Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą euklidesowe-pseudoeuklidesowe-nieeuklidesowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą euklidesowe-pseudoeuklidesowe-nieeuklidesowe. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 stycznia 2020

W roku 2005 na cały Świat trąbiono 100 lat ! Szczególnej Teorii Względności (STW)

a Ogólnej Teorii Względności (OTW) nie trąbiono, choć to jeszcze większe Einsteina nieeuklidesowe bzdury. Kosmologiczne ... . . .
  
W tej książce jest także Einsteina! Szczególna teoria względności 
- nią Einstein spaskudził fizykę
Ale ja ją wyratowałem - pseudoeuklidesową Einsteina STW uczyniłem euklidesową.
Teraz należy to zrobić z OTW - jej pseudoeuklidesowe paradoksy
zastąpić euklidesową oczywistością.

Nie ma czego się wstydzić.
.

sobota, 18 stycznia 2020

Fizykę współczesną powinna zastąpić fizyka

Przecież to możliwe - ja to zrobiłem, zbudowałem euklidesowo STW (szczególną teorie względności) Einsteina, już w 1986 roku. - Profesorze ,  nie udawaj że o tym nie wiesz.
    Profesorzy udają że STW już nie ma i grzebią w tensorach OTW (ogólna teoria względności). - OTW też należy zamienić w fizykę.

Ale Krzysztof J. Wojtas  (17 stycznia 2020, 22:47) wie już prawie to co ja, a przynajmniej to uważa, bo w komentarzu napisał: "Higgsa" to, po takich inwestycjach, [fizycy] musieli znaleźć i znaleźliby nawet gdyby go nie było (taki jest, moim zdaniem, stan faktyczny).
- A co do kierunków?
Znowu - moim zdaniem,  fizyka poszła w złym kierunku, a przyczyną jest TW, która na min. 100 lat zablokowała inne kierunki myślenia.  Trzeba się wyzwolić z obecnych okowów mentalnych i otworzyć na inne możliwości.
To już coś. Się wyzwala.
.

niedziela, 6 października 2019

Interesuje mnie tylko Zasada Świata

A nawet mniej - chciałem tylko zrozumieć szczególną teorię względności Einsteina, STW, jej relatywistyczne "paradoksy". A że zrobiłem więcej, to nie moja wina. Ani wasza zasługa. Wy nadal zatruwacie fizykę kosmologiczną matematyką, hieroglifami.
A rzemieślnika interesują tylko hieroglify.

Za parawanem wybujałego matematycznego formalizmu ukryliście ubóstwo fizycznej myśli
- napisał o was prof. Michał Gryziński.
.

niedziela, 29 września 2019

Już jest w ogródku, już wita się z gąską

Prof. Jadczyk napisał w Od Riemanna do Minkowskiego:

Myślę, że zdanie "W geometrii Minkowskiego sygnały świetlne są najszybszymi sygnałami" jest wnioskowaniem wątpliwym, dyskusyjnym.
  
Ja 30 lat temu wykazałem że gdy szybkość Minkowskiego (relatywistyczna - oznaczam ją VR) zastąpić szybkością klasyczną (oznaczam ją VT), to szczególna teoria względności (STW) staje się euklidesowa, czyli wyobrażalna. - Zobacz na przykład klasyczne rozwinięcie znanego wzoru E=mc2.
- Zobacz także Czy fizyka której wyniki trzeba renormalizować mówi prawdę o naszym świecie?.

Klasyczna szybkość VT = (K-1)c  może być nieskończona
gdzie K jest współczynnikiem Dopplera.

piątek, 26 kwietnia 2019

Przed maturą

Foto_love
Może oni będą mądrzejsi ode mnie. Może fizykom nie uda się ich tak ogłupić. Ja nie potrafię już wyrzucić z głowy takich pojęć jak antymateria - przecież nie ma antymaterii, antyelektronów, czyli pozytonów! Są tylko antyobrazy nadświetlnych elektronów, protonów, wszystkich tachionów. I ich obrazy. - A tardiony generują tylko obrazy.

