Cytat z filmu Middletown.
.
ale przede wszystkim - o dopplerowskiej euklidesowej fizyce galileuszowskiej,
w której relatywistyczne paradoksy nie zniekształcają źródła ale obrazy którymi źródła oddziaływają.
A logika to rozum najpłytszy, posiadają go nawet maszyny. A erotyka jest wdziękiem płci.
A ten blog jest wspomnieniem moich bloxów, bo ich już nie ma.
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film-teatr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film-teatr. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 29 grudnia 2019
czwartek, 29 sierpnia 2019
Żałosny film
"Einstein".
Natomiast odczyt prof. Michała Hellera jest rewelacyjny !!!
Gdybym znał go w latach 80-tych, nie przestałbym interesować się fizyką. Bym ją kontynuował - fanatycznie. Ogólną teorię względności. Bo ona też mi się nie podobała - i mi się nie podoba. Pokrzywiona pustka. - Miałem zamiar zająć się także fizyką kwantową, bo ona też mi się nie podobała (i mi się nie podoba) jej numerologia. - To nie fizyka, naukowa.
Natomiast odczyt prof. Michała Hellera jest rewelacyjny !!!
Gdybym znał go w latach 80-tych, nie przestałbym interesować się fizyką. Bym ją kontynuował - fanatycznie. Ogólną teorię względności. Bo ona też mi się nie podobała - i mi się nie podoba. Pokrzywiona pustka. - Miałem zamiar zająć się także fizyką kwantową, bo ona też mi się nie podobała (i mi się nie podoba) jej numerologia. - To nie fizyka, naukowa.
sobota, 17 sierpnia 2019
piątek, 12 lipca 2019
Filmy które warto obejrzeć
"Opowieści Hollywoodu"
https://youtu.be/Pn5M-z8ArEE
Ponieważ 3 lata nie mam telewizora, oglądam filmy w komputerze, w ostatnich dniach. Obejrzałem kilkanaście, a może kilkadziesiąt, w YouTube. Było tam kilka arcydzieł, takich jak powyższe - tutaj podaję do nich linki. - Obiecuję że recenzji nie będę pisał.
"Za czerwonymi drzwiami"
https://youtu.be/r1OYGzyd35w
oraz
"Pieniądze i przyjaciele"
https://youtu.be/eRR_WSntRdg
"Błysk"
https://youtu.be/JrWgi3X_j7w
"Norymberga"
https://youtu.be/5ecJtS2uoTI
"300 mil do nieba"
https://youtu.be/I8o-rxDZpn8
"Nocny recepcjonista" serial cz.1
https://youtu.be/M3f00bbaKwM
. . . dalsze odcinki w YouTube.
"Ernest Shackleton"
https://youtu.be/uRI2kX0GhuY cz. 1
https://youtu.be/GH40pZkm84k cz.2
"Autoportret z kochanką"
https://youtu.be/7A2b79Glu1s
"Wakacje w Acapulco"
https://www.youtube.com/watch?v=5HNailpKwxg
"Iluzje"
https://www.youtube.com/watch?v=eFXS2LaQ5yg
"Tama"
https://www.youtube.com/watch?v=wuqZMMDsDdM
"Ogłoszenie matrymonialne"
https://www.youtube.com/watch?v=spp2xtsfCwY
"Wielka magia"
https://www.youtube.com/watch?v=Epj9cxaB-Eg
"Od czasu, do czasu"
https://www.youtube.com/watch?v=GTjrQDrYCuY
"W poszukiwaniu zgubionego buta"
https://www.youtube.com/watch?v=8FLnvxG8MUs
"Śmieszny staruszek"
https://www.youtube.com/watch?v=DLQ2RoZSNCA
"Diabelskie nasienie"
https://www.youtube.com/watch?v=UQKWIWfHINw
"Napis"
https://www.youtube.com/watch?v=UrnpWI3Q1Tg
"Hitler ostatnie 10 dni"
https://www.youtube.com/watch?v=m0wyivi5tOE
"Bunkier"
https://www.youtube.com/watch?v=Y0Gq7SjpOcc cz.1
https://www.youtube.com/watch?v=pbfhP-wr5Lo cz.2
Natomiast film "Einstein" to żenada, kompromitacja :(( :((
https://www.youtube.com/watch?v=ko7rh9_tV_Q&t=602s
"Dwa światy" - z Morgan Freeman
https://www.youtube.com/watch?v=QQ4rKFJr-j0

"Czarnobyl. Reaktor Strachu" - horror
https://www.youtube.com/watch?v=0-yvHnVAVZk
"Bezpieczna przystań"
https://www.youtube.com/watch?v=vHm_KH9hmGc
"Książę nie z tej bajki"
https://youtu.be/oMqxEiCDmzo
"Sztuczki"
https://youtu.be/W5Jx4QbWJfo
"Lato na Cyprze"
https://youtu.be/fiLysotY22g
"Tajemniczy filantrop"
https://youtu.be/FzGqce1iBM4
Arcymistrzowskie tańce towarzyskie
https://youtu.be/cTfxennz3xU
.
https://youtu.be/Pn5M-z8ArEE
Ponieważ 3 lata nie mam telewizora, oglądam filmy w komputerze, w ostatnich dniach. Obejrzałem kilkanaście, a może kilkadziesiąt, w YouTube. Było tam kilka arcydzieł, takich jak powyższe - tutaj podaję do nich linki. - Obiecuję że recenzji nie będę pisał.
"Za czerwonymi drzwiami"
https://youtu.be/r1OYGzyd35w
![]() |
| Kyra Sedgwick & Kiefer Sutherland |
"Pieniądze i przyjaciele"
https://youtu.be/eRR_WSntRdg
"Błysk"
https://youtu.be/JrWgi3X_j7w
"Norymberga"
https://youtu.be/5ecJtS2uoTI
"300 mil do nieba"
https://youtu.be/I8o-rxDZpn8
"Nocny recepcjonista" serial cz.1
https://youtu.be/M3f00bbaKwM
. . . dalsze odcinki w YouTube.
