Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gryziński Michał prof.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gryziński Michał prof.. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 października 2019

Interesuje mnie tylko Zasada Świata

A nawet mniej - chciałem tylko zrozumieć szczególną teorię względności Einsteina, STW, jej relatywistyczne "paradoksy". A że zrobiłem więcej, to nie moja wina. Ani wasza zasługa. Wy nadal zatruwacie fizykę kosmologiczną matematyką, hieroglifami.
A rzemieślnika interesują tylko hieroglify.

Za parawanem wybujałego matematycznego formalizmu ukryliście ubóstwo fizycznej myśli
- napisał o was prof. Michał Gryziński.
.

piątek, 19 lipca 2019

Gość Anonimowy pod moją notką
"Gość radjo nadaje", napisał

w komentarzu:
"Byłem ostatnio na konferencji, gdzie w kuluarowej rozmowie leciwi profesorowie zgodnie twierdzili, że STW funkcjonuje zgodnie z goebelsowskim stwierdzeniem: kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą."
To ważna informacja. - Ale dlaczego kuluarowa? - Czy ci sędziwi profesorowie się boją, czy się wstydzą?

    A "czysta matematyka" … - To tylko matematyka. - Gdy za wysoka, to zaćma i jaskra, kosmiczne śmieci.
    „Za parawanem wybujałego matematycznego formalizmu ukryto ubóstwo fizycznej myśli.”
    - napisał prof. Michał Gryziński.

    Fizyka pozbawiona fizycznego modelu nie jest fizyką.
 

poniedziałek, 20 maja 2019

Co profesor Eine napisał o Edwardzie Wittenie,
współczesnym geniuszu fizyki współczesnej

"Izaak Newton, też genialnie władał matematyką, oraz był w niej twórczy. Stworzył rachunek różniczkowy, ale nie dla matematyki, lecz dla fizyki, by precyzyjnie opisać dynamikę zjawisk mechanicznych. Jednocześnie napisał kilka traktatów (oprócz fundamentalnych "Princypiów...."), w których pokazał jak nowa fizyka (jego autorstwa) może być podstawą nowej filozofii przyrody, i tym samym nowej wizji kosmosu.

Fizyka Wittena jest zawieszona w próżni symboli i formuł matematyki. Jeżeli jest on geniuszem fizyki, to bardzo różniącym się od geniuszy fizyki dawnych wieków. Jego fizyka nie ma żadnego wpływu na kulturę i cywilizację człowieka, w życiu kultury światowej myśl Wittena jest nieobecna, jego nazwisko jest znane tylko fizykom."

"Jeśli Edward Witten jest geniuszem fizyki, to takiej fizyki, która ignoruje problemy teoriopoznawcze człowieka, pragnącego mieć spójny obraz wszechświata i jego roli w tym wszechświecie." - zakończył Eine.
 
"Za to jedno zdanko mam ochotę klepnąć go w plecy i krzyknąć: Stary, ty jesteś best. Zapraszam na piwko." - napisał Eine do mnie 20 listopada 2007 r., gdy myślał że jestem prof. Staruszkiewiczem. - Czyli teraz piwko stawiam w rewanżu.

A z tym że Einstein geniuszem był, się zgadzam. - Potwierdził nawet moje prawo mówiące że:
Jeśli na podstawie błędnych założeń otrzymałeś prawdziwe wyniki,
to ich logicznie poprawna interpretacja musi być fałszywa.

A nie zgadzam się z tym, że aby być wybitnym fizykiem trzeba być wybitnym matematykiem. - W tym względzie zgadzam się z prof. Michałem Gryzińskim - że wybujałą matematyką (po mojemu - kosmologiczną) współcześni fizycy ukrywają swą bardzo ewolucyjnie upośledzoną wyobraźnię.

A tak na marginesie dodam, że to że teorie kwantowe i czasoprzestrzeni są wzajemnie sprzeczne, świadczy o tym że co najmniej jedna z nich jest fałszywa.

Według mnie świat jest zbudowany najprostszą matematyką. Bo świat nie jest taki głupi by trwonić się w jakichś zawiłościach. - Obowiązuje w nim, we wszystkim, Zasada Najmniejszego Działania. Także w matematyce. I w efekcie, w fizyce.
    Taki jest świat. I jego fizyka. Im prostszy model tym bliższy prawdy.
    A model niewyobrażalny nie jest modelem - to brak modelu. To najwyżej obrazek mnemo­techniczny.

A Zasada Najmniejszego Działania to nie lenistwo, raczej oszczędność - osiągnięcie celu najmniejszym wysiłkiem w najkrótszym czasie. Najmniejszym kosztem. - Ale nie ona to sprawia, ani prawdo­po­do­bieństwo, ona tylko o tym informuje. To tylko fizyka.
    Ani siły nadprzyrodzone.

    - A może …

    Może praprzyczyna ...
 

niedziela, 7 kwietnia 2019

CHRYSTE PANIE ! - NIE JESTEM IDIOTĄ !