Ja zrobiłem tylko kinematykę - dynamikę zrobił tylko Einstein. Ja, dzięki mojej kinematyce eT uczyniłem euklidesową jego pseudoeuklidesową STW, czyli jego kinematykę i dynamikę. Tylko zmieniłem interpretację. Pogląd na świat. Uczyniłem go euklidesowym, czyli wyobrażalnym. Klasycznie dopplerowskim, a nie Minkowskiego.

A może lepiej mówić że źródło (na przykład elektron) zaburza eter elektro­magne­tyczny i to zaburzenie chaosu, fluktuacja, porządek, jest obrazem elektro­magne­tycznym. - Eter kwantów Plancka.

Czy wiesz że: Kwantowcy uważają że cząstka jest paczką falową, ale dziwią się że paczka się rozpływa a cząstka (np. elektron) nie.
- A może paczka falowa jest obrazem cząstki, a nie cząstką?

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Henryk Krzemiński nudzi niewiedzą

Nie zna mojej fizyki. I dlatego nadal nie wie dlaczego energia ruchomej masy zmienia się relatywistycznie a nie klasycznie. Że to efekt klasycznego zjawiska Dopplera. Co widać w tym moim dopplerowskim rozwinięciu wzoru E = mc
albo w tym

w których K jest współczynnikiem Dopplera, czyli miarą jego efektu (oba wzory dają te same wyniki co słynny wzór Einsteina emcekwadrat). - Ale pan Krzemiński mógł o nim nie wiedzieć bo jeszcze do niedawna najtęższe głowy zapewniały że w fizyce takie pojęcie nie występuje. Profesorzy fizyki tak pisali, także u mnie, w moim bloxie.

Ale ja nie wierzę panu Krzemińskiemu - przypuszczam że on tylko tak udaje. I proponuję mu współpracę - niech mnie czyta. Tutaj i w mojej witrynie WWW. Zamiast pisać stuletnie bzdury pseudoeuklidesowe.

PS. - Moje "dopplerowskie" rozwinięcie czynnika Lorentza
pozwala rozwinąć Einsteina wzór na dylatację tak jak wyżej wzory na energię. - Ale dylatacja nie zmienia własnego czasu źródła ("zegara") lecz jego obrazu. Jego okres, tradycyjnie oznaczany literą T (odwrotność częstotliwości). - Bo tak chce klasyczne zjawisko Dopplera. I relatywistyczne.


Ale styl pana Krzemińskiego mi się podoba. Dlatego podaję adresy jego blogów:
    https://teologiawnauce.blogspot.com/2016/02/szczegolna-teoria-wzglednosci-ogromna.html
    https://niebocentryzm.blogspot.com/  ten blog jest nadal prowadzony.
Są tu przydatne informacje.

PS1. - Guzik z naszej współpracy - pan Henryk Krzemiński już mi nie pozwala u niego komentować. Szlaban. - Taka jego misja.

środa, 10 kwietnia 2019

Profesor Andrzej Staruszkiewicz fizykę Einsteina zaklepał na następne 2000 lat - co najmniej

Poczekamy, zobaczymy . . .

Ale jeśli chodzi o jej interpretację to już wiadomo że dopplerowska jest lepsza od Minkowskiego. Bo dopplerowska jest euklidesowa, wyobrażalna, a Minkowskiego jest pseudoeuklidesowa, czyli niewyobrażalna. Dopplerowską rozumiemy w zwykłym sensie, a Minkowskiego w jakimś innym… Raczej w bezsensie.

Ale nie bójmy się, wszystko jest pod mafijną kontrolą.
 

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Edward Arthur Milne - kinematyczna teoria względności

Raczej ogólnej, czyli OTW. - To nie ja - moja teoria nie jest kinematyczną teorią względności (KTW) - czegoś, ale jest kinematyką szczególnej teorii względności (STW).