"Ernest Shackleton"
https://youtu.be/uRI2kX0GhuY cz. 1
https://youtu.be/GH40pZkm84k cz.2
"Autoportret z kochanką"
https://youtu.be/7A2b79Glu1s
"Wakacje w Acapulco"
https://www.youtube.com/watch?v=5HNailpKwxg
"Iluzje"
https://www.youtube.com/watch?v=eFXS2LaQ5yg
"Tama"
https://www.youtube.com/watch?v=wuqZMMDsDdM
"Ogłoszenie matrymonialne"
https://www.youtube.com/watch?v=spp2xtsfCwY
"Wielka magia"
https://www.youtube.com/watch?v=Epj9cxaB-Eg
"Od czasu, do czasu"
https://www.youtube.com/watch?v=GTjrQDrYCuY
"W poszukiwaniu zgubionego buta"
https://www.youtube.com/watch?v=8FLnvxG8MUs
"Śmieszny staruszek"
https://www.youtube.com/watch?v=DLQ2RoZSNCA
"Diabelskie nasienie"
https://www.youtube.com/watch?v=UQKWIWfHINw
"Napis"
https://www.youtube.com/watch?v=UrnpWI3Q1Tg
"Hitler ostatnie 10 dni"
https://www.youtube.com/watch?v=m0wyivi5tOE
"Bunkier"
https://www.youtube.com/watch?v=Y0Gq7SjpOcc cz.1
https://www.youtube.com/watch?v=pbfhP-wr5Lo cz.2
Natomiast film "Einstein" to żenada, kompromitacja :(( :((
https://www.youtube.com/watch?v=ko7rh9_tV_Q&t=602s
"Dwa światy" - z Morgan Freeman
https://www.youtube.com/watch?v=QQ4rKFJr-j0

"Czarnobyl. Reaktor Strachu" - horror
https://www.youtube.com/watch?v=0-yvHnVAVZk
"Bezpieczna przystań"
https://www.youtube.com/watch?v=vHm_KH9hmGc
"Książę nie z tej bajki"
https://youtu.be/oMqxEiCDmzo
"Sztuczki"
https://youtu.be/W5Jx4QbWJfo
"Lato na Cyprze"
https://youtu.be/fiLysotY22g
"Tajemniczy filantrop"
https://youtu.be/FzGqce1iBM4
Arcymistrzowskie tańce towarzyskie
https://youtu.be/cTfxennz3xU
.
wtorek, 4 czerwca 2019
Film fabularny CZARNOBYL cztery dni w kwietniu
Jest w YouTube. - Każdy powinien go obejrzeć, na wszelki wypadek. - To polski, bardzo interesujący pouczający film. - Fabularny ale dokumentalny - aktorzy kreują prawdziwe osoby, historyczne, i noszą ich prawdziwe nazwiska.
wtorek, 16 kwietnia 2019
Thomas Edison - film z roku 1940
To chyba on, film który zmienił moje życie - mnie. - Ale pamiętam jak dziś - on miał tytuł THOMAS EDISON a nie Młody Edison. - Pamiętam to H. - Thomas.
Przypuszczam że widziałem go w roku 1946 albo 47, że miałem wtedy 11 lat i że jeszcze nie wybuchła Zimna Wojna, bo mieszkałem wtedy na ulicy Franklina Delano Roosvelta. To był prawdopodobnie jeden z ostatnich amerykańskich filmów jakie w dzieciństwie widziałem, bo wkrótce nazwę ulicy zmieniono na Stanisława Moniuszki i zakazano wyświetlania „imperialistycznych” filmów. - Pamiętam niektóre sceny - jak „morsem” nadawanym z parowozu Thomas uratował pociąg jadący z naprzeciwka (zatrzymał się on oczywiście w ostatniej chwili, tuż tuż przed zerwanym mostem). I jak lampami naftowymi oświetlił tak „pole operacyjne”, że lekarz mógł operować mamę Thomasa. - Alfabet Morse'a i lampy Łukaszewicza wprowadzano właśnie wtedy, w dzieciństwie Edisona - żarówek jeszcze nie było.
Dzięki temu filmowi nauczyciel przestał mnie bić za nieznajomość tabliczki mnożenia, bo moja przemiana polegała także na tym, że polubiłem, bo zacząłem rozumieć, matematykę. I, przede wszystkim, elektrotechnikę - ona stała się moim hobby (a może pasją). - Może twoje dziecko ma teraz 11 lat?
Takie jest moje dzisiejsze łykendowe wspomnienie. O moim wielkim przeżyciu. - Pamiętam, że po wyjściu z kina popędziłem do domu, wzruszony, oszołomiony, i natychmiast wyciągnąłem spod leżanki (sofy) karton z elektrycznymi klamotami ojca i natychmiast zbudowałem mikrofon z „węgielków” stosowanych w odgromnikach w centralach telefonicznych (w protektorach, na krosie - ojciec był telefonistą). To był mój wielki eksperyment, najważniejszy, mój pierwszy obwód elektryczny, zbudowany według obrazka (schematu) z mojego szkolnego podręcznika fizyki, której uczył mnie nauczyciel „z za Buga”, który bił mnie także za to, że byłem „z Centrali”. - Gdy wchodził do klasy to wyganiał mnie z niej, przed rozpoczęciem lekcji fizyki. - A przez ten obwód słuchałem tikania zegarka - prąd płynął z mikrofonu do słuchawki. A może z baterii ... (mikrofon był węglowy - to też wynalazek Edisona). - Pamiętam nazwisko tego nauczyciela - bardzo źle go wspominam.
Ale wkrótce miałem wspaniałą nauczycielkę matematyki (i chyba fizyki). I już nigdy matematyki nie uczyli mnie źli matematycy, tylko wspaniali ludzie i matematycy. - Natomiast z fizyki, po skończeniu szkoły powszechnej (podstawowej) nie miałem w ogóle nauczyciela - dopiero na studiach fizyki (bardzo krótkich). Bo w „zawodówce” nie uczono nas fizyki z braku nauczyciela - na świadectwie wpisano mi, za nic, stopień dostateczny, który potem przepisano do świadectwa w technikum, bo fizyka w technikum była w pierwszej klasie a ja, jako że po zawodówce, zacząłem technikum od drugiej klasy, po zdaniu egzaminu sprawdzającego. - Zdałem go nadzwyczajnie, o czym wkrótce się dowiedziałem, bo nauczycielka przy mnie powiedziała o tym mojej mamie, wezwanej do szkoły z powodów jakichś kłopotów wychowawczych. Ale może jeszcze nie za rozbój (trenowałem wtedy boks). Może z powodu nauczyciela elektroniki, który podpadł mi najwcześniej, bo w pierwszym dniu rozpoczęcia mojej technikowej nauki nie spodobało mu się, że śpiewałem najgłośniej, gdy całą klasą żeśmy się nudzili, bo on bardzo spóźnił się na naszą pierwszą lekcję. - Ale to są wspomnienia mniej ważne.
Thomas Alfa Edison
„Gdy miał 7 lat jego rodzina przeniosła się do miasteczka Port Huron nad jeziorem Huron. Niedługo potem Edison zaraził się szkarlatyną i poważnie zachorował. Chłopiec zaczął uczęszczać do szkoły mając 8 lat. Lubił zdobywać wiedzę na własną rękę, a w szkole nauczyciel starał się wpoić mu na siłę wiadomości, których mimo obawy przed chłostą nie potrafił zapamiętać. Dociekliwe pytania, które zwykle zadawał, wywoływały tylko gniew nauczyciela. Stał się najgorszym uczniem w klasie i po trzech miesiącach usłyszał, jak nauczyciel mówił o nim niezbyt dobre rzeczy. Zły na nauczyciela wybiegł ze szkoły i nie chciał do niej wrócić. [...] W wieku dziewięciu lat przeczytał książkę, w której były opisane proste eksperymenty. Był tak zafascynowany jej treścią, że wykonał wszystkie eksperymenty w niej opisane. Później urządził w swoim pokoju małe laboratorium i zaczął wymyślać własne, wykorzystując dostępne składniki. [...]