- napisałem bardzo dużymi literami w środę dnia 1.08.1984 roku w moim zeszycie NOWA FIZYKA (który teraz, 7 marca 2010 przeglądam i sukcesywnie niszczę). A napisałem to, bo w PRZEGLĄDZIE TECHNICZNYM 16/84 przeczytałem wtedy o prof. dr Michale Gryzińskim. O którym potem zapomniałem i ponownie dowiedziałem się dopiero w dobie Internetu w końcu roku 2004, czyli równe 20 lat później - zobacz jego witrynę WWW, której motto brzmi:
„Za parawanem wybujałego matematycznego formalizmu ukryto ubóstwo fizycznej myśli.”
oraz
„Mechanika Kwantowa - największa mistyfikacja w historii nauki !”

   - Jest to jego oczywista krytyka fizyki współczesnej.
   Napisałem w tym zeszycie także, że prof. Gryziński podważa wszystko w fizyce kwantowej - funkcję Ψ stawia na równi z wahadełkiem (jego zdaniem funkcja Ψ jest tak samo niezrozumiała i bez logicznego sensu).
   Ja wtedy intensywnie - fanatycznie! - od kilku lat szukałem mojej fizyki. - Najważniejsze wyniki uzyskałem wkrótce - jak niektórzy wiedzą, przedstawiam je w mojej witrynie WWW. A dokładniej mówiąc, w zeszytach Czy radar źle mierzy?.


PS. - Prof. dr Michał Gryziński zmarł 1 czerwca 2004 roku. Był pracownikiem naukowym Instytutu Badań Jądrowych w Świerku. Z wykształcenia dr fizyki i mgr inż. łączności. Drukowały go najpoważniejsze światowe czasopisma naukowe. A walczył z fizyką kwantową, którą dobrze znał, bo w niej pracował (wieloletni kierownik Zakładu Fizyki Plazmy Wysokotemperaturowej).
    To z notki napisanej w bloxie w grudniu 2004 roku - od tego czasu ten blox kilka razy kasowałem i zaczynałem od nowa, i nie zawsze było w nim o fizyce.

    A prof. Gryziński zwrócił uwagę na to, że częstotliwość to nie tylko fala - także wahadło ma częstotliwość (drgań). Każdy oscylator. - Może to spostrzeżenie miało dla niego takie przełomowe znaczenie jak dla mnie to, że radar mierzy tylko chwile wysłania i powrotu sygnałów, a wszystko inne z tych chwil liczy - jakimiś wzorami. Czyli echolokalizuje. - Wzorami Einsteina obliczy wartości relatywistyczne, a moimi na przykład wartości spoczynkowe. Ale o tym Einstein nie wiedział. Nie znał moich wzorów.

    A pomysł prof. Gryzińskiego ze swobodnym spadkiem mi się podoba. - Ja też z nim kombinowałem, ale usiłowałem uzyskać sinusoidy de Broglie'a a nie radiole Gryzińskiego. - I pamiętam że wykorzystywałem barierę c (przekraczalną i nie). A później, już relaksowo, szukałem sposobu jak zaprząc do tego minichrony, ale już dynamiczne, po torze odkształcanym przez siły (nie prostoliniowy). Ale tego nie zrobiłem, bo wcześniej nieopatrznie zająłem się Einsteinem.

    A Einstein radarowo zdefiniował swoją relatywistyczną jednoczesność. Światłem nie takim jak trzeba, bo nie Michelsona-Morleya, czyli modelem radarowym ale, niestety, niewłaściwym.
    Tak powstała jego fizyka i o tym nie wolno zapominać, zakrywać tensorami i grupami.

    A czy na pewno nie jestem idiotą?
    Nawet gdy jestem, to w towarzystwie lepszym od korporacyjnych nieudaczników.
    Tyle słów na niedzielę dzisiejszą.

    Tak było 7 marca 2010, fg2002

Moi poprzednicy - Bondi, McCrea i Milne

Ale oni w niczym mnie nie wyprzedzili. - Ale Milne odważnie i kompetentnie bronił zdrowego rozsądku. A Bondi, zgoda, pierwszy STW Einsteina zbudował współczynnikiem Dopplera - ja jestem drugi. Czyli on pierwszy zbudował STW konsekwentnie radarowo, a nie tylko, jak Einstein, radarowo zdefiniował "jednoczesność" jednego zdarzenia z samym sobą (!). - Bondi co prawda wyprowadził wzór liczący relatywistyczną szybkość VR (u Einsteina jest ona skądś znanym parametrem, jak wszystkie wartości spoczynkowe), ale nie wyprowadził wzorów eT liczących wartości spoczynkowe (także ruchomych obiektów), a bez nich nie można zbudować paraecholokalizacji eRT czyli STW Einsteina - sposobem euklidesowym!!! A dopiero wtedy można euklidesowo zinterpretować STW. - To zrobiłem ja.
eR / eT ≡ eRT ≡ STW