    Ale to nas łączy (http://filozofia.3bird.pl/download/fizyka/fizyka-dla-filozofow.pdf):
"Przestrzeń nie ma żadnej struktury, nie rozszerza się, nie kurczy, jest nicością, miejscem na materię." - Ja uważam że to zbiór punktów, pustych miejsc. Aby czasoprzestrzeń była sztywna, absolutna - galileuszowsko-newtonowska, czyli euklidesowa, klasyczna.

"OTW jest fałszywa m.in. dlatego, że do jej zrozumienia wymagany jest zbyt skomplikowany aparat matematyczny." - Teraz dotyczy to także STW - też uczyniono ją matematyczną czarną magią, zabawą na symbolach. - Ale nie uważam, że do zrozumienia jest potrzebna skomplikowana matematyka - uważam że przeciwnie.

    Ale http://www.interklasa.pl/sciaga/praca.php?idp=1144 jest lepsze. - Cytaty:
"Milne chciał, aby teoria nie tylko zgadzała się z obserwacjami, ale by dawała także „wgląd do zjawisk”. Co oznacza to stwierdzenie?
- Najprawdopodobniej dla Milne’a oznacza to zgodność wyobrażeniowej interpretacji teorii ze zdrowym rozsądkiem.

"Na początku lat trzydziestych wspólnie z McCrea, Milne dowiódł, że ekspandujący Wszechświat, przewidziany przez równania ogólnej teorii względności, może być naprawdę bardzo dobrze opisany w ramach klasycznej mechaniki i teorii grawitacji Isaaca Newtona".

"... w skład jego założeń wchodziła nie tylko zasada kosmologiczna, ale również postulaty związane z pomiarem czasu i przestrzeni. Milne stawiał na pierwszym miejscu pomiary czasu. Milne chciał, by pomiary dokonywane przez obserwatorów odległych od siebie, mogły być tak zsynchronizowane, by był sens mówić o czasie płynącym wszędzie jednakowo – czas uniwersalny (kosmiczny)."  - Bomba!

    Ale może http://www.kul.pl/files/57/pracownicy/dabek/Dabek_2004s163.pdf jest jeszcze lepsze:
"Uważał, że procedura badawcza winna być jasna i zrozumiała, [powinna] posługiwać się możliwie najprostszymi środkami i nie prowadzić do paradoksów."

"Zatem utożsamianie cząstek z galaktykami (a ściślej: z ich jądrami) daje w konsekwencji obraz ekspandującego Wszechświata. Interesujące i ważne dla tej koncepcji było to, że rozkład zależności prędkość-odległość jest taki, iż wszyscy stowarzyszeni z poruszającymi się cząstkami obserwatorzy mają identyczny obraz niezależnie od własnego położenia. Każdy taki obserwator może więc traktować siebie jako centrum systemu, gdyż widziany przez niego obraz jest identyczny z tym, jaki posiada dowolny inny obserwator."
      Nie! tego nigdy nie zrozumiem. Od lat spotykam się z takim tekstem, podanym lekką rączką jako coś oczywistego, a to przecież paradoks nad paradoksami. - Bo jeśli świat ekspanduje z jednego punktu (Big Bang), to nie może on być izotropowy.* - W trójwymiarowej głowie to się nie mieści. - Przecież "centrum systemu" znaczy tu centrum Wszechświata. - Ja, pępkiem świata?! - Z tym mógłbym się jeszcze zgodzić, ale że ty też ...
      To może Milne wymyślił, bo to nazwał - einsteinowską zasadą kosmologiczną. Ale ad hoc. - Ale o tym Ks. Dariusz Dąbek napisał jeszcze trochę, warto to przeczytać. Cały artykuł. Bo on wydaje mi się bardzo filozoficzny, ale w najlepszym sensie.

    [Milne] "Podkreślał przy tym zdecydowanie, że zasada ta nie jest ukrytym prawem przyrody, lecz jedynie sposobem dookreślenia przedmiotu badań fizyki i kosmologii." - A więc ad hoc. Nareszcie to wiem. - Ale podobno, potwierdzają to obserwacje ogromnego kawałka Wszechświata. Ale to są obserwacje pi razy oko, jak wszystko w kosmologii. - W niej też wszystko się zgadza, pi razy oko. Nawet wszystkie teorie strun. - Współczesna fizyka też jest kosmologią, pośrednich "pomiarów", pośrednio "weryfikowanych", tak by wszystko się zgadzało.

