jeszcze pamiętam to on jest moją kontrakcją. Uzyskałem go moją euklidesową metodą bez dopostulowań (trochę o tym napisałem w http://www.zbit.smsnet.pl/Pliki/czyradar.htm#paradoks_polozenia ). - A Einstein, nie wiadomo czemu i jakim prawem dopostulował swoją jednoczesność. - Zobacz.

Już mnie nie bawi Einsteina naukowa ścisłość typu odpowiednio daleko, czy w swoim bezpośrednim otoczeniu. Pośmiałem się i teraz mnie to irytuje. - Albo jego definicja jedno­czesności, "z założenia słuszna" - Einstein założył to w swojej najsłyn­niejszej pracy O ELEKTRO­DY­NAMICE CIAŁ W RUCHU. Mam to w [18/124], czyli w książce 5 prac, które zmieniły oblicze fizyki, niestety. Dokładnie w połowie strony 124. - Według tytułu tamtejszej notki, jest to definicja równo­czesności, a według jej treści, jest to przepis na synchro­nizowanie relatywistycznych zegarów, zaś według mnie jest to najwyżej definicja jednoczesności zdarzenia A z samym sobą - bo drugiego zdarzenia w tej "definicji" nie ma. - Ale raczej jest to definicja elementarnej echo­lo­ka­lizacji eR, zdarzenia A , prawie moje jej równanie echa. - Wspominam o tym w następnej notce.

Na dużym ekranie wszystko rozmazane a na małym, w laptopie, kontury gładkie, wszystko piękne ale małe. Czyli jak nie urok to sraczka - nie wiem jak wy, ewentualni, widzicie. Mnie się nie chce na to patrzeć. - Temat nie nowy, o czym świadczy powyższy wzór, ale nie opracowany. - Owszem przedyskutowałem różne "kontrakcje", z różnymi jednoczesnościami, nie tylko Einsteina, czyli eRT bo na przykład także z ePT  i eST  i bez jednoczesności, ale to chyba było w innym sensie a może kontekście … - Kto chce, niech sprawdzi. - Ja teraz tam zajrzałem i uprzedzam: Moje stare prace należy czytać ostrożnie, bo wtedy też wierzyłem w to że relatywistyczne paradoksy zniekształcają źródła a nie ich obrazy. Czyli moja interpretacja też była błędna. Wtedy sukcesem było to, że sposobem euklidesowym zbudowałem Einsteina STW. To powinno fizyków zaniepokoić, bo to jest dowodem na to że STW Einsteina, jej czasoprzestrzeń, nie jest pseudoeuklidesowa, Minkowicza. Że cała współczesna fizyka na błędnym fundamencie stoi.
    Zaniepokoiło, zareagowali nagonką na mnie, drwinami. A w marcu 2016 roku zamienili je na bojkot, milczenie, bo co prawda ich kultura nie zabrania, ale dłużej nie chcą się kompromitować ... - Bo w marcu 2016 roku w moim blogu zbit.blox.pl napisałem że klasyczne zjawisko Dopplera w sposób zadowalający, wyobrażalny wyjaśnia wszystkie relatywistyczne paradoksy, bez metafizyki. - W niniejszym blogu wspominam o tym w notce Ślepa uliczka nie powinna być granicą poznania.

czwartek, 14 marca 2019

Einstein miałby dzisiaj 140 lat
- gdyby się nie ruszał


Bo gdyby się ruszał to byłby młodszy. I mniejszy. - Ale cięższy . . .

„Przystępując do praktycznego stosowania grupy transformacji Lorentza musimy pamiętać, że jest ona kowariantna, co oznacza, że wydłużeniu (dylatacji) czasu towarzyszy nieodłącznie skrócenie odległości. Jeśli jest prawdą, że bliźniak-kosmonauta zestarzał się mniej niż jego brat-domator, oznacza to, że dylatacja czasu miała w tym przypadku charakter nieodwracalny. Nieodwracalne musiałoby być wówczas również zmiany wymiarów bliźniaka-kosmonauty [...]. Wszystko to można obliczyć stosując grupę transformacji Lorentza.” - Napisał to prof. Arkadiusz Góral w książce MEANDRY FIZYKI na str. 16.

Wczoraj w radiu, w serialu "eureka", było o Einsteinie i dzisiaj też miało być, ale się zmitygowali - w zastępstwie gadali o raku jelita grubego. A to dzisiaj są Einsteina urodziny, wczoraj o tym powiedzieli, czyli to nie przeoczenie.

A co Einstein powiedział: Zapytany w 1918 r. o teorię względności Einstein powiedział: "Jeżeli teoria względności okaże się prawdziwa, to Niemcy nazwą mnie wielkim Niemcem, Szwajcarzy Szwajcarem, a Francuzi wielkim uczonym. Jeżeli natomiast teoria względności okaże się błędna, wtedy Francuzi nazwą mnie Szwajcarem, Szwajcarzy Niemcem, a Niemcy Żydem."
- Lubię takie dowcipy.

O uczciwości Einsteina świadczy to co tam napisano, że "Einstein nie wierzył w możliwość pewnego udowodnienia jakiejkolwiek hipotezy naukowej, aby stała się ona pewną i niepodważalną teorią. Każde sformułowanie praw nauki uznawał za ułomne dzieło intuicji badacza. Wyznawał zasadę, że poszczególne hipotezy powinny być ciągle poddawane krytyce na podstawie nowo tworzonych idei czy efektów eksperymentów."
- Według mnie eksperymenty mogą potwierdzić wyniki przewidywane przez teorię, ale nie ich/jej interpretacji. To pierwsze wystarcza rzemieślnikom.