"Inni" - moi rzekomi poprzednicy:
  1. Bondi Herman (1919-2005)
  2. McCrea William Hunter (1904-1999)
  3. Milne Edward Arthur (1896-1950).
    Ta notka, z 20 stycznia 2013 roku, jest przede wszystkim dla mnie, by mi o nich przypominała, bo szybko ich zapominam. Gdy nie dość często przypominają mi ich, moi wrogowie, nie mogący zaprzeczyć że ja to zrobiłem, bo to jest w Internecie. A gdy coraz trudniej to bagatelizować, usiłują mi i innym wmówić, że nie byłem pierwszy.
    Ale obecnie dominuje inna metoda - coraz liczniejsze chóry powątpiewają, a nawet już wątpią, nawet podważają, współczesną fizykę, ale przemilczają tych którzy wcześniej to robili. Jakby dopiero oni, ci chórzyści, to zauważyli. Tak wymazują swoje winy i przywłaszczają cudze zasługi. Odwlekają swoją i współczesnej fizyki, powszechną kompromitację.

    No i oczywiście ci chórzyści nie wiedzą że ja, gdy robiłem swoje, o powyższych nawet nie słyszałem, nawet o Bondim. Którym, gdy się o nim później dowiedziałem (z Ugarowa), się zachwyciłem. Teraz wiem, że niesłusznie, bo on, a na pewno w STW, niczego godnego uwagi nie zrobił - tylko przepisał ją przy użyciu "wygodnego współczynnika" k , podobno bardziej dydaktyczngo, by uczynić ją niewyobrażalną inaczej. - On też był "utrwalaczem" a nie "obalaczem". Przelewał z pustego w próżne. Dreptał. - Powyżsi nie byli "alternatywni". Był nim natomiast nasz Michał Gryziński.  Ale i on nie zmienił poglądu na świat, nie przywrócił euklidesowej czasoprzestrzeni.

    Ale Milne'go może nie należy lekceważyć - zgadzam się z nim w temacie czasu uniwersalnego, kosmicznego. - Absolutnego?! - Widocznie jemu też nie wystarczał czas relatywistyczny. Ale może go tolerował ... - Ale może wtedy tęsknota za absolutem była powszechna, może jeszcze wielu nie wystarczała fizyka pisana na wodzie.
    O powyższych nie wiedziałem, bo Internet wtedy nie był "osobisty", powszechny, a Google to nawet nie było. A w książkach o nich nie pisano. Nawet nie było w nich postulatów Einsteina. Pojawiły się dopiero w książeczce Infelda w 1984, ale ja zdobyłem ją dużo później, prawdopodobnie w antykwariacie. Wcześniej ktoś przysłał mi je przepisane na maszynie z książki F.S. Zawielskiego, ale też grubo po fakcie. Przedtem znałem tylko dziennikarskie "współczesne" karykatury tych postulatów. - Zobacz oryginał, jak w 1905 roku napisał je Einstein (tak, że niewiele z nich wynika - pozwalają na wszystko).
    O Zawielskim też nic nie wiedziałem - zdaje mi się, że wtedy mi się zdawało, że to Polak i że to on mi przysłał. Pocztą papierową, bo maili jeszcze nie było. Zresztą wtedy nie było jeszcze osobistych komputerów - wtedy był ZX z własnym magnetofonem, a całe ustrojswo podłączało się do telewizora, bo monitorów jeszcze nie wymyślono. Takie komputery mnie nie interesowały, więc ich nie miałem. Ale wtedy pracowałem zawodowo na EMC, czyli na Elektronicznej Maszynie Cyfrowej (tak nazywano prawdziwe komputery, czyli także naszą Odrę 1304 i następne, bo "komputer" brzmiało kapitalistycznie).
    To była notka z 20 stycznia 2013.

wtorek, 12 marca 2019

Motto

Oglądam Świat sygnałami nieskończenie szybkimi, czyli tak jak klasyczny Obserwator K.
Obserwator K jest moją metodą i paradygmatem. I wyobraźnią.

Ale fizyka to nie obraz, na który wystarczy rzucić okiem,
ani melodia - nie wystarczy nadstawić ucha.

„Musimy więc pogodzić się z tym, że w zarysie fizyki początek może być należycie zrozumiany dopiero wtedy, kiedy się książkę przeczytało do końca.” von Weizsäcker (1912-2007)

„Z rozmów i wykładów można się czegoś dowiedzieć, ale nie nauczyć.
- Nauczyć się trzeba samemu.” prof. Arkadiusz Piekara (1904- 1989)

„Istotą opisu fizycznego nie są wzory, ani zbiór doświadczeń, tylko model fizyczny."
prof. Jerzy Mycielski (1930-1986).

Najtrafniej sytuację fizyki współczesnej tak określił prof. Michał Gryziński (1930-2004):
Za parawanem wybujałego matematycznego formalizmu ukryto ubóstwo fizycznej myśli.

A ja dodam że ten co nie przekroczy bariery c nie osiągnie niczego ważnego - będzie dreptał
przed tą barierą i wymyślał nowe matematyki, liczby kwantowe, cząstki i renormalizacje.


PS. - Jestem autorem euklidesowego ujęcia STW Einsteina.
        
Nawet prof. Eine, mój wróg, to przyznał.