    Ale Eine tym razem okazał dobrą wolę. - Pewnie jego surrelatywistyczna wiara słabnie. - Ale nie rozumiem co ma on na myśli sugerując że Bondi przywłaszczył sobie pracę Milne'a - przecież każdy z nich mówił o czym innym. Tak mi się zdaje, ale nie znam pracy żadnego z nich, bo one nie po polsku.

_________________________________________
*  Już wiem - wyjaśnił to ABS1, że ten pierwotny punkt jest teraz w każdym punkcie, bo się rozszerzył ...
     - Ale skąd wobec tego w tym dużym punkcie wzięły się te małe i jeszcze mniejsze, których wszędzie pełno?


PS.
- Przeszukałem Internet - nic ciekawego. U Bondiego tylko współczynnik k, a u Milnego nawet go nie ma, tylko jakieś logarytmy. Żadnych diagramów. - To nie to. Tyle zrobił także dr. Nawrot, bo też w ramach STW Einsteina stworzył nową rzeczywistość. Też zupełnie inną od naszej. - Mnie nasza wystarcza. W niej rzeczywiste są nawet tachiony.
Ks. Dariusz Dąbek napisał: "Wszechświat widziany z dowolnej planety wygląda w dużym stopniu tak samo." - W dużym stopniu a nie tylko że w dużej skali. I tak należy pisać, w dużym uproszczeniu.
    Bo nawet gdy na prawo most, i na lewo most, to Wisła tylko w środku płynie.
    Czytając Ks. Dąbka dochodzę do wniosku, że z zasadą kosmologiczną jest gorzej niż myślałem. I z tego powodu czytam coraz mniej uważnie. - Z podobnego powodu kiedyś przestałem coraz precyzyjniej definiować mojego Obserwatora K. Bo po co to komu, takie algorytmy jak w standardach Unii Europejskiej. Po co to człowiekowi myślącemu, zdrowemu na wyobraźni? Przecież on i tak je "obejdzie".

    Ale może mi przejdzie ... :((

    Wystarczy wyłączyć zdrowy rozsądek a wszystko staje się możliwe.
    - To nie dotyczy wymienionych tu autorów.

niedziela, 7 kwietnia 2019

Trudno powiedzeć która książka jest najlepsza
Ugarowa czy Zawielskiego

Oto one:
SZCZEGÓLNA TEORIA WZGLĘDNOŚCI Ugarowa
czy książki Zawielskiego
CZAS I JEGO POMIARY
MASA W FIZYCZNYM OBRAZIE ŚWIATA.
 
One nie mają równych. Są wzruszająco uczciwe, rzetelne.

Przydatnością może równa się z nimi HISTORIA FIZYKI  Wróblewskiego.

    Teraz (w czerwcu 2017) oglądam Ugarowa i znów widzę wiele ciekawych rzeczy. - Zdaje mi się że Ugarow wiedział tyle co ja, ale nie wyciągnął z tego żadnych ważnych wniosków - tylko pedagogika ... - Tylko tyle - na więcej dreptacze nie pozwolili.
    Może Ugarow nie miał odwagi. Bo korporacja już wtedy jak teraz WE, wymagała poprawności. Jak globalna żandarmeria.