W wieku 10 lat stał się miejscowym ekspertem od telegrafu uruchamiając samodzielnie urządzenie telegraficzne na stacji kolejowej w swoim miasteczku. W tym samym czasie został też wyrzucony z miejscowej szkoły podstawowej, gdyż zdaniem nauczyciela zadawał za dużo pytań i odmawiał wykonywania wielu prac domowych, które sam uznał za zbędną stratę czasu. Od tego czasu Thomas uczył się już wyłącznie sam i nigdy nie uczęszczał już do żadnej "oficjalnej" szkoły. Jego edukacją zajął się osobiście ojciec, który był komiwojażerem i zabierał syna na wspólne trasy objazdowe po USA i Kanadzie.” Wikipedia - Przeczytaj koniecznie.
Nie wiedziałem, że był do mnie podobny. - Ja też miałem własne laboratorium, wielopokojowe - wtedy było wiele pustostanów, Ziemie Odzyskane nie były jeszcze zasiedlone. - I też skonstruowałem telegraf Morse'a, piszący, jednodrutowy, bardzo zawodny bo nie wpadłem na pomysł by zastosować dźwigienkę z rysikiem.
Ale pamiętam, że mniej więcej w tym czasie nie umiałem podłączyć dzwonka elektrycznego, nie miałem pomysłu, dopiero ojciec mi pokazał. - Zrewanżowałem mu się po latach, gdy spytał mnie jak podłączyłem wyłączniki (schodowe), że w dwóch miejscach można było zapalać i gasić jedną żarówkę (ogólnie - jednocześnie wszystkie). - A ja już umiałem instalować jeszcze przełączniki pośrednie, dzięki którym można było zapalać i gasić z wielu miejsc (pięter). - Automatów schodowych jeszcze nie stosowano powszechnie, drogie były. - Ale ja to umiałem już w szkole zawodowej - w ramach zajęć praktycznych oświetliłem tak piętra pobliskiego muzeum (w Nowej Soli). Sam, bezbłędnie, bez pomocy „na drugim końcu”.
Ojciec wtedy był już staruszkiem i zdziwiłem się, że w mig zrozumiał schemat jaki mu narysowałem. A nawet dwa, bo problem ten można rozwiązać na dwa sposoby. - Prawdopodobnie tę sprawność po ojcu odziedziczyłem. - Ojciec jasność umysłu zachował do śmierci, czyli do 94 roku życia.
PS. - Koniecznie obejrzyj dokumentalny film Thomas Edison CUDOWNE WYNALAZKI.
Przypuszczam że widziałem go w roku 1946 albo 47, że miałem wtedy 11 lat i że jeszcze nie wybuchła Zimna Wojna, bo mieszkałem wtedy na ulicy Franklina Delano Roosvelta. To był prawdopodobnie jeden z ostatnich amerykańskich filmów jakie w dzieciństwie widziałem, bo wkrótce nazwę ulicy zmieniono na Stanisława Moniuszki i zakazano wyświetlania „imperialistycznych” filmów. - Pamiętam niektóre sceny - jak „morsem” nadawanym z parowozu Thomas uratował pociąg jadący z naprzeciwka (zatrzymał się on oczywiście w ostatniej chwili, tuż tuż przed zerwanym mostem). I jak lampami naftowymi oświetlił tak „pole operacyjne”, że lekarz mógł operować mamę Thomasa. - Alfabet Morse'a i lampy Łukaszewicza wprowadzano właśnie wtedy, w dzieciństwie Edisona - żarówek jeszcze nie było.
Dzięki temu filmowi nauczyciel przestał mnie bić za nieznajomość tabliczki mnożenia, bo moja przemiana polegała także na tym, że polubiłem, bo zacząłem rozumieć, matematykę. I, przede wszystkim, elektrotechnikę - ona stała się moim hobby (a może pasją). - Może twoje dziecko ma teraz 11 lat?
Takie jest moje dzisiejsze łykendowe wspomnienie. O moim wielkim przeżyciu. - Pamiętam, że po wyjściu z kina popędziłem do domu, wzruszony, oszołomiony, i natychmiast wyciągnąłem spod leżanki (sofy) karton z elektrycznymi klamotami ojca i natychmiast zbudowałem mikrofon z „węgielków” stosowanych w odgromnikach w centralach telefonicznych (w protektorach, na krosie - ojciec był telefonistą). To był mój wielki eksperyment, najważniejszy, mój pierwszy obwód elektryczny, zbudowany według obrazka (schematu) z mojego szkolnego podręcznika fizyki, której uczył mnie nauczyciel „z za Buga”, który bił mnie także za to, że byłem „z Centrali”. - Gdy wchodził do klasy to wyganiał mnie z niej, przed rozpoczęciem lekcji fizyki. - A przez ten obwód słuchałem tikania zegarka - prąd płynął z mikrofonu do słuchawki. A może z baterii ... (mikrofon był węglowy - to też wynalazek Edisona). - Pamiętam nazwisko tego nauczyciela - bardzo źle go wspominam.
Ale wkrótce miałem wspaniałą nauczycielkę matematyki (i chyba fizyki). I już nigdy matematyki nie uczyli mnie źli matematycy, tylko wspaniali ludzie i matematycy. - Natomiast z fizyki, po skończeniu szkoły powszechnej (podstawowej) nie miałem w ogóle nauczyciela - dopiero na studiach fizyki (bardzo krótkich). Bo w „zawodówce” nie uczono nas fizyki z braku nauczyciela - na świadectwie wpisano mi, za nic, stopień dostateczny, który potem przepisano do świadectwa w technikum, bo fizyka w technikum była w pierwszej klasie a ja, jako że po zawodówce, zacząłem technikum od drugiej klasy, po zdaniu egzaminu sprawdzającego. - Zdałem go nadzwyczajnie, o czym wkrótce się dowiedziałem, bo nauczycielka przy mnie powiedziała o tym mojej mamie, wezwanej do szkoły z powodów jakichś kłopotów wychowawczych. Ale może jeszcze nie za rozbój (trenowałem wtedy boks). Może z powodu nauczyciela elektroniki, który podpadł mi najwcześniej, bo w pierwszym dniu rozpoczęcia mojej technikowej nauki nie spodobało mu się, że śpiewałem najgłośniej, gdy całą klasą żeśmy się nudzili, bo on bardzo spóźnił się na naszą pierwszą lekcję. - Ale to są wspomnienia mniej ważne.
Thomas Alfa Edison
„Gdy miał 7 lat jego rodzina przeniosła się do miasteczka Port Huron nad jeziorem Huron. Niedługo potem Edison zaraził się szkarlatyną i poważnie zachorował. Chłopiec zaczął uczęszczać do szkoły mając 8 lat. Lubił zdobywać wiedzę na własną rękę, a w szkole nauczyciel starał się wpoić mu na siłę wiadomości, których mimo obawy przed chłostą nie potrafił zapamiętać. Dociekliwe pytania, które zwykle zadawał, wywoływały tylko gniew nauczyciela. Stał się najgorszym uczniem w klasie i po trzech miesiącach usłyszał, jak nauczyciel mówił o nim niezbyt dobre rzeczy. Zły na nauczyciela wybiegł ze szkoły i nie chciał do niej wrócić. [...] W wieku dziewięciu lat przeczytał książkę, w której były opisane proste eksperymenty. Był tak zafascynowany jej treścią, że wykonał wszystkie eksperymenty w niej opisane. Później urządził w swoim pokoju małe laboratorium i zaczął wymyślać własne, wykorzystując dostępne składniki. [...]
W wieku 10 lat stał się miejscowym ekspertem od telegrafu uruchamiając samodzielnie urządzenie telegraficzne na stacji kolejowej w swoim miasteczku. W tym samym czasie został też wyrzucony z miejscowej szkoły podstawowej, gdyż zdaniem nauczyciela zadawał za dużo pytań i odmawiał wykonywania wielu prac domowych, które sam uznał za zbędną stratę czasu. Od tego czasu Thomas uczył się już wyłącznie sam i nigdy nie uczęszczał już do żadnej "oficjalnej" szkoły. Jego edukacją zajął się osobiście ojciec, który był komiwojażerem i zabierał syna na wspólne trasy objazdowe po USA i Kanadzie.” Wikipedia - Przeczytaj koniecznie.
Nie wiedziałem, że był do mnie podobny. - Ja też miałem własne laboratorium, wielopokojowe - wtedy było wiele pustostanów, Ziemie Odzyskane nie były jeszcze zasiedlone. - I też skonstruowałem telegraf Morse'a, piszący, jednodrutowy, bardzo zawodny bo nie wpadłem na pomysł by zastosować dźwigienkę z rysikiem.
Ale pamiętam, że mniej więcej w tym czasie nie umiałem podłączyć dzwonka elektrycznego, nie miałem pomysłu, dopiero ojciec mi pokazał. - Zrewanżowałem mu się po latach, gdy spytał mnie jak podłączyłem wyłączniki (schodowe), że w dwóch miejscach można było zapalać i gasić jedną żarówkę (ogólnie - jednocześnie wszystkie). - A ja już umiałem instalować jeszcze przełączniki pośrednie, dzięki którym można było zapalać i gasić z wielu miejsc (pięter). - Automatów schodowych jeszcze nie stosowano powszechnie, drogie były. - Ale ja to umiałem już w szkole zawodowej - w ramach zajęć praktycznych oświetliłem tak piętra pobliskiego muzeum (w Nowej Soli). Sam, bezbłędnie, bez pomocy „na drugim końcu”.
Ojciec wtedy był już staruszkiem i zdziwiłem się, że w mig zrozumiał schemat jaki mu narysowałem. A nawet dwa, bo problem ten można rozwiązać na dwa sposoby. - Prawdopodobnie tę sprawność po ojcu odziedziczyłem. - Ojciec jasność umysłu zachował do śmierci, czyli do 94 roku życia.
PS. - Koniecznie obejrzyj dokumentalny film Thomas Edison CUDOWNE WYNALAZKI.
Czytam KRONIKĘ ELEKTRYCZNOŚCI Wejtkowa
napisałem 06 sierpnia 2009. - To naprawdę bardzo sympatyczna książka [31]. - Jeśli twoje dziecko nie ma żadnych zainteresowań, a tym bardziej gdy zaczyna interesować je elektryczność, kup mu tę książkę. Zdobądź. - Mnie stworzył amerykański film THOMAS EDISON, ale ręczę że ta radziecka książka też to potrafi. Mnie ona wiodła po fascynującej ścieżce rozpoczętej tym filmem, do drogi do rozumu. - Może ocali twoje dziecko, odciągnie je od gier komputerowych, które mają taki wpływ na rozwój mózgu jak studia w polskich prywatnych uczelniach.Ręczę, że i ty z wielkim zainteresowaniem przeczytasz tę książkę. I z wielkim pożytkiem. Bo to wspaniała, naprawdę sympatyczna opowieść o nauce i uczonych, doskonałe dopełnienie historii nauki, bardzo humanistycznie wyłożone. - Gdy ją przeczytasz, zechcesz być naukowcem a mimo to nie przestaniesz wierszy pisać (Łomonosow swe traktaty pisał wierszem bardzo lichym ...).
PS. - Druga książka którą zapamiętałem - dosłownie druga, zaraz po tej Kronice - jest książka TY I ELEKTRYCZNOŚĆ, E.Rhein, też z roku 1949, stron 544. Ale jej nie mam, więc nie wiem czy się nie zestarzała. - Ale chyba nie, bo z niej pochodzi na przykład ta śmieszna anegdotka o cesarzu i inżynierze oprowadzającym go po fabryce kabli (o wierceniu tych maleńkich otworków, którymi prąd w drutach płynie). - To ta książka nauczyła mnie dowcipnie (!) pisać. To znaczy nie przesadzać z dowcipami, na przykład tak jak niektórzy autorzy książek z serii "tylko dla idiotów" ("nie tylko dla orłów") - w książkach technicznych i naukowych uchodzą tylko dowcipy uzupełniające wiedzę na zadany temat. Inne w nich dowcipy, nawet dowcipne, są, także literacko, prymitywnym ględzeniem. Czyli nie są dopuszczalne.
PS1. - Wszelkie wątpliwości odnośnie książki drugiej rozwiewa ten oto fragment artykułu o prof. Adamie Żuchowskim:
"Początkowo nie zdradzał większego zainteresowania techniką, a jego duża wrażliwość na piękno otaczającego świata oraz zamiłowanie do literatury i sztuki kazały sądzić, że następnym etapem będą studia humanistyczne. Stało się jednak inaczej. Po jakiejś serii doświadczeń demonstrowanych na lekcji fizyki Profesor sam zaczął eksperymentować w pracowni na domowym strychu. Była też książka Rheina „Ty i elektryczność” kupiona w czasie wakacyjnej, rowerowej wycieczki do Rzeszowa. Znakomita książka dla młodego pasjonata – jak twierdzi Profesor – i szkoda że nie jest wznawiana, bo mimo upływu ponad pół wieku nie straciła na aktualności."