    Ja już mogę czytać tylko polemicznie. I komentować tylko krótkimi zdaniami. - Ale nawet tak nie zawsze, bo jak komentować z czymś takim:
To co Pan nazywa niewyobrażalnym jest jak najbardziej wyobrażalne. Jeśli czteroprzestrzeń z STW zinterpretujemy jako przestrzeń kwaternionową o składowych zespolonych otrzymujemy piękny obraz. Poruszanie się z różnymi prędkościami to po prostu obracanie się, tylko w czasie, a obrót jest Pan chyba sobie w stanie wyobrazić. 
Tak dyskutował ze mną Bulbozaur 19 maja 2004 roku. - I dodał:
"Proponuje coś co może pozwoli Panu bardziej sobie to wyobrazić. To czy są hiperbole czy nie to kwestia tylko przyjętej algebry przestrzeni, która tak się akurat składa że w trzech "widzialnych" wymiarach jest euklidesowa. lecz jeśli zamiast czwartej osi na Pana diagramie zamiast t - czasu, będziemy mieli it - czyli czas urojony - to tylko sztuczka algebraiczna, nie ma to nic wspólnego z urojeniami, wówczas prędkość staje się tangesem konta nachylenia osi i hiperbole znikają same. Pozostaje tylko obrót osi."
 
    Wystarczy dopisać i ... By sobie wyobrazić.
    Obrót tylko w czasie ... - bez przestrzeni ?


     A ja, aby szybkość była tangensem, zamiast osi t używam ct a nie it. I nie ma to związku z hiperbolami ale z normowaniem - wtedy układ jest kartezjański (normalny).

    Niestety, nie obrót tylko w czasie ... - A takie argumenty przytacza także prof. Jadczyk, taka wyobrażalność i mu wystarcza. - Dlatego przestałem go czytać, bo trochę mnie to denerwuje, takie zachwyty nad prostotą i pięknem niewyobrażalnego, czyli nie wiadomo czego.
    Ale Bulbozaur swój błąd zrozumiał, mnie przeprosił i zamilkł. Oświadczając, że przestał rozumieć fizykę. Że zrozumiał mnie, mój sprzeciw, i innych kontestatorów. Bo przeczytał o teorii prof. Gryzińskiego, który też szukał innej fizyki. - To od Bulbozaura dowiedziałem się o prof. Gryzińskim.* I natychmiast pospieszyłem do jego witryny, sądząc że on jeszcze żyje. Nawet się tam wpisałem, 12 grudnia 2004, jako drugi.
    Ale nie wiem czy Bulbozaur zmienił także zdanie na temat jednostki urojonej, że mnożenie przez i „to tylko sztuczka algebraiczna” - po prostu zamiast czasu rzeczywistego, będziemy mieli czas urojony (ale czy są takie zegarki?). - W ogóle nie rozumiem jak sztuczka może zamienić sekundy na i·sekundy. Albo 4 i·jabłka.
PS. - To że operator i pomaga w rachunkach, nie znaczy że świat jest urojony. - Przecież nie mówimy, że świat jest logarytmiczny, mimo że logarytmy też w rachunkach się przydają. - Bo jak świat jest logatytmiczny - briggsowo czy neperowo? A może jakoś inaczej?
    Obawiam się jednak, że to też można niewyobrażalnie wytłumaczyć. A eksperymenty, to co niewyobrażalne, zawsze udowodnią. Nawet jeszcze bardziej niewyobrażalnie.

    Ale czytając całą naszą dyskusję, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Bulbozaur to typowy tuman, który nawet nie wie, że nie rozumie.
    Tak zdawało mi się w poniedziałek 29 listopada 2010.

_____________________________________________
* Okazuje się, że to nieprawda - zobacz.

Moi poprzednicy - Bondi, McCrea i Milne

Ale oni w niczym mnie nie wyprzedzili. - Ale Milne odważnie i kompetentnie bronił zdrowego rozsądku. A Bondi, zgoda, pierwszy STW Einsteina zbudował współczynnikiem Dopplera - ja jestem drugi. Czyli on pierwszy zbudował STW konsekwentnie radarowo, a nie tylko, jak Einstein, radarowo zdefiniował "jednoczesność" jednego zdarzenia z samym sobą (!). - Bondi co prawda wyprowadził wzór liczący relatywistyczną szybkość VR (u Einsteina jest ona skądś znanym parametrem, jak wszystkie wartości spoczynkowe), ale nie wyprowadził wzorów eT liczących wartości spoczynkowe (także ruchomych obiektów), a bez nich nie można zbudować paraecholokalizacji eRT czyli STW Einsteina - sposobem euklidesowym!!! A dopiero wtedy można euklidesowo zinterpretować STW. - To zrobiłem ja.
eR / eT ≡ eRT ≡ STW