To prawie i o mnie. - Ja co prawda mojej pracowni nie urządziłem na strychu, ale na drugim piętrze - zająłem na nią całe kilkupokojowe mieszkanie. Wtedy pustostanów było pełno, w latach 1940/50 na Ziemiach Odzyskanych. - I ja, dla odmiany, wymyśliłem jednodrutowy telegraf Morse'a - jeden drut i ziemia. Ale ja wtedy chodziłem dopiero do szkoły powszechnej (podstawowej).
I też co pewien czas tę książkę sobie przypominam i też bardzo się dziwię, że nie jest wznawiana. - KRONIKA ELEKTRYCZNOŚCI oraz TY I ELEKTRYCZNOŚĆ powinny być młodzieżowym kanonem. Powinny być w każdej szkole, księgarni i bibliotece. I w Internecie, darmo.
I też co pewien czas tę książkę sobie przypominam i też bardzo się dziwię, że nie jest wznawiana. - KRONIKA ELEKTRYCZNOŚCI oraz TY I ELEKTRYCZNOŚĆ powinny być młodzieżowym kanonem. Powinny być w każdej szkole, księgarni i bibliotece. I w Internecie, darmo.
Thomas Edison
"ZABÓJSTWO ROGERA ACROYDA" Agaty Christie czytałem krótko po wojnie, w latach 40-tych, czyli w wieku chłopięcym, i byłem nią zauroczony, a zakończeniem oszołomiony. A wtedy czytałem inne książki, na przykład "KRONIKA ELEKTRYCZNOŚCI" i "TY I ELEKTRYCZNOŚĆ", czyli byłem już po filmie "THOMAS EDISON". I zaraz po tej książce, dosłownie, jako następne, przeczytałem jednym tchem "ZBRODNIĘ SYLWESTRA BONNARD" i "WYSPĘ PINGWINÓW" Anatole'a France'a. Zachwyciłem się nimi tak jak tymi o elektryczności. - Naprawdę to pamiętam. Tak dokładnie jak to najbardziej możliwe. - Prawdopodobnie wtedy przestałem żyć tylko elektrycznością.
Ale także wtedy, a może rok lub dwa później, przeczytałem HRABIĘ MONTE CHRISTO. I uważam, że nie mam się czego wstydzić. - Mercedes i Edmunda Dantes zapamiętałem na całe życie, z imienia i nazwiska. Ich historię bardzo przeżyłem. - Zapamiętałem także jej końcową sentencję: Całą mądrością życia jest czekać i mieć nadzieję. - Od kilkudziesięciu lat się z nią nie zgadzam, a na domiar złego później nigdy nie udało mi się jej w tej książce znaleźć.
Ale teraz mi się zdawało, że "ZBRODNIĘ SYLWESTRA BONNARD" napisał Romain Rolland. Może dlatego, że wtedy przeczytałem także "COLAS BREUGNON" (teraz zdawało mi się, że Nicolas a nie Colas). I wydawało mi się, że Anatol France był Amerykaninem. - Pamięć jednak jest zawodna.
To napisałem 5 lat temu.
Gdy oglądałem film "Thomas Edison" miałem 11 a może 12 lat, a te książki "Ty i elektryczność" oraz "Kronika elektryczności" czytałem rok lub dwa później. - Może teraz któryś mój tekst, albo któreś moje zdanie, zainspiruje jakiegoś młodego człowieka tak jak mnie wtedy ten film. Który, i te książki, zapamiętałem na całe życie, i teraz wspominam jako wdzięczny staruszek. - Może kiedyś ktoś będzie mi wdzięczny.
Lubię tych którym nie wystarczają funkcje wejścia-wyjścia, którzy chcą - muszą! - wiedzieć co jest w środku. A nie lubię tych którzy uważają że nie ma tego czego oni nie rozumieją, nie potrafią zobaczyć. Na przykład eteru. Że wystarczy nazwać go inaczej, by go nie było. Na przykład polem, albo cząstkami wirtualnymi czy ciemną materią. Którzy z tego że wiatr nie wieje wnioskują że powietrza nie ma.
- Czy balonistce wieje wiatr, który jej balon unosi? Czy rozwiewa jej włosy? Czy ona wiatr czuje?
Ale także wtedy, a może rok lub dwa później, przeczytałem HRABIĘ MONTE CHRISTO. I uważam, że nie mam się czego wstydzić. - Mercedes i Edmunda Dantes zapamiętałem na całe życie, z imienia i nazwiska. Ich historię bardzo przeżyłem. - Zapamiętałem także jej końcową sentencję: Całą mądrością życia jest czekać i mieć nadzieję. - Od kilkudziesięciu lat się z nią nie zgadzam, a na domiar złego później nigdy nie udało mi się jej w tej książce znaleźć.
Ale teraz mi się zdawało, że "ZBRODNIĘ SYLWESTRA BONNARD" napisał Romain Rolland. Może dlatego, że wtedy przeczytałem także "COLAS BREUGNON" (teraz zdawało mi się, że Nicolas a nie Colas). I wydawało mi się, że Anatol France był Amerykaninem. - Pamięć jednak jest zawodna.
To napisałem 5 lat temu.
Gdy oglądałem film "Thomas Edison" miałem 11 a może 12 lat, a te książki "Ty i elektryczność" oraz "Kronika elektryczności" czytałem rok lub dwa później. - Może teraz któryś mój tekst, albo któreś moje zdanie, zainspiruje jakiegoś młodego człowieka tak jak mnie wtedy ten film. Który, i te książki, zapamiętałem na całe życie, i teraz wspominam jako wdzięczny staruszek. - Może kiedyś ktoś będzie mi wdzięczny.
Lubię tych którym nie wystarczają funkcje wejścia-wyjścia, którzy chcą - muszą! - wiedzieć co jest w środku. A nie lubię tych którzy uważają że nie ma tego czego oni nie rozumieją, nie potrafią zobaczyć. Na przykład eteru. Że wystarczy nazwać go inaczej, by go nie było. Na przykład polem, albo cząstkami wirtualnymi czy ciemną materią. Którzy z tego że wiatr nie wieje wnioskują że powietrza nie ma.
- Czy balonistce wieje wiatr, który jej balon unosi? Czy rozwiewa jej włosy? Czy ona wiatr czuje?
Vicky Cristina Barcelona - filmowe arcydzieło
Woody Allen zrobił różne filmy, i ten - genialny. - Film dla dorosłych. I na pewno nie jest to komedia romantyczna.
Wyjątkowe dialogi. W zasadzie same dialogi, audio, ale pogłębiane ledwo zauważalnym, pozornie banalnym grymasem, wizją. - Tego filmu nie można opowiedzieć bo on naprawdę jest niezwykły. Ale warto przeczytać to co inni już o nim napisali, na przykład. - Według mnie to filozoficzna dysputa o życiu, zawoalowana ironiczną narracją. Tylko dzięki niej można mówić że to komediodramat, bez niej byłby to dramat. Byłby to film o rozpaczy. - Jeden Oscar to naprawdę za mało.
Jeśli znów się pojawi, to na pewno znów go obejrzę, z niemalejącą fascynacją. Muszę wszystko zrozumieć i wyrazić w kilku słowach.
Woody Allen zachwycił - według mnie to najlepszy jego film, bez tej gonitwy którą w innych filmach dowartościowuje banały. A w tym filmie jest normalne tempo które zachowują dojrzali artyści, bo mają już tyle odwagi. Nastrój jest zgodny z treścią i narracją. To film dokładny i prawdziwy. Drobiazgi są prawdziwymi problemami, czynią życie wewnętrznie sprzeczne. To bardzo ważny film, naprawdę wyjątkowy. Ironia w nim delikatna, nie do głośnego śmiechu.
Do mojego nastroju pasuje śpiew Dianne Reeves, i towaszysząca jej muzyka. Wzruszenie podtrzymuje. - To jeszcze większa niespodzianka, bo nie znałem tej kobiety.
Wyjątkowe dialogi. W zasadzie same dialogi, audio, ale pogłębiane ledwo zauważalnym, pozornie banalnym grymasem, wizją. - Tego filmu nie można opowiedzieć bo on naprawdę jest niezwykły. Ale warto przeczytać to co inni już o nim napisali, na przykład. - Według mnie to filozoficzna dysputa o życiu, zawoalowana ironiczną narracją. Tylko dzięki niej można mówić że to komediodramat, bez niej byłby to dramat. Byłby to film o rozpaczy. - Jeden Oscar to naprawdę za mało.
Jeśli znów się pojawi, to na pewno znów go obejrzę, z niemalejącą fascynacją. Muszę wszystko zrozumieć i wyrazić w kilku słowach.
Woody Allen zachwycił - według mnie to najlepszy jego film, bez tej gonitwy którą w innych filmach dowartościowuje banały. A w tym filmie jest normalne tempo które zachowują dojrzali artyści, bo mają już tyle odwagi. Nastrój jest zgodny z treścią i narracją. To film dokładny i prawdziwy. Drobiazgi są prawdziwymi problemami, czynią życie wewnętrznie sprzeczne. To bardzo ważny film, naprawdę wyjątkowy. Ironia w nim delikatna, nie do głośnego śmiechu.
Do mojego nastroju pasuje śpiew Dianne Reeves, i towaszysząca jej muzyka. Wzruszenie podtrzymuje. - To jeszcze większa niespodzianka, bo nie znałem tej kobiety.
Tokijska opowieść - bardzo smutny film
- bardzo szczery
Film starego mistrza. Arcydzieło.
Czy dzieci zawsze są gorsze od rodziców?
Czy winni tego są rodzice, czy taka jest kolej rzeczy?
Oglądałem go 3 lata temu.
Czy winni tego są rodzice, czy taka jest kolej rzeczy?
Oglądałem go 3 lata temu.
Ale najwięcej pochlebnych słów poświęciłem wtedy filmowi Vicky Cristina Barcelona
- to też arcydzieło.
piątek, 12 kwietnia 2019
Tak patrzy moja kochana aktorka Jenny Agutter
![]() |
| kliknij obrazek |
„W moje serce uderza wiatr- Kto to napisał ? - I kto przetłumaczył?
z dalekich miejsc wiejący.
Czym są te niebieskie
we wspomnieniach wzgórza?”
WALKABOUT. - To australijskie arcydzieło. Film nasycony subtelną erotyką. I ta muzyka, a zwłaszcza śpiew, jego cudowny poetycki tekst - to naprawdę arcydzieło. A ta dziewczyna jest genialną aktorką. I efekty dźwiękowe. I inne. Zbudowane talentem a nie techniką. - Ten film nie ma słabego punktu. Nawet przeciętnego.
Bardzo mądry a mimo to dziwnie optymistyczny film.
Już wiem kto napisał te cudowne słowa
Oto wszystkie komentarze tam napisane:
Ale ja już będę spokojniejszy.
__________________________________________________
Alfred Edward Housman (1959-1936) - angielski poeta. Umierał gdy ja się rodziłem.
- W A L K A B O U T - obejrz film - po angielsku. - A zwłaszcza to.
muzyka śpiew - kompozytor John Barry - o muzyce
Into my heart an air that kills
From yon far country blows:
What are those blue remembered hills,
What spires, what farms are those?
That is the land of lost content,
I see it shining plain,
The happy highways where I went
And cannot come again.
From yon far country blows:
What are those blue remembered hills,
What spires, what farms are those?
That is the land of lost content,
I see it shining plain,
The happy highways where I went
And cannot come again.
Napisał to A.E. Housman. - Dowiedziałem się o tym ze strony o filmie Walkabout. Z komentarza gnomen'a.
Oto wszystkie komentarze tam napisane:
- Jenny Agutter
tak piękna kobieta w tak niezwykłym rozkwicie swej urody (nimfetka!) zdarza się w kinie raz na 10 lat!!!!
niniwa1974
- Wiersz A.E. Housmana z końca filmu
Into my heart an air that kills From yon far country blows: What are those blue remembered hills, What ...
gnomen
- Tak, tak, tak!
Film, do którego warto z pewnością wracać i który warto kontemplować.
Pokazuje pewne odwieczne pragnienie zagubienia się w naturze, z ... czytaj dalej
diego88
- Dzieło kontemplacyjne...
Parafrazując słowa antropologa kultury Bronisława Malinowskiego: „Człowiek obce kultury poznawać powinien nie tyle po to by ... czytaj dalej
bonusx
- NIezwykły... Niestety ludzie tak zwanej cywilizacji potrafią dać tyle Oskarów tylko filmom z takimi efektami specjalnymi jak Tytanic, historii o księżniczce i jej męskim kopciuszku a taki film, ujmujący film, pozostaje bez odzewu ...
arthor44
Ale ja już będę spokojniejszy.
__________________________________________________
Alfred Edward Housman (1959-1936) - angielski poeta. Umierał gdy ja się rodziłem.
- W A L K A B O U T - obejrz film - po angielsku. - A zwłaszcza to.
muzyka śpiew - kompozytor John Barry - o muzyce
środa, 23 maja 2012, fg2002
======================================================================Potem kilka godzin oglądałem dokumenty o tym filmie, mówione po angielsku, nie rozumiałem ani słowa, ale słuchałem z wielkim zainteresowaniem. Ze wzruszeniem.
Dzisiaj mi tego trzeba.
Ten film jest cały w YouTube ale po angielsku.
wtorek, 2 kwietnia 2019
DZIEWCZĘTA Z NOWOLIPEK
w reżyserii Barbary Sass
Uwaga, to kopia starej notki.
Nie wiem dlaczego znów to powtarzają - przecież Stanisław Wohl zrobił lepszy film. O wiele lepszy. I grały w nim lepsze aktorki, bo Emilia Krakowska, Elżbieta Kępińska, Zofia Kucówna i Ewa Wiśniewska. - Ja tę wersję pamiętam.