"Inni" - moi rzekomi poprzednicy:
  1. Bondi Herman (1919-2005)
  2. McCrea William Hunter (1904-1999)
  3. Milne Edward Arthur (1896-1950).
    Ta notka, z 20 stycznia 2013 roku, jest przede wszystkim dla mnie, by mi o nich przypominała, bo szybko ich zapominam. Gdy nie dość często przypominają mi ich, moi wrogowie, nie mogący zaprzeczyć że ja to zrobiłem, bo to jest w Internecie. A gdy coraz trudniej to bagatelizować, usiłują mi i innym wmówić, że nie byłem pierwszy.
    Ale obecnie dominuje inna metoda - coraz liczniejsze chóry powątpiewają, a nawet już wątpią, nawet podważają, współczesną fizykę, ale przemilczają tych którzy wcześniej to robili. Jakby dopiero oni, ci chórzyści, to zauważyli. Tak wymazują swoje winy i przywłaszczają cudze zasługi. Odwlekają swoją i współczesnej fizyki, powszechną kompromitację.

    No i oczywiście ci chórzyści nie wiedzą że ja, gdy robiłem swoje, o powyższych nawet nie słyszałem, nawet o Bondim. Którym, gdy się o nim później dowiedziałem (z Ugarowa), się zachwyciłem. Teraz wiem, że niesłusznie, bo on, a na pewno w STW, niczego godnego uwagi nie zrobił - tylko przepisał ją przy użyciu "wygodnego współczynnika" k , podobno bardziej dydaktyczngo, by uczynić ją niewyobrażalną inaczej. - On też był "utrwalaczem" a nie "obalaczem". Przelewał z pustego w próżne. Dreptał. - Powyżsi nie byli "alternatywni". Był nim natomiast nasz Michał Gryziński.  Ale i on nie zmienił poglądu na świat, nie przywrócił euklidesowej czasoprzestrzeni.

    Ale Milne'go może nie należy lekceważyć - zgadzam się z nim w temacie czasu uniwersalnego, kosmicznego. - Absolutnego?! - Widocznie jemu też nie wystarczał czas relatywistyczny. Ale może go tolerował ... - Ale może wtedy tęsknota za absolutem była powszechna, może jeszcze wielu nie wystarczała fizyka pisana na wodzie.
    O powyższych nie wiedziałem, bo Internet wtedy nie był "osobisty", powszechny, a Google to nawet nie było. A w książkach o nich nie pisano. Nawet nie było w nich postulatów Einsteina. Pojawiły się dopiero w książeczce Infelda w 1984, ale ja zdobyłem ją dużo później, prawdopodobnie w antykwariacie. Wcześniej ktoś przysłał mi je przepisane na maszynie z książki F.S. Zawielskiego, ale też grubo po fakcie. Przedtem znałem tylko dziennikarskie "współczesne" karykatury tych postulatów. - Zobacz oryginał, jak w 1905 roku napisał je Einstein (tak, że niewiele z nich wynika - pozwalają na wszystko).
    O Zawielskim też nic nie wiedziałem - zdaje mi się, że wtedy mi się zdawało, że to Polak i że to on mi przysłał. Pocztą papierową, bo maili jeszcze nie było. Zresztą wtedy nie było jeszcze osobistych komputerów - wtedy był ZX z własnym magnetofonem, a całe ustrojswo podłączało się do telewizora, bo monitorów jeszcze nie wymyślono. Takie komputery mnie nie interesowały, więc ich nie miałem. Ale wtedy pracowałem zawodowo na EMC, czyli na Elektronicznej Maszynie Cyfrowej (tak nazywano prawdziwe komputery, czyli także naszą Odrę 1304 i następne, bo "komputer" brzmiało kapitalistycznie).
    To była notka z 20 stycznia 2013.

czwartek, 4 kwietnia 2019

Jedyna słuszna

Victor Oknyansky
 Eine napisał:
"Istnieje tylko jedna fizyka, oparta na jednej metodologii dochodzenia do prawdy o przyrodzie ,a mianowicie na : racjonalnym dowodzeniu sądów zweryfikowanych doświadczalnie, eksperymentalnie."
Ale co to są "sądy", weryfikowane doświadczalnie? Co one są warte? - Bo na przykład Pan Kleks  szybszą masą spoczynkową zrobi w murze taką samą dziurę, co wolniejszą masą relatywistyczną. A fizycy nie mierzą ani masy ani szybkości - oni nawet nie mierzą dziury, oni wróżą z gruzu, z popiołów.

 


     A w ogóle to ja pseudoeuklidesowe (relatywistyczne) wzory Einsteina STW uzyskałem euklidesowo, klasycznie. A to oznacza dwie różne interpretacje tych samych wzorów - pseudofizyczną albo fizyczną. I wydaje mi się, że obecnie eksperymenty niczego nie weryfikują, ani wzorów ani ich interpretacji.

PS. - Komentator STAN.S. nadal ma nadzieję że może powstaną "komplementarne" a spójne teorie oparte na założeniach v>c lub T<0 ...  i wierzy w rozstrzygającą moc logiki i eksperymentów, zaś Eine wierzy w to że eksperyment M-M dowiódł niezmienniczości szybkości światła, a ja się z nim zgadzam. To znaczy nie wątpię w niezmienniczość c ale chciałem zrozumieć na czym ona "mechanicznie" polega. I zrozumiałem. - STAN.S. i Eine sprawiają wrażenie że o tym nie wiedzą.
    Jednak DEDA teoriogrupowo twierdzi że niezmienniczość c nie oznacza niezmienniczości szybkości światła. Bo "są wyprowadzenia ( np. LeBlond w Am J Phys) wykorzystujące tylko własności teoriogrupowe. Stała c we wzorach transformacyjnych pojawia się tam jako wniosek z naturalnych własności tranzytywności, odwracalności itp. i nie musi być interpretowana jako prędkość światła. Otrzymuje się wzoru z których- po wyborze c - dostajemy albo grupę Poincarego/Lorentza albo Galileusza. Przy osłabieniu założeń ( dopuszczenie inwersji, co wymaga dołożenia czasoprzestrzeni punktów w nieskończoności) na tej samej drodze dostaje się grupę konformalna,która zachowuje stożek świetlny, a więc elektrodynamika bez cząstek masywnych jest invariantna względem tej szerszej grupy ...". - Ufff... - Ale, według mnie, to nie mechanika. Nawet nie fizyka. A ja, pytając o to jaki jest świat, pytam o jego fizykę.
    Ale w dalszym komentarzu Eine napisał:
      "O teorii względności nie myślmy jako matematycy, tylko jako fizycy ,gdyż w przeciwnym razie ulegniemy szymachizmowi i będziemy śmieszni.
      Transformacje ważne dla fizyki Lorentz nie wyprowadził w ramach algebry abstrakcyjnej ,ani nie był matematykiem.
STW nie jest modelem w teorii grup, to teoria fizyczna a nie matematyczna. Poincare nie jest twórcą teorii względności [podobnie jak Hilbert] mimo, że stworzył jej podwaliny nie wiedząc o tym.
      Matematyk może mieć gdzieś sens wielkości c ,ale jego stanowisko w tej sprawie nie ma żadnego znaczenia dla fizyka. Fizyka zajmuje się zdarzeniami fizycznymi, sygnałami fizycznymi i związkami przyczynowi fizycznymi.. To są żelazne warunki na jej formalizmy.
      Powtórzę: aksjomat o niezmienniczości c jest podstawą STW i jeśli doświadczalnie zostanie obalony [sfalsyfikowany] to dla danego zakresu zjawisk- STW nie będzie prawdziwa."
    Jednym słowem Eine powtórzył moje poglądy. To miłe z jego strony. - I Szymachy nie lubi ... - Oj się dzieje.
     notka z środy, 11 grudnia 2013

środa, 3 kwietnia 2019

32 lata temu STW Einsteina zbudowałem sposobem euklidesowym i myślałem że ją obaliłem - ERRATA!