Może dlatego, że to nie był film? - Wohl wyreżyserował przedstawienie teatralne, które Barbara Borys-Damięcka zamieniła w niezapomniany spektakl telewizyiny. - Może nie ma jego kopii? - Obejrzę więc to co dzisiaj oferuje tvp2, czyli wersję Barbary Sass. A może nie, bo to ma być dopiero o 3:45 czyli jutro. - Teraz tvp2 pokazuje gwiezdne wojny, a ja czegoś takiego nie oglądam. - Może 60 lat temu ...
Z przyjemnością bym obejrzał CWAŁ Zanussiego, ale już tyyyle razy go widziałem (zawsze z przyjemnością) - ostatnio wczoraj. - Dzisiaj będzie o 21:30 w TVP Historia.
Wobec tego dzisiaj na pewno obejrzę film ZATAŃCZ ZE MNĄ w TNV o 21:45 z Jennifer Lopez i - co najważniejsze - z Susan Sarandon!
A 10 czerwca w TVN7 (zdaje się się, że mam ten kanał) będzie film Czarownice z Eastwick, z Cher i Sarandon. - Jack Nicholson gra główną rolę męską, ale zdaje mi się, że tym razem nie wypadł najlepiej. - Ale może się mylę, bo ten film widziałem naprawdę wieki temu, i pamiętam tylko że obie panie zagrały rewelacyjnie, dzięki czemu film też jest taki. Czyli polecam.
Wszystkie te filmy już widziałem, ale chętnie sobie je przypomnę. - Nie lubię nowości, bo nie wierzę współczesnym recenzentom - to handlarze. - Ale Konrad J. Zarębski wygląda wiarygodnie. Te jego krótkie komentarze, nie zawsze pochlebne, a czasem miażdżąco krytyczne.
PS. - Nie, ja tego filmu nie widziałem. Pierwszy raz widzę takie tańce. Nie wiedziałem, że w tańcu aż tak można być sobą. W życiu to nie jest możliwe. - Nie wiedziałem też, że Jennifer Lopez jest aż taką artystką. - Wspaniały film.
Nie, w aż takich tańcach nie jest się sobą - jest się lepszy.
Nie wiem dlaczego znów to powtarzają - przecież Stanisław Wohl zrobił lepszy film. O wiele lepszy. I grały w nim lepsze aktorki, bo Emilia Krakowska, Elżbieta Kępińska, Zofia Kucówna i Ewa Wiśniewska. - Ja tę wersję pamiętam.
Może dlatego, że to nie był film? - Wohl wyreżyserował przedstawienie teatralne, które Barbara Borys-Damięcka zamieniła w niezapomniany spektakl telewizyiny. - Może nie ma jego kopii? - Obejrzę więc to co dzisiaj oferuje tvp2, czyli wersję Barbary Sass. A może nie, bo to ma być dopiero o 3:45 czyli jutro. - Teraz tvp2 pokazuje gwiezdne wojny, a ja czegoś takiego nie oglądam. - Może 60 lat temu ...
Z przyjemnością bym obejrzał CWAŁ Zanussiego, ale już tyyyle razy go widziałem (zawsze z przyjemnością) - ostatnio wczoraj. - Dzisiaj będzie o 21:30 w TVP Historia.
Wobec tego dzisiaj na pewno obejrzę film ZATAŃCZ ZE MNĄ w TNV o 21:45 z Jennifer Lopez i - co najważniejsze - z Susan Sarandon!
A 10 czerwca w TVN7 (zdaje się się, że mam ten kanał) będzie film Czarownice z Eastwick, z Cher i Sarandon. - Jack Nicholson gra główną rolę męską, ale zdaje mi się, że tym razem nie wypadł najlepiej. - Ale może się mylę, bo ten film widziałem naprawdę wieki temu, i pamiętam tylko że obie panie zagrały rewelacyjnie, dzięki czemu film też jest taki. Czyli polecam.
Wszystkie te filmy już widziałem, ale chętnie sobie je przypomnę. - Nie lubię nowości, bo nie wierzę współczesnym recenzentom - to handlarze. - Ale Konrad J. Zarębski wygląda wiarygodnie. Te jego krótkie komentarze, nie zawsze pochlebne, a czasem miażdżąco krytyczne.
PS. - Nie, ja tego filmu nie widziałem. Pierwszy raz widzę takie tańce. Nie wiedziałem, że w tańcu aż tak można być sobą. W życiu to nie jest możliwe. - Nie wiedziałem też, że Jennifer Lopez jest aż taką artystką. - Wspaniały film.
Nie, w aż takich tańcach nie jest się sobą - jest się lepszy.
niedziela, 05 czerwca 2011, fg2002
DZIEWCZĘTA Z NOWOLIPEK - n o s t a l g i a
sobota, 21 stycznia 2012
Za chwilę w tvp HISTORIA będzie film wyreżyserowany przez Barbarę Sass. Ale ja widziałem wersję reżysera Stanisława Wohla, w genialny sposób przeniesioną do telewizji przez Barbarę Borys-Damięcką. Wspomniałem o niej w notce DZIEWCZETA-Z-NOWOLIPEK-w-rezyserii-Barbary-Sass. - Stanisław Wohl zrobił lepszy film. O wiele lepszy. I grały w nim lepsze aktorki, bo Emilia Krakowska, Elżbieta Kępińska, Zofia Kucówna i Ewa Wiśniewska. Ja tę wersję pamiętam. I dzisiaj ją obejrzę. Ale Sass też nie jest zła.
A w ogóle to zdaje mi się, że dzisiaj w tv będzie kilka dobrych filmów. Na przykład Szósty-zmysł (6 nominacji do Oscarów) i - zwłaszcza - komedia Żądło (7 przyznanych Oscarów). - Ale ja mam chęć na wspomniany spektakl Stanisława Wohla. - A Bezsenność nie polecam - próbowałem obejrzeć go wczoraj, ale nie dałem rady, śmieć nie do oglądania, gwiazdorski niewypał.
PS. - SZÓSTY ZMYSŁ, niespodziewanie piękny film. Innych dzisiaj nie będę oglądał, chcę pozostać w nim.
A w Internecie jest także pierwsza ekranizacja Dziewcząt z Nowolipek, z 1937 roku -
Zajrzałem do mojej biblioteczki i przypomniałem sobie że Pola Gojawiczyńska była moją ulubioną pisarką. Mam jej ROZMOWY Z MILCZENIEM (1957), KRATA (1962), DZIEWCZĘTA Z NOWOLIPEK (1972) i RAJSKA JABŁOŃ (1973). Szkoda tych książek, są bardzo zakurzone. Szkoda też, że beletrystyki już nie czytam. - Ale stale jestem pod ogromnym wrażeniem spektaklu Wohla. I nie wiem dlaczego, ale najbardziej w pamięć wryła mi się nauczycielka-narratorka i Kwiryna. Ale pozostałe postacie też pamiętam. Coraz smutniej. A czołówka tego filmu, muzyka i obraz, nastraja bardzo nostalgicznie. Już rozpaczliwie.