I w tym błędzie żyłem równe 30 lat. - Dopiero w marcu 2016 roku zrozumiałem że ja ją ocaliłem, bo wyzwoliłem ją z innego sensu i niezdrowego rozsądku. - Naprawdę się z tego cieszę, bo przystępując do szukania w niej zwykłego sensu i zdrowego rozsądku, ani przez chwilę w nią nie zwątpiłem. Dopiero potem ... - Mimo że już wtedy, w roku 1986, wyprowadziłem i opublikowałem ten euklidesowy, wyobrażalny bo dopplerowski wzór na relatywistyczną energię Einsteina,
którego znaczenia nie doceniłem. Dopiero po latach wspomniałem o nim w moim blogu fizyka.blox w notce Dlaczego-nie-wierzę-w-fizykę-Einsteina. Ale jakoś bez entuzjazmu, jakbym jeszcze nie uważał że on jest ikoną mojej fizyki fg.

A teraz postanowiłem ratować moją fizykę. Zacznę od aktualizacji tego bloga, czyniąc go bardziej o fizyce, już o jej interpretacji dopplerowskiej, nie tylko wzoru na energię ale wzorów na wszystkie relatywistyczne paradoksy. Bo one są, naprawdę, fizycznie, o czym zapewniam prawie od 2 lat. A ta cisza jaka zapanowała świadczy o tym, że mi uwierzono.
Ruch obserwatora nie zmienia świata, czasoprzestrzeni, zmienia tylko jego obrazy.

Powoduje to klasyczne zjawisko Dopplera - jego miarą jest współczynnik K.

 
piątek, 26 stycznia 2018, fg2002

piątek, 29 marca 2019

Diagramy Minkowskiego trzeba renormalizować

Przede wszystkim diagramów Minkowskiego nie można skonstruować wzorami STW ani z nich wyprowadzić te wzory - bez hiperboli kalibracyjnej. -

Albo inaczej: Na diagramach Minkowskiego nie można bezpośrednio linijką sprawdzić wyników obliczonych wzorami STW - trzeba odpowiednio pochylić i przeskalować osie. Umożliwia to sztuczny twór zwany hiperbolą kalibracyjną.

30 lat nazad poświęciłem temu tematowi dużo uwagi a teraz mi się nie chce. - Moje ortonormalne diagramy czasoprzestrzenne żadnych "renormalizacji" nie potrzebują.

Powyższe dotyczy co najmniej 3 obiektów - radary A, B oraz echolokalizowany przez nie C. - Zobacz stronę Trzy obiekty i światło. - A o hiperbolach kalibracyjnych jest na przykład w podręczniku Wstęp do fizyki tom 1 , A.K.Wróblewski i J.A.Zakrzewski, w wydaniu II z 1984 roku na str.219. Jest to podręcznik akademicki, ale bardzo dokładny i przystępny.
Diagramy Minkowskiego zaliczam do nieeuklidesowych.
- Euklidesowym jest tylko ten którym Einstein zdefiniował relatywistyczną jednoczesność (tak mu się zdawało). - Lepiej powiedzieć że z którego ja wyprowadziłem jego połówkowe wzory na jego współrzędne pojedynczego zdarzenia. Czyli ten →
 






Do zdefiniowania jednoczesności potrzebne są dwa zdarzenia. Co najmniej.
Jednoczesność zdarzeń a nie jednoczesność jednego zdarzenia.
- Z samym sobą ?

Jednoczesność zdarzeń a nie jednoczesność chwil.
Jednakowe zdarzenia mogą być różne, ale jednoczesne chwile są jedną chwilą. Tą samą.