Najtrudniej żegnać się z arcydziełami. Ze wzruszeniami.
A ŻĄDŁO obejrzałem, nie całe, jutro (w niedzielę). Niestety, też gwiazdorski niewypał, bez psychologii, ze sztuczną dramaturgią. - Żadnej nagrody bym nie dał, najwyżej Oscary, zgodnie z zasadą pójdź śmieciu do śmiecia. I pewnie tak było. - Przełączyłem się na Justynę Kowalczyk i teraz czekam aż reklamy się skończą.
I się doczekałem - Justyna znów wygrała! A dramaturgia była prawdziwa. - Może znów zdobędzie Puchar Świata.
A przedwczoraj widziałem DOLINĘ ISSY - to genialny film. Szkoda że tym razem widziałem tylko jego koniec. - To „jeden z najpiękniejszych plastycznie filmów w dziejach polskiego kina” - napisał Konrad J. Zarębski. Z tym też się zgadzam. Ale wszystko jest w nim genialne, a najbardziej może Krzysztof Gosztyła - wierzę, że oszalał nie bez powodu (jako leśnik, w tym filmie). - A Tadeusz Konwicki, reżyser, cudownie wmontował tu wiersze Miłosza - w tym filmie bardzo mi się podobają. - Wszystko jest cudowne w tym filmie, i wszyscy.
Podobnie Siostry-Lilpop-i-Ich-Miłości. - Pamiętałem, że to film wspaniały, piękny, a teraz przypomniałem sobie dlaczego. Że wtedy inteligencja polska była intelektualna, a teraz wszystko jest bucowate. - Dzięki tym siostrom i ich środowisku Polska była zauważana w świecie. Na przykład nie tylko znali, przyjaźnili się np. z Gershwinem, ale razem z nim się bawili, cieszyli, wygłupiali. Nikt nie wątpił w to, że byli kimś, także zagranica, byli równi największym. - Nie ma sensu wymieniać wielkich nazwisk, bo to było całe środowisko. To było towarzystwo. - To jest bardzo wzruszająca historia. Pięknych ludzi.
Tyle jest wspaniałych polskich nazwisk a ja ich nie znam. Się w nich nie orientuję. Bo nasza historia nie jest ciągła. Dawno temu się urwała. Ale jej ślady jeszcze istnieją, przynajmniej w kulturze. W takich filmach dokumentalnych. I w archiwach szacownych instytucji na całym świecie. Oraz w jeszcze żywych wspomnieniach. - Oni rozsławiali Polskę.
Za chwilę w tvp HISTORIA będzie film wyreżyserowany przez Barbarę Sass. Ale ja widziałem wersję reżysera Stanisława Wohla, w genialny sposób przeniesioną do telewizji przez Barbarę Borys-Damięcką. Wspomniałem o niej w notce DZIEWCZETA-Z-NOWOLIPEK-w-rezyserii-Barbary-Sass. - Stanisław Wohl zrobił lepszy film. O wiele lepszy. I grały w nim lepsze aktorki, bo Emilia Krakowska, Elżbieta Kępińska, Zofia Kucówna i Ewa Wiśniewska. Ja tę wersję pamiętam. I dzisiaj ją obejrzę. Ale Sass też nie jest zła.
A w ogóle to zdaje mi się, że dzisiaj w tv będzie kilka dobrych filmów. Na przykład Szósty-zmysł (6 nominacji do Oscarów) i - zwłaszcza - komedia Żądło (7 przyznanych Oscarów). - Ale ja mam chęć na wspomniany spektakl Stanisława Wohla. - A Bezsenność nie polecam - próbowałem obejrzeć go wczoraj, ale nie dałem rady, śmieć nie do oglądania, gwiazdorski niewypał.
PS. - SZÓSTY ZMYSŁ, niespodziewanie piękny film. Innych dzisiaj nie będę oglądał, chcę pozostać w nim.
A w Internecie jest także pierwsza ekranizacja Dziewcząt z Nowolipek, z 1937 roku -
![]() |
| Alexey Kartyshov |
Najtrudniej żegnać się z arcydziełami. Ze wzruszeniami.
A ŻĄDŁO obejrzałem, nie całe, jutro (w niedzielę). Niestety, też gwiazdorski niewypał, bez psychologii, ze sztuczną dramaturgią. - Żadnej nagrody bym nie dał, najwyżej Oscary, zgodnie z zasadą pójdź śmieciu do śmiecia. I pewnie tak było. - Przełączyłem się na Justynę Kowalczyk i teraz czekam aż reklamy się skończą.
I się doczekałem - Justyna znów wygrała! A dramaturgia była prawdziwa. - Może znów zdobędzie Puchar Świata.
A przedwczoraj widziałem DOLINĘ ISSY - to genialny film. Szkoda że tym razem widziałem tylko jego koniec. - To „jeden z najpiękniejszych plastycznie filmów w dziejach polskiego kina” - napisał Konrad J. Zarębski. Z tym też się zgadzam. Ale wszystko jest w nim genialne, a najbardziej może Krzysztof Gosztyła - wierzę, że oszalał nie bez powodu (jako leśnik, w tym filmie). - A Tadeusz Konwicki, reżyser, cudownie wmontował tu wiersze Miłosza - w tym filmie bardzo mi się podobają. - Wszystko jest cudowne w tym filmie, i wszyscy.
Podobnie Siostry-Lilpop-i-Ich-Miłości. - Pamiętałem, że to film wspaniały, piękny, a teraz przypomniałem sobie dlaczego. Że wtedy inteligencja polska była intelektualna, a teraz wszystko jest bucowate. - Dzięki tym siostrom i ich środowisku Polska była zauważana w świecie. Na przykład nie tylko znali, przyjaźnili się np. z Gershwinem, ale razem z nim się bawili, cieszyli, wygłupiali. Nikt nie wątpił w to, że byli kimś, także zagranica, byli równi największym. - Nie ma sensu wymieniać wielkich nazwisk, bo to było całe środowisko. To było towarzystwo. - To jest bardzo wzruszająca historia. Pięknych ludzi.
Tyle jest wspaniałych polskich nazwisk a ja ich nie znam. Się w nich nie orientuję. Bo nasza historia nie jest ciągła. Dawno temu się urwała. Ale jej ślady jeszcze istnieją, przynajmniej w kulturze. W takich filmach dokumentalnych. I w archiwach szacownych instytucji na całym świecie. Oraz w jeszcze żywych wspomnieniach. - Oni rozsławiali Polskę.
sobota, 21 stycznia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)





